Paweł Apostoł nie ma wątpliwości, że został posłany do ewangelizacji pogańskich narodów przez samego Jezus doskonale znającego charakter, zalety i wady Szawła. Wiedział także, że jego przepowiadanie ma pieczęć osobistego wkładu tego człowieka – Pawła – , którym się stał po powołaniu. Jest również przekonany o tym, że może stawiać wymagania i zarzuty znając doskonale na własnym przykładzie, czego potrzebuje każdy człowiek w spotkaniu z Bogiem: poczucia bycia kochanym i akceptowanym bez nadmiernych wymagań.
Paweł miał odwagę skonfrontować się z Apostołem Piotrem i Jakubem, a samemu Piotrowi zwrócił uwagę, że postępuje niekonsekwentnie w stosunku do chrześcijan pochądząch z pogaństwa. Pokazała się tu wielkość Piotra, że nie uległ Pawłowi tylko pokornie przyznał mu rację, która uzdrowiła duszpasterstwo młodych wspólnot chrześcijańskich zrzeszających żydów i nie-żydów razem w miłości i zrozumieniu. Ale gdyby Paweł się nie odezwał… Piotr nadal miałby trudność w podjęciu właściwej postawy.
Może dlatego spotkanie z siostrami Marią i Martą jest podkreśleniem tej właściwej postawy niezależnej od innych ale szanującej innych. Robię to, co uważam za słuszne i akceptuję wybory innych, które nie są takie same. Jezus delikatnie zwraca uwagę na właściwą hierarchię wartości: najważniejszy jest Jezus, który „ma właśnie ochotę” podzielić się nauczaniem i katechezą z każdym, kto Jego chce słuchać. Tak się złożyło, że tylko Maria się tam znalazła. Marta uznała, że ważniejsze jest w tej chwili „troszczenie się”.
Gdyby Jezus uznał, że czas nauczania się wyczerpał to by po prostu powiedział: „A teraz bym coś wspólnie z wami zjadł. Co mam robić?”.
I wtedy wszyscy bez wyjątku zaczęli by się krzątać.
I wszyscy byliby na właściwym miejscu, we właściwym czasie i we właściwy sposób.

ks. Karol Porczak MS


