… zobaczył, wzruszył się głęboko i opatrzył mu rany …
Opowieść o człowieku, który wpadł w ręce zbójców, oraz o dobrym Samarytaninie należy do najbardziej poruszających i znanych w całej Ewangelii.
Droga z Jerozolimy do Jerycha wiodła przez pustynię i aż do naszych czasów była szlakiem niebezpiecznym, nieustannie narażonym na napady bandytów. Niesienie pomocy tam moglo wiązać się z narażeniem własnego bezpieczeństwa a przynajmniej zakłócać spokój i dotychczasowy plan dnia. Kapłan i lewita widzą pół umarłego i idą dalej nie reagując. Troska o własne bezpieczeństwo i wygodę była dla nich silniejsza niż współczucie dla tego ciezko rannego mężczyzny.
Samarytanin postępuje wzorowo: odkłada wszystko inne na bok i dostrzega jedynie niedolę człowieka leżącego przy drodze, skazanego na pewną zgubę. Robi wszystko, aby w jak największym stopniu pomóc mu wyjść z tej trudnej sytuacji.
Na marginesie zaznaczmy, ze dla Żydów Samarytanie byli religijnymi odszczepieńcami; gardzono nimi, unikano kontaktów i wspólnych posiłków, a także nie podróżowano przez ich terytorium.
Pamietajmy, od jakiego pytania wychodzi ta przypowieść: uczony w Piśmie pyta: „Nauczycielu, co muszę zrobić, aby osiągnąć życie wieczne?”. Życie wieczne jest dla niego ważną sprawą; jest przekonany, że musi coś w tym kierunku zrobić, że nie otrzyma go ot tak, bez własnego wysiłku.
To pytanie może nami wstrząsnąć – o ile sami czujemy się nim dotknięci i poruszeni, o ile leży nam na sercu życie wieczne. Pytanie to wykracza poza zwykłe codzienne troski i sprawy; zakłada ono, że śmierć nie jest końcem wszystkiego, że istnieje życie wieczne i nieprzemijające. Istnieje bowiem nie tylko życie, któremu nieuchronnie towarzyszy śmierć i które wraz z nią dobiega końca, lecz także życie, które triumfuje nad śmiercią.
Istnieje też inne podejście, do którego zdaje się dzis skłaniać wielu ludzi: „To, czy po śmierci coś jest dalej i jak to wygląda, po prostu mnie nie interesuje – zresztą i tak niczego nie wiadomo na pewno”. Takie nastawienie jest przez Jezusa wyraźnie określane mianem głupoty (12,13-21). Dla Jezusa życie wieczne jest rzeczywistością rozstrzygającą; tylko na tym tle udziela On swojej odpowiedzi i tylko dzięki temu tłu odpowiedź ta znajduje swoje ostateczne oparcie. Jeśli nie ma życia wiecznego ani odpowiedzialności przed żywym Bogiem, to w gruncie rzeczy jest obojętne, jak zachowujemy się w drodze do Jerycha; wkrótce wszystko pójdzie w zapomnienie, nikt nie będzie mnie pytał i nikomu nie będę musiał zdawać sprawy. Dlatego wiara w potrzebe zdobywania zycia wiecznego jest decydujaca w postepowaniu wzgledem blizniego.
Musimy tak kształtować naszą codzienną drogę, aby stała się ona drogą do życia wiecznego. Dzieje się tak wtedy, gdy na tej drodze nie pędzimy dalej, nieustannie troszcząc się jedynie o samych siebie i własne plany, lecz zatrzymujemy się, by pomóc tym, którzy stoją przy niej, potrzebując pomocy.
Na pytanie „Co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?” Jezus daje nam odpowiedź, którą można by streścic w następujących słowach: dostrzegaj potrzeby każdego człowieka, staraj się współodczuwać razem z nim i działaj na miarę swoich możliwości. Amen.

Ks. Witold Kuman MS


