Boże błogosławieństwo

W tym tygodniu kilka razy powtarza się w liturgii ta aklamacja: „Błogosławieni, którzy słychają Słowa Bożego i zachowują je wiernie”. 

Według dzisiejszego Słowa, kobieta z tłumu również wypowiada własne błogosławieństwo. W odpowiedzi, Jezus wypowiada jednak własne, Boże błogosławieństwo, które nie skupia się na Nim samym ani nawet na Jego Matce Maryi, lecz na wszystkich, którzy słuchają Słowa Bożego i są mu posłuszni. 

Oczywiście to nie wyklucza Maryi, lecz podkreśla Jej tajemnicę. A w ewangelii Łukasza Maryja jest od początku przedstawioną jako „słuchająca” i „zachowująca” Słowo Boże. To brzmi bardzo mocno, ale dla Pana Jezusa wydaje się ważniejsze i bardziej podstawowe niż fakt, że porodziła Syna Bożego. Faktycznie, Najświętsza Maryja Panna porodziła Syna dzięki temu, że przyjęła Słowo archanioła Gabriela i była mu posłuszna: „Oto ja służebnica, Pańska. Niech mi się stanie według Słowa Twego”. Jezus chce, abyśmy dotarli do samej głębi godności Maryi i wszystkich Jego uczniów: jest to wiara, która rodzi się ze słuchania Słowa Bożego i życia opartego na tym słuchaniu Słowa. 

Jeśli chrześcijanin katolik kocha Maryję to dlatego, że dzięki Niej może zachwycić się „wielkimi rzeczami, które czyni Wszechmocny” w jego własnym życiu, ale także nauczyć się od Maryi, jak poddać się świętej woli Boga. Dzięki Maryi możemy nauczyć się być prawdziwymi uczniami Chrystusa. 

W końcu, słuchając Słowa Bożego i zachowując je, możemy „rodzić” Chrystusa w naszym życiu: Pan może żyć w nas i poprzez nas być obecnym w życiu tych, którzy osobiście Go nie spotkali.

ks. Andrzej Zagórski MS