Każdy uczeń jest wdzięczny swoim pedagogom, gdy otrzymuje od nich informację, co jest najważniejsze wśród wszystkich przekazywanych mu treści. Uczony w Piśmie także chciał wiedzieć, co stanowi istotę całego Prawa. Wiemy, że rabini dzielili przykazania na ciężkie i lekkie; wielkie i małe; ogólne i szczegółowe (nie zapominajmy też, że według uczonych żydowskich Tora zawierała 365 nakazów i 248 zakazów). Tego typu sytuację można obrazowo porównać do człowieka poszukującego w wielkim lesie najbardziej imponująco wyglądającego drzewa. Musi od kogoś otrzymać wskazówkę, gdzie ono jest.
Jezus objawiając, co jest najważniejsze w Prawie, odwołał się do dwóch powszechnie znanych tekstów. Pierwszy stanowi credo biblijnego Izraela (por. Pwt 6, 4-5), które każdy pobożny Żyd odmawia po dziś dzień wieczorem i rano. Drugi zaś przypomina o nakazie miłowania bliźniego, czyli swego współwyznawcę (Kpł 19, 18), w celu budowania wzajemnych więzi, w obrębie całej wspólnoty żydowskiej. W wersji Marka, dość wiernie przekazującej oryginał hebrajski, credo Izraela zaczyna się od słów: „Słuchaj Izraelu…” (Pwt 6, 4). Uważne słuchanie słowa Bożego sprawia, że zaczyna docierać także do nas – chrześcijan prawda o jedynym Bogu, który miłuje człowieka. Każdy z nas ma swój początek właśnie w Nim. Zawdzięczmy Mu życie i wszelkie dobro, które nas spotyka. Zanim Izrael usłyszał, że Bóg jest jeden i należy Go kochać całą swoją osobą, wpierw doświadczył wyzwolenia z Egiptu, z domu niewoli. Przekonał się, że to Bóg wyprowadził go z tego „ognistego pieca”. Później zaś dowiedział się, w czym tkwi recepta na szczęśliwe życie. Bóg domagał się od Izraela – podobnie jak obecnie pragnie także od nas – całego serca, duszy i wszystkich sił (por. Pwt 6, 5). Wie bowiem, że tylko tego typu oddanie gwarantuje nam pokój wewnętrzny i duchową sytość. On zaś jest pełnią i sam sobie wystarcza. W przekazie ewangelisty Marka, czytamy, że w naszą miłość do Boga ma być zaangażowany także umysł (inteligencja). Duszę zaś można zastąpić zarówno w tekście hebrajskim jak i greckim słowem „życie”. Cały więc człowiek ma być dla Boga, z wszystkimi swoimi władzami. Również cała nasza inteligencja podobnie jak i życie mają być służbie miłości do Niego. Rodzi się pytanie, czy tego miłość jest dla nas osiągalna?, czy pozostaje jedynie w sferze marzeń. Z pewnością stanowi ona dar, który otrzymuje się za cenę pragnienia go. Bóg przecież nie wymaga od nas rzeczy niemożliwych. Skoro objawia, co jest naszym prawdziwym szczęściem, to udziela także łaski, aby móc je przyjąć.
Z miłością do Boga wiąże się nierozerwalnie miłość do bliźniego (por. Kpł 19, 18). Wprowadza ją ten sam nakaz jak w odniesieniu do Boga: „będziesz miłował” (Mt 12, 31). To zaś oznacza, ku naszemu zapewne zaskoczeniu, że również miłość do bliźniego ma angażować całego człowieka. Są to dwa przykazania, które wzajemnie się objaśniają. Miłość do Boga z całego serca… jest miłością do bliźniego z całego serca… i odwrotnie. Są to dwa aspekty tej samej miłości. Trzeba tylko mieć na uwadze, że słowo „bliźni” w ustach Jezusa ma wydźwięk powszechny i określa każdego człowieka, niezależnie od wyznawanej przez niego wiary i przynależności do jakiegoś narodu. Natomiast odniesienie „jak siebie samego” (w. 31) jest tylko potwierdzeniem tej radykalnej miłości do bliźniego.Miłość w tych dwóch nierozerwalnych kierunkach znaczy więcej niż „wszystkie całopalenia i ofiary” (por. w. 33). Ma zatem większą wartość niż wszystkie nasze wyrzeczenia i ofiary. Bóg patrzy na serce człowieka. Cześć oddawana Mu tylko zewnętrznie, bez zaangażowania wnętrza, pozostaje dla Niego zwykłym, nic nie znaczącym rytuałem. To samo odnosi się do relacji z bliźnimi. Prawdziwa miłość wyrażająca się w służbie, więzi, konkretnej pomocy, znaczy więcej niż ta oparta na jedynie emocjach i obietnicach. Idąc tokiem myśli Jezusa, kto akceptuje priorytet miłości, jest niedaleko królestwa Bożego (por. w. 34), czyli jest blisko niego, w jego zasięgu. Jest to kolejny dla nas dowód, że królestwo Boże już jest obecne wśród nas i opiera się na miłości. Końcowe zaś zdanie, że nikt nie ośmielił się już w tej kwestii pytać Jezusa, świadczy tylko o tym, że Jego rozstrzygnięcie odnośnie do najważniejszego przykazania jest definitywne. Całość tego znaczącego epizodu jest więc dla nas wołaniem, zachętą, aby prosić Boga o miłość do Niego, pielęgnować ją i obdarzać nią bliźnich.



