Liturgia Słowa w tym tygodniu rozwija Kazanie na Górze z niedzieli. Jezus mówi o misji Jego ucznia w świecie: „Wy jesteście solą ziemi… lecz jeśli sól utraci smak… Wy jesteście światłem świata… nie chowa się lampy pod korcem”. Czy sól można pozbawić smaku? Czy światło można pozbawić blasku? Dzisiaj Ewangelia pokazuje nam, jak sól może utracić smak, a światło być pozbawione blasku.
Najpierw słyszymy gorliwych faryzeuszów, którzy myślą że bronią Bożych nakazów, kiedy upominają się o obmywanie rąk na sposób rytualny. Faktycznie, sól bez smaku i brak światła może być wynikiem odrzucenia czy zaniedbania przykazań przez tych, którzy mają być ich świadkami wobec świata. I dzisiaj takich sytuacji nie brak. Całe narody mogą odchodzić od Boga, odrzucić prawo Boże a nawet sam chrzest. Modne są dzisiaj hasła: wiara to moja prywatna sprawa, ja nie jestem księdzem ani siostrą zakonną więc nie muszę „chwalić się”, że jestem katolikiem. Taka postawa to ukrywanie światła pod korcem albo pozbawienie soli smaku.
Ale Jezus demaskuje jeszcze poważniejszy błąd faryzeuszów. Mówi do nich i do uczonych w Piśmie: „znosicie słowo Boże ze względu na waszą tradycję, którą sobie przekazaliście”. Tradycja powstała jako owoc wysiłku starszych Izraela, aby wiernie zachować Pisma. Te Pisma jednak nakazywały obmywanie rąk tylko i wyłącznie kapłanom podczas służby w Świątyni w Jerozolimie. Starsi rozciągnęli ten nakaz na cały lud i wprowadzili do codziennych praktyk życiowych. Zobowiązali wiernych Izraela do zachowania zasad, które nie pochodziły od Boga, ale od nich samych. Postępując drogą takiej „gorliwości” w tworzeniu swych ludzkich tradycji znieśli nawet Boże przykazanie „czcij ojca i matkę swoją”. Pozbawili w ten sposób mocy nakaz Boży, pozbawili Słowo Boże blasku, który porządkuje życie i je rozjaśnia. Schowali pod korcem własnej ludzkiej tradycji coś, co pochodzi od Boga i ma potężną moc przemiany ludzkiego życia!
Te napomnienia Pana Jezusa są bardzo wymowne. Które z nich dotyka dzisiaj mojego życia?
Jestem taką pozbawioną smaku solą bo odrzucam, pomniejszam lub zaniedbuję jakieś przykazanie, które jest istotne dla mojego małżeńskiego czy innego powołania?
A może dotyczy mnie raczej to drugie? Może z tzw. „gorliwości” przyjąłem zasady zasłyszane od ludzi albo utworzyłem sobie własny kodeks postępowania czy pobożności… a tymczasem zniknęły mi z oczu rzeczy najważniejsze: cześć do rodziców, przebaczenie i pojednanie, spowiedź i Komunia święta, podstawowe zobowiązania mojego powołania…



