„Wchodzić i wychodzić”

Kabaret „Paranienormalni” bawił skeczem z bokserem Balcerzakiem, który „miał tylko wejść i wyjść” u lekarza sportowego. Prześmieszna rozmowa pełna zwrotów akcji z trenerem Defakto w tle. Ale sytuacja „wejść i wyjść” jak najbardziej pasuje do dzisiejszych czytań.

Estera miała wejść do króla nieproszona ryzykując życiem, gdyby się nie spodobała królowi. Przemyślała dokładnie całą procedurę, przygotowała się manifestując cały wdzięk i piękno kobiety, które miały urzec Jego Wysokość Aswerusa i wzbudzić w nim przychylność wobec nagle pojawiającej się królowej. Ale w tle jest post i modlitwa, która uwzględniała jako opatrznościowe wybranie Estery na królową w okresie zakusów wrogów na życie Żydów. I jest także modlitwa, która wyraża Estery „amen” na cokolwiek się wydarzy – z śmiercią włącznie. Miała tylko nikłą nadzieję, że będzie mogła „wyjść” żywa z poręczeniem ocalenia jej pobratymców. Gdyby nie zdołała ich ocalić, to  i tak by została zgładzona, gdyż oficjalnie przyznała się do tego, że jest Żydówką. Takie sytuacje są szczególnym „upodobaniem” Pana Boga: wprowadza nas w sytuacje kryzysowe, ale od razu podpowiada, że On tu jest i liczy na zaproszenie Jego działania do naszych poczynań. My mamy robić swoje: wchodzić w to, co przygotował nam Bóg (warto przypomnieć modlitwę kolekty rozpoczynającej dzisiejszą liturgię Eucharystyczną: „Wszechmogący Boże, udziel nam stałej prawości w myśleniu i odwagi w działaniu, abyśmy żyli zgodnie z Twoją wolą” [!!!]) i wychodzić z tym, co razem z Bogiem zrobimy, gdyż Bóg będzie robił SWOJE, bo jest Bogiem i jest zakochany w udzielaniu swojej łaski wszystkim, którzy tego chcą. Bez wyjątku!

Dlatego w Ewangelii dzisiejszej Jezus mówi: „Proście OJCA w niebie, o to, co naprawdę wam potrzeba”. Róbcie swoje, wprowadzajcie stałość w myśleniu o Bogu, z Bogiem, w Bogu, ku Bogu, i proście bez wątpliwości, aby Bóg UZUPEŁNIŁ większą część zadania, które nas przerasta, swoją łaską, co jest po prostu zwykłym boskim działaniem  Tego, który nas stworzył i prowadzi do siebie. Dla Boga to normalka!

Nic na siłę, wszystko w poszanowaniu naszej wolności, ale zawsze w tle jest to, o co prosimy na każdej Mszy św.: Bądź wola Twoja…

Bo do życia w wieczności trzeba zawsze dwojga: ja i ON.

Kombinacja jest prosta i oczywista: ani Bóg sam nic bez nas nie chce na ziemi robić, ani my bez Boga nic nie osiągniemy. A razem możemy góry przenosić.

Cudowna perspektywa …

ks. Karol Porczak MS