Wytrwać do końca

Do jakiego końca nam przyjdzie wytrwać – nie wiemy. Ale wiemy, że ten koniec jest nieunikniony. Dzisiejszy patron, św. Szczepan, kończy swój pobyt na ziemi w samosądzie ludowym zwieńczonym ukamieniowaniem. Jest pierwszym męczennikiem wyznającym Jezusa Chrystusa jako Syna Bożego i Zbawiciela świata. Taki jest jego los, ale również w tym samym czasie umierają z powodu naturalnej śmierci inni wyznawcy Chrystusa, którzy też przyjęli Go jako Zbawiciela pochodzącego od Trójcy świętej. Taki był ich los.

Ale oni, tak samo jak Szczepan, wytrwali do końca.

Zaufajmy Opatrzności Bożej, która nie wszystkim daje sposobność do dania świadectwa przez przelanie krwi za wiarę. Męczennicy otrzymują specjalną łaskę, a właściwie pełnię potrzebnej łaski, do sprostania zadaniu oddania życia – nie utraty życia – za wiarę. U nich, oraz u wszystkich innych ludzi można ustalić jedną wspólną cechę: nie jest ważne, jak będzie wyglądał koniec życia kogokolwiek z nas, ale liczy się to, ile łaski zachowamy na tę chwilę. Bo tej na pewno nie jest nigdy za mało.

Bądźmy świadomi tego, że wszystko to, co potrzebujemy do przebycia i zakończenia naszej ziemskiej pielgrzymki jest oparte na łasce Bożej. Na PEŁNI tej łaski, która jest udzielana każdemu człowiekowi w wystarczającej ilości i mocy oraz jest dostosowana dokładnie do potrzeb jego powołania.

Można na podstawie tej łaski tak zakończyć życie, aby wejść od razu do Nieba bez konieczności przechodzenia przez Czyściec, i jak święty diakon Szczepan zobaczyć Niebo otwarte i Syna Człowieczego siedzącego po prawicy Boga, bo nie będzie w tej wizji żadnego rodzaju wstydu lub braku.

Cała potrzebna i obficie przez Boga udzielona łaska została w zupełności przeze mnie wykorzystana.

Witaj Niebo!

ks. Karol Porczak MS