Boże obietnice

W oktawie Bożego Narodzenia słyszymy w czasie liturgii fragmenty odnoszące się Tajemnicy Wcielenia Syna Bożego. Dziś opis ofiarowania nowonarodzonego Jezusa w świątyni jerozolimskiej. To wydarzenie będziemy obchodzić uroczyście 2 lutego.

Spróbujmy zamyślić się nad znaczeniem tego wydarzenia, rozważając słowa i postawę starca Symeona.

Oczekiwał spełnienia się obietnicy. Czekał długo, bardzo długo. Był wytrwały w tym czekaniu. Nie obrażał się na Pana Boga, nie wypominał Mu, że pewno zapomniał, że sobie gdzieś poszedł, że  ma dużo innych spraw. Nie tracił nadziei. A przede wszystkim był nieustannie otwarty na działanie Ducha Świętego. Aż wreszcie (i właśnie dlatego że wciąż czekał i czuwał) usłyszał głos: idź, bo spełniam moją obietnicę wobec ciebie.

Poszedł, znalazł, uznał i jeszcze dostał dar proroctwa wobec nowonarodzonego Jezusa i Jego Matki, Maryi.

Niesamowita historia. Ale historia, która w jakiś sposób powtarza się w życiu każdego człowieka, choć w różnym stopniu i w różnych okolicznościach.

Każdy człowiek, ja także, ma swoje osobiste powołanie. Zostaliśmy stworzenia przez Boga i dla Boga. Życie każdego człowieka ma sens. Każdemu z nas została dana i objawia się na różne sposoby obietnica. A jest to obietnica życia wiecznego z Bogiem.

Ale wypełnienie tej obietnicy wiąże się z trudem, cierpieniem, szukaniem, czekaniem, rozeznawaniem, itp.

Wymaga cierpliwości i wytrwałości. „Kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony”. Tylko tak.

Święty Symeonie, ty już się cieszysz wypełnieniem obietnicy, którą Ci dał Bóg. Proszę Cię, wyproś mi łaskę wytrwałego i konsekwentnego czekania na wypełnienie obietnicy danej mi na chrzcie świętym.

Amen.

Ks. Henryk Kuman MS