„Krzyż stoi niewzruszony, podczas gdy świat się obraca” – to wyrażenie jest oficjalnym motto Zakonu Kartuzów, założonego przez św. Brunona w 1084 roku w pustelni w La Grande Chartreuse we Francji. Zakon ten, głęboko kontemplacyjny, znany jest z milczenia, samotności i radykalnego poszukiwania Boga. To motto doskonale streszcza całą jego duchowość: w świecie niespokojnym i w ciągłym ruchu, Krzyż jest punktem stałym, osią, która nadaje wszystkiemu sens.
Ale ponieważ na tym Krzyżu zawisł Zbawiciel świata to wszystko „kręci” się wokół Jego osoby, misji i ofiary. Jest umiłowanym i jednorodzonym Synem Boga. Jego misja przywróciła porządek utracony przez nieposłuszeństwo Adama i Ewy na początku naszych dziejów. Jego Ofiara – raz złożona blisko dwa tysiące lat temu – rozdaje swoje owoce na ołtarzach Kościołów mających sukcesję apostolską, czyli ważność i ciągłość władzy kapłańskiej do zamieniania przez konsekrację chleba i wina na Ciało i Krew Odkupiciela.
Rozwijając tę myśl możemy zrozumieć pocieszające słowa proroka Aggeusza, który zachęca swoich rodaków do tego, aby nie patrzyli na mizerny wygląd budowanej przez nich świątyni w porównaniu z jej zniszczoną poprzedniczką. Nie na tym polega chwała Boga, że ma potężną świątynię. Pomyślmy o Porcjunkuli – malutkim kościółku, gdzie św. Franciszek rozpoczynał swoją misję naprawy Kościoła powszechnego -, który znajduje się o obrębie olbrzymiej budowli Matki Bożej Anielskiej u stóp miasteczka Asyżu. Taka sama dysproporcja jest związana z Bazyliką Ukrzyżowania i Grobu Pańskiego: potężna budowla, która nie przyciąga uwagi niczym innym jak istnieniem tam malutkiej groty Grobu i niedaleko położonej skały Golgoty z miejscem gdzie stał Krzyż. A nasze monstrancje: niektóre mają dwa metry wysokości a Hostia Konsekrowana ma bardzo często regularny pięciocentymetrowy rozmiar. Właściwie to z dużej odległości widać tylko monstrancję, na której spoczywa nasz wzrok. Natomiast dostrzeżenie Pana w białej Hostii ukrytego w jej centrum ociera się o użycie lornetki.
Nie dziwi też pytanie Jezusa: „Za kogo ludzie mnie uważają”. Można to pytanie sparafrazować: „Co jest w centrum uwagi ludzi, jeżeli patrzą w moim kierunku”.
Znamy opowiedzi, jakie przedstawili Jezusowi uczniowie, znamy też „oświadczenie” Szymona Piotra. Ale pozostaje pytanie:
Czy widzę monstrancję, budowlę, wszechświat w ciągłym ruchu, i daję się im porwać do „światowego tańca”, czy też dostrzegam oazę spokoju – jak oku cyklonu -, którą stanowi Ten Jeden, który wie, co się wokół dzieje i stoi mocno oparty o Wolę Boga i Miłosierdzie wobec ludzi.

ks. Karol Porczak MS


