Nie jest rzeczą łatwą kogoś słuchać. Nosimy bowiem w sobie posiew niezależności, samowystarczalności. Tymczasem wiara jest oparta na fundamencie posłuszeństwa Słowu Bożemu. Owce słuchają głosu pasterza. Są tak słabe, że nie potrafią się obronić. Nie mają rogów, górnego uzębienia, nie posiadają zmysłu orientacji. Same łatwo się gubią i stanowią łatwy łup dla wilków. Dlatego są obrazem wierzących, dla których Chrystus jest mocą, ochroną i wskazuje nieomylną drogę.
Owce (wierzący) idą za Pasterzem. Nie wyprzedzają Go, to znaczy nie podpowiadają Mu, co ma czynić, tylko do końca Mu ufają. Słowo greckie akolutheo – „iść za” należało do języka militarnego. Wskazywało na żołnierzy idących za dowódcą. Przeniesione na płaszczyznę religijną odnosi się do Chrystusa, który przewodzi wierzącym, wyznacza kierunki. Akolutheo opisuje także wiarę, która nie opiera się na sensacjach, cudach, lecz wzrasta na glebie ewangelicznego słowa i przewyższa zdecydowanie wszelką mądrość ludzką.
Kroczenie za Jezusem gwarantuje wierzącym życie wieczne. Chrystus już teraz obdarza ich tym darem. Chociaż zostawią ten świat, to jednak życie, które mają w sobie znajdzie kontynuację w wieczności. Dla nich bowiem wieczność zaczyna się w teraźniejszości. Później zaś Bóg przyodzieje ich w niekończącą się chwałę i radość.
Chrystus składa uroczystą przysięgę, że wierzący nie zginą na wieki, to znaczy, że nigdy i na pewno nie zagubią się, jeśli tylko będą słuchać Jego słów. Ponadto Jezus zobowiązuje się, że żadna zewnętrzna moc nie będzie w stanie wyrwać ich z Jego ręki. Jest tylko jedno prawdziwe niebezpieczeństwo. Owca sama może zrezygnować z pomocy, miłości pasterza. Wierzący pozostaje ciągle wolny w swoich decyzjach, a Pan szanuje naszą wolność. Dlatego najlepszą rzeczą jest ciągle oddawać ją Chrystusowi, On zaś będzie jej stróżem. To samo zobowiązanie odnosi się także do Ojca i Jego ręki. Mamy więc podwójnie wyrażoną proklamację wierności i gwarancji bezpieczeństwa. Oby tylko nie odezwało się w wierzących niedowierzanie i pragnienie złudnej samowystarczalności. Byłoby to przekreśleniem Bożych zamiarów wobec nas. Boża ręka uległaby wówczas z naszej winy rozluźnieniu i pozostalibyśmy sami, wystawieni na żer drapieżników.
Chrystus stanowi z Ojcem doskonałą jedność. Ich działania są zawsze wspólne. Ta zachwycająca zgodność między Nimi niech ożywia także nasze serca, aby stanowić jedno z Chrystusem, czyli wszystko czynić razem. Tego typu wspólnota owocuje wielkim wpływem na innych. Syci nas obfitością życia, której obce są czarne scenariusze.



