To, co spaja dzisiejszą Liturgię Słowa to słowo „nowe”. W dwóch przypadkach pada wprost to określenie, a w pierwszym czytaniu odnosi się do nowej ewangelizacji, której od tej pory zostaną poddane narody pogańskie (wcześniej ewangelizacja dotyczyła jedynie Żydów).
Św. Jan pisze w Apokalipsie, że Zasiadający na tronie czyni wszystko nowe. W tej postaci rozpoznajemy Jezusa Chrystusa, który jest Pełnią Czasu, jest Tym, który uczynił wszystko nowe. W Ewangelii zaś Jezus mówi o nowym przykazaniu, przykazaniu miłości.
Na pierwszy rzut oka wydaje się to trochę niezrozumiałe, ponieważ już w Starym Testamencie mamy przykazanie miłości Boga i bliźniego. W Ewangelii we wcześniejszych rozdziałach Jezus mówi potwierdzając to, co było w Starym Testamencie, że najważniejsze i pierwsze przykazanie to przykazanie miłości Boga i bliźniego. Tymczasem tuż przed swoją chwalebną męką i śmiercią w Wieczerniku daje uczniom Przykazanie Nowe.
Ono naprawdę jest nowe, bo mówi o miłości ponad każdą inną miłość – „daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem”. To miłość w wymiarze krzyża, miłość po śmierć za przyjaciół, miłość do końca, miłość, która jest możliwa tylko dzięki Duchowi Świętemu otrzymanemu od Zmartwychwstałego Pana, do której uczniowie Jezusa będą zdolni dopiero po Pięćdziesiątnicy.
Panie Jezu, daj nam swego Ducha Świętego, który uzdolni nas do kochania tak, jak Ty nas ukochałeś.



