Przemienienie

Ewangelia (Mt 17, 1-9)
Twarz Jego zajaśniała jak słońce
Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba oraz brata jego, Jana, i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto ukazali się im Mojżesz i Eliasz, rozmawiający z Nim.
Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza».
Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!» Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli.
A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: «Wstańcie, nie lękajcie się!» Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa.
A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im, mówiąc: «Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie».

Wizja rozświetlonego majestatu Boga zasiadającego na tronie i przychodzącego do Niego Syna Człowieczego była pocieszeniem dla utrudzonego ludu izraelskiego w czasie prześladowania asyryjskiego prawie dwa wieki przed narodzeniem Chrystusa. Przynajmniej mogli wyobrazić sobie jakiś zarys Mesjasza, który wsparty przychylnością Najwyższego Boga doprowadzi do wyzwolenia wszystkich uciemiężonych. Jak wiemy, przede wszystkim Żydzi myśleli o sobie. Ale przynajmniej w jednym mają zawsze rację: ten objawiony Syn Człowieczy to gwarant cudów, na miarę tych, które dokonały się w czasie wyjścia z ziemi egipskiej i pobytu na pustyni.

Taką samą rolę ma spełniać dzisiaj list świętego Piotra Apostoła w drugim czytaniu: dodać odwagi wobec prześladowania i bardzo prawdopodobnej utraty życia wszystkim tym, którzy wierzą w panowanie Królestwa Niebieskiego. Krzyż jest drogą do zbawienia dla każdego z nas. Jest on o różnym ciężarze i w bardzo dopasowanym do każdego człowieka rozmiarze i jest nie do uniknięcia. Dlatego św. Piotr przywołuje wydarzenie Przemienienia jako świadectwo ujrzenia chwały Jezusa Chrystusa wobec zbliżającej się Męki i Ukrzyżowania. To jest ta „mocniejsza i prorocka mowa (…), przy której mamy trwać jak przy lampie, która świeci w ciemnym miejscu!”.

I sama Ewangelia o Przemienienu Jezusa na wysokiej górze.

Przynajmniej Apostołowie zobaczyli chwałę Zbawiciela-Mesjasza inną od tej, jakiej się spodziewali i spodziewają do dzisiaj wszyscy ortodoksyjni żydzi:

Nie ma miecza…

Nie ma zbroi…

Nie depcze nieprzyjaciół…

Nie zabija wrogów…

Zwycięski Mesjasz lśni godnością władcy całego wszechświata uzbrojony tylko w przylgnięcie do woli Ojca i miłość do ciągle nieprzyjaznego rodzaju ludzkiego.

To Żołnierz innego wymiaru – nieziemskiego – ale dla ziemian.

Obecność Mojżesza i Eliasza jest przede wszystkim gwarantem wypełnienia Prawa i spełnienia wszystkich proroctw prowadzących do ofiary z życia Mesjasza – o czym w czasie Przemienienia rozmawiali z Jezusem. Ponadto jest to także przypomnienie, że ci dwaj mężowie dostąpili za życia przywileju oglądania Boga twarzą w twarz – jeszcze nie będąc w pełni czasów. To jedna rzecz ich dotycząca.

A druga jest ta, że obaj zostali na specjalnych warunkach wzięci do nieba. O wniebowzięciu Eliasza w rydwanie ognistym zaświadcza drugi rozdział Drugiej Księgi Królewskiej. A Żydzi są do dziś głęboko przekonani, że po śmierci Mojżesza i jego pogrzebie został on natychmiast zabrany przez Boga do nieba.

ks. Karol Porczak MS