„Jeruzalem, Jeruzalem!” – tymi słowami Jezus zwraca się do najbardziej znamienitego miasta w królestwie. Czy jednak ma na myśli jedynie stolicę Królestwa Judy?
Czym było Jeruzalem dla ludzi tamtych czasów? Z pewnością czymś znacznie więcej.
Posługując się porównaniem do Polski: Jeruzalem miało znaczenie o wiele większe niż Gniezno, Kraków, Częstochowa i Warszawa razem wzięte. Miasto to jednoczyło naród wokół prawa i religii; stanowiło ostoję resztek niepodległości wobec rzymskiego okupanta, było powodem do dumy, lekcją historii – ale przede wszystkim miejscem modlitwy i doświadczania Boga. To tam Bóg się objawił i tam, w świątyni, przebywał. Można by rzec: dla Żydów Jeruzalem było ich DNA, ich kodem genetycznym, ich istotą – jestestwem.
Wypowiadając dwukrotnie słowo „Jeruzalem”, Jezus zwraca się do ludzi swoich czasów – odwołuje się do tego, co stanowiło centrum ich myśli, serca i duszy. Czyni im gorzki wyrzut, że kaminują w sobie Głos Boga – to przesłanie, które Stwórca przez wieki przekazywał im za pośrednictwem proroków – i zapowiada, że On sam dołączy do ich grona.
To dramatyczne wołanie Jezusa do Jeruzalem jest jednocześnie wezwaniem skierowanym do najgłębszych zakamarkow mojej własnej duszy. Muszę zejść w najciemniejsze rejony mojego własnego „Jeruzalem” i dokładnie zbadać, w jakim jest ono stanie – oraz czy przypadkiem sam nie zabijam w sobie głosu Boga.
Podziękujmy Jezusowi za Jego troskę o nas i za to, że poprzez swoje Słowo upomina nas – dając nam tym samym dowód swojej Miłości. Amen.

Ks. Witold Kuman MS


