Ewangelia (Łk 4, 31-37)
„Jezus udał się do Kafarnaum, miasta w Galilei, i tam nauczał w szabat. Zdumiewali się Jego nauką, gdyż słowo Jego było pełne mocy. A był w synagodze człowiek, który miał w sobie ducha nieczystego. Zaczął on krzyczeć wniebogłosy: «Och, czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić? Wiem, kto jesteś: Święty Boga». Lecz Jezus rozkazał mu surowo: «Milcz i wyjdź z niego!» Wtedy zły duch rzucił go na środek i wyszedł z niego, nie wyrządzając mu żadnej szkody. Wprawiło to wszystkich w zdumienie, i mówili między sobą: «Cóż to za słowo, że z władzą i mocą rozkazuje nawet duchom nieczystym, i wychodzą». I wieść o Nim rozchodziła się wszędzie po okolicy.”
W dzisiejszej Ewangelii demon wyznaje wiarę w Jezusa: „Wiem, kto jesteś: Święty Boży”. Powiedział prawdę. Uczynił to zresztą o wiele wcześniej niż św. Piotr w Cezarei Filipowej (Łk 9,18-21). Dlaczego zatem Pan Jezus nakazał mu milczeć i wyrzucił go z człowieka?
Zrozumiemy to, gdy spojrzymy na drugi plan tej historii i kontekst wyznania demona. Opętany przed swoim wyznaniem krzyczał w synagodze: „Och, czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić?”. Używając języka filmowego: demon zmanipulował drugi plan. Wytworzył złą atmosferę i negatywne tło. Przez to słowa „Święty Boży” nabrały zupełnie innego znaczenia. Jezus został przedstawiony jako bohater negatywny – ktoś, kto chce zniszczyć człowiekowi życie. Było to kłamstwo, bo Chrystus przyszedł, aby go uratować i dać mu wolność. Dlatego Jezus nakazał demonowi milczenie.
Jakie pouczenie płynie z tego dla nas? Skoro negatywny kontekst zniekształcił prawdę o Chrystusie, to czy ciągły wpływ „drugiego planu” w filmach, serialach, grach czy wiadomościach nie kształtuje naszego myślenia? Coś takiego zauważa Christian Metz, teoretyk filmowy, w książce pt. „Język filmu: semiotyka kina” (ang. „Film Language: A Semiotics of the Cinema”), w której demaskuje język symboli, którym kino się posługuje. A warto pamiętać: kto kontroluje ludzkie myślenie, ten zdobywa „rząd dusz”.
Spójrzmy, jak dziś tworzy się negatywny kontekst dla rzeczywistości Kościoła:
- Gry komputerowe: W hitowej grze „Wiedźmin 3” gracze spotykają „Kościół Wiecznego Ognia”. Kapłani w strojach przypominających zakonników handlują narkotykami, palą ludzi na stosie i niszczą odmieńców. Wielogodzinna rozgrywka może podświadomie budować w graczach negatywne tło pod słowo „Kościół”.
- Serialowe kadry: W polskim serialu komediowym „1670” pojawia się czytelna aluzja do postaci św. Jana Pawła II. Główny bohater nazywa się Jan Paweł i mówi, że „chce zostać najsłynniejszym Janem Pawłem w historii Polski”. Tworzy to prześmiewczy i obrazoburczy kontekst.
- Popkultura i horrory: Plakaty horrorów (jak Zakonnica) prezentujące demoniczne twarze w habitach czy wątki religijnych fanatyków w Grze o Tron mogą tworzyć negatywne skojarzenia z życiem zakonnym i wiarą.
Podobny mechanizm działa w języku. Na przykład ze słowem „herezja”. Kiedy w rozmowach mówię o błędach w wierze i o tym, że Kościół ma obowiązek strzec prawdy objawionej przez Boga, słowo „herezja” nieraz wywołuje żarty o paleniu ludzi na stosie. Skąd bierze się takie skojarzenie? Między innymi z tego, że w kulturze popularnej historia Kościoła bywa często pokazywana niemal wyłącznie jako historia prześladowań i przemocy. Tymczasem herezja jest przede wszystkim błędem przeciwko wierze, a troska Kościoła o prawdę nie jest pragnieniem przemocy. Kościół ma obowiązek strzec depozytu wiary, ponieważ prawda o Bogu nie jest prywatną własnością człowieka. Jest darem, który został powierzony wspólnocie wierzących.
Środki społecznego przekazu mają ogromny wpływ na sposób myślenia. Mogą służyć prawdzie, dobru i pięknu, ale mogą również utrwalać fałszywe obrazy człowieka, rodziny, religii i Kościoła. Kościół przypomina, że nie powinniśmy być biernymi i bezkrytycznymi odbiorcami treści medialnych. Potrzebujemy dojrzałego rozeznania oraz wychowania do właściwego korzystania z mediów.
Kanadyjski teoretyk komunikacji Marshall McLuhan w ciekawy sposób nawiązał do słów Jezusa o „łowieniu ludzi”:
– W czasach Apostołów ludzi łowiono na wędkę.
– W czasach Gutenberga, gdy pojawił się druk, łowiono ich siecią.
– Dziś po prostu wymienia się ludziom wodę w akwarium…
Jak się przed tym bronić? Prof. Robert Cialdini, znany badacz psychologii społecznej, wskazuje, że podstawową obroną przed manipulacją jest uświadomienie sobie, że jest ona stosowana.
Jezus w dzisiejszej Ewangelii był świadomy przebiegłości demona i nie pozwolił, aby określał Jego tożsamość. Nie pozwolił również, aby zło posługiwało się prawdą dla własnych celów. Także my powinniśmy uczyć się rozpoznawać fałszywy kontekst, półprawdy i stereotypy. Powinniśmy czytać Pismo Święte, żywoty świętych, Katechizm i nauczanie Kościoła, aby nasz obraz wiary nie był tworzony wyłącznie przez filmy, seriale i wiadomości.
Chrystus przyszedł, aby uwolnić człowieka od kłamstwa i przywrócić mu wolność. Niech więc Jego słowo oczyszcza nasze myślenie. Niech Duch Święty pomaga nam odróżniać prawdę od fałszu, ale także przyjmować prawdę wtedy, gdy pokazuje ona grzech i słabość ludzi Kościoła.

ks. Franciszek Sikora MS


