Są ludzie, którzy przebaczają tylko raz. Gdy ktoś zaciągnie wobec nich powtórnie winę, pozostają chłodni, zdystansowani i obcy wobec takiego człowieka. Żydzi uważali, że można komuś wybaczyć dwa lub trzy razy. Piotr pytając Jezusa o ilość przebaczeń danej osobie był totalnie zaskoczony, że trzeba to czynić aż siedemdziesiąt siedem razy, czyli zawsze. Sam uważał, że siedem razy uchodziłoby za szczyt możliwości okazania dobrej woli względem winowajcy. Widać zatem, że stałe przebaczanie nie jest wpisane w ludzką, kruchą naturę. Znacznie bliższe jest jej obrażanie się, złowrogie milczenie i gniew względem tych, co naruszyli nasze dobre imię.
Przypowieść o dwóch dłużnikach nie podejmuje tematu gotowości, aby zawsze przebaczać. Daje jedynie argumentację dla takiej postawy. Nadto znajduje się w 18 rozdziale w Ewangelii Mateusza, który w całości jest poświęcony relacjom, jakie powinny panować wśród chrześcijan. Ewangelista zaznacza, że każdy z nas zaciągnął niespłacalny dług wobec Boga. Jego suma jest zawrotna, wynosi 10 tysięcy talentów, czyli 100 milionów denarów. Na Wschodzie, w Imperium Perskim zdarzało się, że satrapowie, czyli namiestnicy danej prowincji defraudowali jej pieniądze i nie byli w stanie oddać królowi należności. Jednak do tak kolosalnych długów nie dochodziło. Liczba ta została celowo podana przez Mateusza, aby wydobyć niebotyczną dysproporcję pomiędzy 100 milionami denarów a 100 denarami, które ktoś był z kolei winien dłużnikowi króla. 100 denarów stanowi jedną milionową względem 100 milionów. Decyzja króla, aby sprzedać dłużnika wraz z całą jego rodziną i posiadanym mieniem była spowodowana gniewem. Władca wiedział, że nie uzyska w ten sposób długu, skoro cena niewolnika wynosiła w tamtym czasie, w pogańskim świecie od 500 do 1000 denarów. Niewolnicy też byli uważani za mienie właściciela, mieli bowiem wartość pieniężną. Satrapa prosząc o cierpliwość i przyrzekając zwrot zadłużenia musiał działać w strachu. Dobrze wiedział, że nie jest w stanie oddać zobowiązania. Królewski gest przerósł jego najśmielsze oczekiwania. Królowi wystarczyło samo upokorzenie się dłużnika, aby puścić w niepamięć gigantyczny dług.
Wszystkie te szczegóły pojawiające się w przypowieści zmierzają ku prawdzie, że nasze długi, czyli grzechy są tak wielką winą moralną, tak nas obciążają, że jedynie miłosierdzie Boże może uwolnić nas od nich. Potrzeba jedynie prośby z naszej strony, która w dzisiejszym kontekście przechodzi poprzez Sakrament Pokuty. Sami nigdy nie zrzucilibyśmy z siebie winy. Śmierć i zmartwychwstanie Jezusa są jak morze, które zatapia w swych głębiach wszelki grzech.
Przypowieść ta zawiera także drugie, znaczące oblicze, które jest odwrotnością względem doznanego królewskiego miłosierdzia. Dług w wielkości 100 denarów można było spłacić. Był mikroskopijny w porównaniu z obciążeniem satrapy wobec króla. W przypadku jednak ludzi biednych stanowił niemałe zadłużenie. Należało pracować trzy miesiące w winnicy, aby go wyrównać. Dłużnik satrapy zapewne nie należał do warstwy bogatych. Zwrot dłużnej sumy w jego przypadku wiązał się ze sporym trudem, skoro jeden denar był także konieczny na codzienne utrzymanie rodziny. Scena opisująca spotkanie satrapy ze swoim dłużnikiem tchnie grozą i wzbudza oburzenie. Za doznane Boże miłosierdzie namiestnik „odwdzięczył się” brakiem litości i agresją. Tymczasem doświadczone miłosierdzie powinno rodzić w człowieku hojny gest przebaczenia na wzór króla z omawianej przypowieści. Natomiast wzmianka o katach kojarzy się z zadawanym cierpieniem. Ten obraz odpowiadał także realiom. Na Wschodzie, oprócz Izraela, stosowano tortury, aby wydobyć od nieuczciwych administratorów wyznanie, gdzie ukryli zdefraudowane pieniądze. Uwaga zaś o trwaniu bólu, aż dług zostanie spłacony, zakłada, że wymierzana kara nie będzie miała końca.
Przebaczenie ma wypływać z serca, czyli z głębi naszego człowieczeństwa. Nie może zatem zamienić się po jakimś czasie w wypominanie bolesnej historii. Przebaczać trzeba zawsze, nawet wtedy, gdyby ktoś nie podjął wyciągniętej do niego ręki. Bóg jako pierwszy okazał nam przychylność, mimo naszych niemożliwych do zadośćuczynienia win. My zaś mamy teraz przekazywać ten królewski gest naszym bliźnim.



