Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je.

„Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je.” Jest to jeden z paradoksów ewangelicznych na temat zachowania i tracenia życia. Faktem jest, że śmierć fizyczna ciała dotyka wszystkich. Co prawda Biblia wspomina o porwaniu Eliasza do nieba na rydwanie niebieskim, to jednak nie jesteśmy pewni, czy to oznacza zachowanie od śmierci, czy też jest to, coś na wzór ekstazy, która jednak nie zapewniła ochronę przed śmiercią fizyczną ciała. Nawet Jezus, chociaż był Bogiem, Synem Bożym, ze względu na nas doświaczył bolesnej odkupieńczej śmierci, wykupiającej nas od niewoli grzechu i szatana. Możliwe, że Najświętsza Maryja Panna nie doświaczyła śmierci ciała, ale przenienienia ciała tak, że została wzięta z duszą i ciałem do nieba. Paradoks polega na tym, jak to ma miejsce w przypadku męczenników, że pozwalając, aby dotknęła nas śmierć ze względu na wiarę w Jezusa, jako Syna Bożego, który przyszedł, aby nas zbawić, choć tracimy życie naszego ciała fizycznego, jedność duszy i ciała, to jednak, zachowujemy życie wieczne z Jezusem w niebie, nasza dusza doświadcza życia z Bogiem na wieki, i także nasze ciało po zmartychwstaniu umarłych też będzie ponownie zjednoczone z duszą i będzie uczestniczyło w życiu z Bogiem. Natomiast wszelkie próby zachowania naszego ciała w najlepszej fizycznej kondycji nie wygrają walkę z czasem, śmierć fizyczna przyjdzie tak czy i naczej, ciało będzie rozdzielone od duszy. Jeśli nasz wybór bedzie związany z istnieniem poza Bogiem, co jest określane jako wieczna śmierć albo śmierć druga, choć ciało bedzie połączone z duszą po zmartwychwstaniu umarłych, to jednak będzie doświadczało tej egzystencji wiecznej śmierci, nie jest to doświadczanie życia, ale doświadczanie śmierci wiecznej w ciele materialnym.

ks. Waldemar Śmiałek MS