Dzisiejsza scena, opisana w Ewangelii dzieje się tuż po wielkim znaku Jezusa – rozmnożeniu chleba dla pięciu tysięcy mężczyzn – z pięciu chlebów i dwóch ryb. To jawny, potężny znak, cud. Możemy sobie wyobrazić dumę uczniów, którzy są tak blisko Jezusa. Do tego jeszcze chcą ich Mistrza obwołać królem.
Co robi Jezus w tej sytuacji? Znika, ukrywa się, ucieka na górę, a oni wsiadają do łodzi, jak gdyby powrócili do swojego życia, do swoich poprzednich obowiązków, lecz bez Jezusa. Jaki jest tego skutek?
Ciemność, trud wiosłowania na wzburzonym jeziorze, jakby symbol wszelkich przeciwności życiowych. Bez Jezusa życie zawsze takie jest – mroczne, niezrozumiałe, pełne trudu pozbawionego sensu, czasem beznadziejne. Dlatego, kiedy pojawia się Jezus, mówi uczniom: Ja jestem, nie bójcie się! Jestem Bogiem, a jeśli Ja jestem Bogiem, nic wam nie grozi, nie musicie się niczego obawiać.
Szczególnie teraz, w okresie wielkanocnym, wybrzmiewa to Jezusowe – Nie bójcie się! Już nic nie może napełnić was strachem, abyście stracili nadzieję.
Panie Jezu, Zmartwychwstały, daj nam swój pokój w zmiennych losach naszego życia.

Ks. Jacek Sokołowski MS


