Ta sama miłość ale różnorodna

Czy chodziło o wszystkich dwunastu synów Jakuba – z „ulubieńcem” Józefem włącznie, czy też chodziło o rolników w winnicy, którym właściciel ODDAŁ w dzierżawę swoją własność – razem z jedynym synem, który do nich został posłany, to zawsze i wszyscy są kochani taką samą miłością. O wszystkich zadbano, wszystkim dano do dyspozycji środki, których sami z siebie nie posiadali. Jedyne, co miłość musiała uwzględnić to różnice charakterów i związanych z tym potrzeb oraz obaw. Jeden potrzebuje więcej przestrzeni, inny potrzebuje więcej narzędzi. Ten potrzebuje ciszy i spokoju, a tamten lubi cały czas śpiewać lub gwizdać. To samo dotyczy rolników w winnicy. Winnica to nie tylko sadzenie i zbieranie winogron. Jeden musi zadbać o psa, który pilnuje terenu, drugi musi coś ugotować dla wszystkich, trzeci musi się zatroszczyć o naostrzenie narzędzi, a następny liczy i układa, aby wszystko zostało dobrze zaksięgowane. A przecież dzierżawa została im DANA od właściciela, który nikomu nie pokazuje palcem, co ma robić. Wszyscy znają swoją rolę i cieszą się zaufaniem Pana winnicy.

Dlaczego więc właśni bracia nienawidzą Józefa i dzierżawcy nagle postanawiają zawłaszczyć czyjąś własnością, chociaż niczego im nie brakowało?

„Będziecie jak Bóg…”

A w przypadku Józefa: „nie będzie zabierał nam uwagi naszego ojca tylko dla siebie”.

I historia się powtarza mimo tego, że miłość Boża rozlewa się obficie nad każdym z nas. Rozlewa się obficie i w sposób dostosowany do naszego charakteru.

Przecież nie chcemy być wszyscy jednakowi, prawda?

Ale zachowujemy się tak, jakby wszyscy musieli mieć:

to samo,

tyle samo,

tak samo,

i w tym samym czasie.

Straszna nuda: jednakowość bez różnorodności.

ks. Karol Porczak MS