Elastyczność niebiańska

Ewangelia (Łk 10, 13-16)
Kto gardzi Chrystusem, gardzi Tym, który Go posłał
Jezus powiedział:
«Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno by się nawróciły, siedząc w worze i popiele. Toteż Tyrowi i Sydonowi lżej będzie na sądzie niżeli wam.
A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz!
Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który mnie posłał».

Nasze sumienie nieustannie wypomina nam co uczynić mamy: myślą, słowem, uczynkiem i dbaniem (przed akcją rozumu i woli, czyli decyzją); oraz co uczyniliśmy: myślą, słowem, uczynkiem i zaniedbaniem (po akcji rozumu i woli). Te władze – rozum i wolę – otrzymaliśmy od Boga jako wyposażenie wieczne. Zawsze będziemy podejmować decyzje. Tu na Ziemi tylko praktykujemy. Wierzymy bowiem, że w życiu po zakończeniu czasu, będziemy podejmowali decyzje tylko dobre, bezgrzeszne, i nasze sumienie będzie się zastanawiać nad tym, co ma być piękne, dobre i prawdziwe (przed akcją) a po akcji będzie się zastanawiać i wybierać ponownie to, co może być piękniejsze, lepsze i coraz bardziej poznane i zrozumiane w szczegółach.

Ta piękna perspektywa już jest dostępna dzisiaj, do czego nawiązuje dzisiejsza liturgia Słowa. W pierwszym czytaniu mamy przykład obudzonego sumienia narodu izraelskiego, które ustami proroka Barucha dokonuje oceny przeszłych – jak się okazuje złych – decyzji. Słowa proroka uderzają w pokorne przyznanie się do winy i optymistyczne zwrócenie się do Miłosiernego Boga. Tak trzymać! Uczymy się na błędach: roztropni ludzie na błędach innych, a nierozsądni na swoich własnych.

Również «biada» wypowiadane przez Jezusa w Ewangelii dzisiejszej w stosunku do niektórych miast w Galilei, które nie okazały choćby ciekawości wobec działalności Jezusa i Jego uczniów wskazuje na pewien niebezpieczny kształt sumienia. To typowy przykład postawy, która nie chce nic zmieniać, nie chce niczego poprawiać, nie widzi ulepszenia porządku i nie docieka prawdy ukazywanej przez nowe wydarzenia.

Tacy jesteśmy czasami wszyscy: po co ruszać to co było dobre, jest dobre i będzie dobre: żadnej elastyczności! Mi się to podoba, jest konkretne i wystarczające.

Tak jakbyśmy chcieli w Niebie siąść przy suto zastawionym stole, jeść, pić …

… i nie rozwijać się, tylko wegetować w nieskończoność.

A przecież Nowe Niebo i Nowa Ziemia ma być coraz piękniejsza, coraz lepsza i coraz lepiej zrozumiana i opanowana przez człowieka. Tak, jak to zostało zlecone na Ziemi Adamowi i Ewie i wszystkim ich potomkom!

Bo tylko ciągły rozwój może nas zadowolić na wieczność …

ks. Karol Porczak MS