2015-04-05 Centrum Pojednania La Salette, Dębowiec
Homilie   ❯   2015-04-05

HOMILIA

Miłość,
wiara i pusty grób

Umiłowany
Uczeń

W
Ewangelii wg św. Jana czterokrotnie spotykamy postać Umiłowanego Ucznia. Bardzo
często uważa się, że to właśnie św. Jan Apostoł. W czwartej Ewangelii Umiłowany
Uczeń to osoba, której wiara jest mocna, idealna, nieskazitelna.

Umiłowanego
Ucznia spotykamy najpierw podczas Ostatniej Wieczerzy, w czasie której spoczywa
na piersi Mistrza. Zaczynamy rozumieć, że fundamentem jego wiary jest bliska
relacja z Jezusem. Po raz drugi spotykamy go w scenie testamentu z krzyża.
Tutaj jego wiara jest pokazana jako wytrwała, odporna na zgorszenie krzyża i
wspólnotowa. Uczeń na mocy testamentu Mistrza staje się bowiem częścią rodziny
Jezusa i Maryi, rodziny będącej zalążkiem Kościoła. Trzecia scena to fragment
Ewangelii odczytywany w uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego. Umiłowany Uczeń
biegnie z Szymonem Piotrem do grobu Jezusa, ale tam odkrywają, że grób jest
pusty. Po raz czwarty z Umiłowanym Uczniem spotykamy się już po
Zmartwychwstaniu, nad Jeziorem Galilejskim. Apostołowie po nieudanym nocnym
połowie na słowa nieznanego człowieka ponownie zarzucają sieć w jezioro i
wyciągają ją pełną ryb. Umiłowany Uczeń jako pierwszy rozpoznaje w tym
nieznajomym Zmartwychwstałego Pana i daje o Nim świadectwo.

Biegiem
do grobu

Pierwszego
dnia po szabacie Maria Magdalena zaalarmowała Piotra i Umiłowanego Ucznia, że
grób Jezusa jest pusty. Pobiegli oni do grobu i kiedy Umiłowany Uczeń znalazł
się przy nim pierwszy, nie wszedł do środka, dając pierwszeństwo Piotrowi. To
symbol jego gorliwości w wierze, pragnienia kontaktu z Mistrzem.

W
tym fragmencie Ewangelii niezwykle poruszająco brzmi stwierdzenie: Uczeń,
którego Jezus miłował. Potworna męka Chrystusa, Jego ukrzyżowanie, śmierć i
pusty grób uświadamiają nam, że miłość Mistrza do tego Ucznia była ogromna.
Jezus za tego Ucznia oddał życie.

Wiara
Umiłowanego Ucznia już nie polega jedynie na osobistej więzi z Jezusem, czy na
byciu z Nim do końca, ale na świadomości bycia kochanym przez Niego miłością
radykalną i wyjątkową. Taka świadomość skłania Umiłowanego Ucznia do właściwej
odpowiedzi. To wiara gotowa oddać życie za Mistrza.

Wiara
oparta o pustkę

Umiłowany
Uczeń ujrzał i uwierzył, że Jezus zmartwychwstał. Chociaż w poranek
pierwszego dnia po szabacie nie spotkał żyjącego Pana, uwierzył w Jego
zmartwychwstanie. Nie miał ku temu żadnych zewnętrznych przesłanek, wręcz
przeciwnie, jego wiara została w tym momencie wystawiona na próbę. Jego wiara
oparła się o pusty grób.

Nasza
wiara

Umiłowany
Uczeń to postać, która stanowi biblijny wzór prawdziwej wiary w Jezusa. Czy my,
współcześni uczniowie Jezusa jesteśmy do takiej zdolni? Bywa, że wiara wielu
ludzi załamuje się, gdy przychodzą trudności, kryzysy, niezrozumiałe cierpienie
czy śmierć.

Otóż
do takiej wiary Jezus zaprasza wszystkich swoich uczniów. Umiłowany Uczeń
przypomina nam, że człowiek może wierzyć dlatego, że Jezus ukochał go miłością
bezgraniczną i radykalną. Przypomina nam także, że prawdziwa i pełna wiara
opiera się na pustym grobie. Ona prowadzi do spotkania ze Zmartwychwstałym
Chrystusem. Właśnie takiej wiary życzmy sobie wszyscy w święta Wielkiej Nocy.

ks. Grzegorz Zembroń MS

HOMILIA
NA WIGILIĘ PASCHALNĄ

Czasem
ciemność nocy wydaje się przenikać duszę; czasami myślimy, teraz już nie można
nic zrobić, a serce nie znajduje siły by kochać Ale właśnie w tej ciemności,
Chrystus zapala ogień Bożej miłości: wówczas blask rozprasza mrok i zwiastuje
nowy początek (audiencja papieża Franciszka, 1.4.2015 r.)

W
liturgii Triduum wiele dzieje się w ciemnościach, w nocy. Wielki Czwartek
wprowadził nas w ostatnią noc Jezusa, noc, w której był wydany. W noc wzmagania
się w Ogrójcu ze swojim lękiem, trwogą, smutkiem. Dzisiaj również wszystko
wydarza się w nocy. Dlaczego noc? Bo wtedy lepiej wybrzmiewa działanie Boga i
człowiek uznaje swoją bezsilność wobec ciemności.

Nawróć
się, Jakubie, trzymaj się go, chodź w blasku jego światła (Ba 4,2)

Zrezygnowanie.
Poddanie się. Były takie chwile w moim życiu, gdy nie widziałem żadnych
perspektyw, gdy czułem się przegrany, niezdolny powstać ze swoich słabości, ze
swego grzechu. Ogarniała mnie beznadzieja. Przyzwyczaiłem się więc do
ciemności, do życia w niewoli, starając się ją ukryć przed otoczeniem. Ale
pamiętam gdy na jesień w roku 2000 zabłysnęło w moim sercu światło. Byłem
wówczas na górze La Salette. Do tego czasu często sobie powtarzałem: Już nie
można nic zrobić, już taki jestem. Lecz wówczas powiedziałem o tym Jezusowi i
Jego Matce Maryi. I to był początek nowego życia. Nie potrafię opisać
szczegółów. Pamiętam, że płakałem i wiedziałem, że noc w moim sercu minęła, że
już nie muszę się chować przed Bogiem i nie muszę udawać przed ludźmi, że
jestem doskonały i poukładany. Zajaśniało mi Wschodzące Słońce Jezus
Zmartwychwstały. Wielkanoc 2001 była najpiękniejszą Paschą dla mnie. Pierwszy
raz ją przeżywałem bardzo osobiście, uświadamiając sobie, że Jezus umarł za
moje grzechy i wyprowadza mnie z mojego grobu. Chciałem dzielić się tą radością
ze wszystkimi, których spotykałem.

Bardzo
polubiłem obrzęd światła podczas Wigilii Paschalnej. Najpierw to nie wygląda
bardzo optymistycznie. Pali się tylko paschał. Tylko i aż. Bo na szczęście to
jest rzeczywiste źródło światła Jezus. Od Niego rozprzestrzenia się światło w
przestrzeni kościoła. Mogę narzekać, że jest go za mało, że nic z tego nie
będzie. Albo nawrócić się. zmienić myślenie i uwierzyć, że warto dać się
zapalić. I wówczas przynoszę światło dalej i ode mnie odpalają sobie kolejni
ludzie. Najpierw w kościele, potem w domu, w szkole, w pracy i na ulicach. Bo
chodzę w Jego światłości.

Z
upływem czasu odkrywam, że noc ma paradoksalnie również zadanie wychowacze. Bo
chociaż staram się chodzić z Jezusem, to nie zawsze ścieżki, po których
prowadzi mnie Jego Ojciec wydają się dla mnie całkiem zrozumiałe. Uczę się
wówczas chodzić jakby po omacku, jeszcze bardziej ufając Bogu. To, co przeżywam
jest podobne do doświadczenia Abrahama, do jego nocy, w której miał w ofierze
złożyć swego ukochanego syna Izaaka, spełnienie Bożej obietnicy. Mam też takie
chwile w życiu, gdy oczekiwania Boga wobec mnie albo od ludzi, którym
towarzyszę, są w moim odczuciu absurdalne i nieatrakcyjne. A jednak nie
rezygnuję. Wówczas obumiera we mnie pokusa samowystarczalności, skupianie się
na własnych pomysłach. Szczęśliwi jesteśmy, o Izraelu, że znamy to, co się
Bogu podoba (Ba 4,4).

Jeżeli
ogarnęły Cię ciemności, na które sam dałeś zgodę, jeżeli bardziej umiłowałeś
ciemność aniżeli światło (por. J 3, 17), powiedz dzisiaj o tym Jezusowi. I
przekonasz się, że Chrystus zajaśnieje w Twoim życiu (por. Ef 5,
14).Jeżeli przechodzisz przez ciemność nocy, która nie jest spowodowana
Twoim grzechem, proś o łaskę ufności i całkowitego powierzenia się do woli Ojca
jak Abraham.

Dziękuję
Ci Ojcze, że wyprowadziłeś mnie z moich ciemności, z niewoli grzechu. Sam nie
byłem zdolny podnieść się. Dziękuję Ci, że dałeś swego jednorodzonego Syna, by
był Światłością świata, by był Światłem w moim sercu. Chcę znać, co się Tobie
podoba,Twymi ścieżkami, chociaż byś mnie prowadził pośród nocy.

ks. Matej Trizuliak MS

Nadchodzące wydarzenia

29 styczeń - Wieczór uwielbienia z Maryją

3-5 luty - Kurs Nowe życie z Bogiem

10–12 luty - Rekolekcje dla porzuconych

10-12 luty - Rekolekcje Trzeźwościowe

16-19 luty - Rekolekcje o spowiedzi z możliwością spowiedzi generalnej

3-5 marzec - Rekolekcje o miłosiernym Ojcu

21-23 kwiecień - Rekolekcje dla małżeństw niesakramentalnych


pokaż wszystkie


   


 

Maryjo, Matką Jezusa i naszą, błagamy Cię, przemów do serc ludzi odpowiedzialnych za losy narodów.
Usłysz krzyk wszystkich Twoich dzieci, udręczone błaganie całej ludzkości.

Niech nie będzie wojny!

„Aby być świętym, trzeba być szalonym. Trzeba stracić głowę. To, co nas powstrzymuje od świętości, to brak refleksji, zastanowienia, modlitwy, zjednoczenia z Bogiem, którego do świętości koniecznie potrzeba.”
(św. Jan Vianney)

< POCZTÓWKA VIDEO Z DĘBOWCA >

< NOWOŚCI BIBLIOTEKI CENTRUM POJEDNANIA >