HOMILIA
XXX Niedziela zwykła rok A
Rocznica poświęcenia większości kościołów jest powszechnie
znana, więc obchodzi się ją tego właśnie dnia. Dziś więc przypada niedziela
zwykła w ciągu roku, więc parę słów komentarza do czytań niedzielnych.
Sprawiedliwość ludzka i Boża
Dziś tyle mówi się o sprawiedliwości społecznej. W Kościele
katolickim wielu promuje inicjatywę pod nazwą, Justitia et pax, czyli
Sprawiedliwość i pokój. I dobrze, że tak jest, bo niesprawiedliwości,
prześladowania, ucisku, wykorzystywania biednych przez bogatych jest
niezmiernie dużo. Problem tylko w tym, jak to robić ewangelicznie. Teologia
wyzwolenia w jej wykrzywionym wydaniu kładzie akcent na walkę, często zbrojną o
prawa ubogich, posługując się teorią marksistowską. Inni kładą nacisk na działanie,
aktywizm, organizowanie się, itp.
Księga Wyjścia też mówi o potrzebie sprawiedliwości, tylko,
że odwołuje się do prawdy, iż wszyscy jesteśmy dłużnikami Pana Boga, i że każdy
z nas był w jakiś sposób biedny, potrzebujący, samotny, oszukiwany, doświadczany.
I Pan nas z tego wyzwolił, czyli zabrał nam te trudne doświadczenia lub od nich
uchronił, bez naszego wysiłku. Po prostu mamy to za darmo. I stąd płynie
moralne zobowiązanie, iż należy innym czynić dobrze, otaczać opieką, pomagać
słabszym, uczciwie wynagradzać za pracę, słowem dzielić się dobrami tego
świata, bo należą ona do wszystkich.
W dzisiejszej ewangelii Jezus, wychodząc naprzeciw
podchwytliwemu pytaniu faryzeusza, podaje najważniejszy powód, dla którego
należy być sprawiedliwym Bożą sprawiedliwością, która zasadniczo różni się od
tej ludzkiej. To, ile się należy za daną pracę, ile powinien mięć człowiek
pieniędzy, dóbr materialnych, innych zabezpieczeń, mierzy się miarą miłości.
Najpierw tej najwyższej, Bożej, przekraczającej wszystko,
obejmującej wszystko, napełniającej wszystko i każdego w sposób niepojęty i nie
z tego świata, a potem tej ludzkiej, ograniczonej, słabej, niedoskonałej, a
jednak wystarczającej, bo odnoszącej się do mnie samego, czyli skierowanej ku nieskończoności.
Tylko Bóg może i rzeczywiście zaspokaja to moje pragnienie a ja zaspokajam je w
stosunku do innych, bo chcę i wierzę, że właśnie wtedy Bóg zaspokoi moje
pragnienie szczęścia, prawdy, miłości.
Kto nie wychodzi z tego punktu, na pewno, nie tylko
sprawiedliwości ludzkiej nie osiągnie, ale w jej poszukiwaniu będzie również
krzywdził, odbierał jednym a dawał drugim, powiększając cierpienie tych, którym
chciał pomóc.
Niespokojne jest serce człowieka dopóki nie spocznie w
Tobie, Panie pisał św. Augustyn w Wyznaniach
Ks. Henryk K. MS