Zobaczyć życie z perspektywy całości Centrum Pojednania La Salette, Dębowiec
Aktualności   ❯   Zobaczyć życie z perspektywy całości
3 listopada 2020

Zobaczyć życie z perspektywy całości

Wtorek, XXXI Tydzień zwykły, Rok A, II

Wspomnienie św. Marcina de Porres, zakonnika

Gdy Jezus siedział przy stole, jeden ze współbiesiadników rzekł do Niego: «Szczęśliwy ten, kto będzie ucztował w królestwie Bożym».
On zaś mu powiedział: «Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i zaprosił wielu. Kiedy nadeszła pora uczty, posłał swego sługę, aby powiedział zaproszonym: „Przyjdźcie, bo już wszystko jest gotowe”. Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać. Pierwszy kazał mu powiedzieć: „Kupiłem pole, muszę wyjść je obejrzeć; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego”. Drugi rzekł: „Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego”. Jeszcze inny rzekł: „Poślubiłem żonę i dlatego nie mogę przyjść”.
Sługa powrócił i oznajmił to swemu panu. Wtedy rozgniewany gospodarz nakazał swemu słudze: „Wyjdź co prędzej na ulice i w zaułki miasta i sprowadź tu ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych!” Sługa oznajmił: „Panie, stało się, jak rozkazałeś, a jeszcze jest miejsce”. Na to pan rzekł do sługi: „Wyjdź na drogi i między opłotki i przynaglaj do wejścia, aby mój dom był zapełniony.
Albowiem powiadam wam: Żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty”».

(Łk 14, 15-24)


Sytuacja od początku uczty u przywódcy faryzeuszów była dziwna. Jezus przyszedł z nimi ucztować. Oni śledzili Go, by mieli Go o co oskarżać. On chciał być blisko nich, mimo ich wrogości. Oni wykorzystywali tę bliskość, by jeszcze pogłębić dzielącą ich przepaść.

Jezus nie był przy tym jakoś specjalnie poprawny. Najpierw zauważył, że wybierają dla siebie godniejsze miejsca i zganił ich za szukanie zaszczytów. Potem wezwał ich do zapraszania biedaków w miejsce interesownego wzajemnego obdarowania się zaproszeniami pośród zamożniejszymi. Jedyna odpłata, jakiej powinni oczekiwać to radość niebiańskiej uczty, na którą po zmartwychwstaniu zostaną zaproszeni sprawiedliwi. Właśnie wzmianka o zmartwychwstaniu skłoniła jednego ze współbiesiadników do wyrażenia zachwytu nad obrazem spodziewanej cudownej uroczystości. Jednak Jezus ponownie wykorzystał okazję, by wskazać, że ci, którzy zostali zaproszeni na tę ucztę niekoniecznie się na niej znajdą. Wcale przy tym nie będzie to spowodowane niechęcią ze strony Boga, ale wręcz przeciwnie oporem ze strony gości.

Problemem zawsze okazuje się człowiek. Bóg, reprezentowany w przypowieści przez przygotowującego ucztę człowieka, zawsze gotowy jest na przyjęcie gości. Jednak zaproszeni nie potrafią właściwie ocenić przedstawionego im zaproszenia. W przypowieści można zauważyć dwie perspektywy: tę krótszą i tę bardziej odległą. Pochłonięci życiem zaproszeni goście żyją właśnie w krótkiej perspektywie. Kupują pola, woły, żenią się i to całe ich życie. Wystosowane zaproszenie wydaje się nie w porę. W krótkiej perspektywie są rzeczy ważniejsze. Żeby odpowiedzieć na zaproszenie musieliby faktycznie z czegoś zrezygnować, odłożyć na później. Ale oni nie widzą dalszej perspektywy. Nie widzą wspólnej uczty, wesela, radości. Widzą trudność w pozostawieniu, odłożeniu na później tego, czym się aktualnie zajmują. Doraźny opór wygrywa z obietnicą przyszłego szczęścia. W końcu jak mówią: „Lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu”.

W czasach, kiedy Jezus opowiadał swoją przypowieść sytuacja nie była jeszcze tak ewidentna jak dzisiaj. Faryzeusze wierzyli w zmartwychwstanie i pokładali w nim nadzieję, jednak życie codzienne, korzyści czerpane ze swojego statusu społecznego powoli pochłaniały ich myśli. Myśl o zmartwychwstaniu radowała ich, ale jednocześnie bali się stracić to, co osiągnęli w doczesności. W naszych czasach kult teraźniejszości i tymczasowości znacznie się rozwinął. Zmartwychwstanie ciągle jest atrakcyjne, ale jedynie jako nadzieja na przedłużenie życia doczesnego. Coraz mniej nas jednak zachwyca perspektywa obcowania z Bogiem. Mamy miliony małych szczęść, które są na wyciągnięcie ręki więc nie interesuje nas jakieś wielkie szczęście w przyszłości. Perspektywa znacznie się skróciła. Nie mamy czasu na myślenie o wieczności.

Żeby przyjąć zaproszenie na ucztę wystarczyło na chwilę się zatrzymać. Oderwać się na kilka minut, wyjść z nurtu codziennych spraw i spojrzeć na życie w dłuższej perspektywie. Kiedyś średniowiecze zapraszało do takiej refleksji wołając: „Pamiętaj o dniu śmierci”. W tym zawołaniu nie chodziło o straszenie człowieka możliwymi konsekwencjami jego grzechów, ale o uświadomienie mu ograniczonego znaczenia tego, co dzisiaj pochłania jego siły. U początku tego roku wielu z nas planowało wakacje i inwestycje, które wydawały się najważniejsze. Dzisiaj już nawet nie pamiętamy o co w nich chodziło. Wówczas od tych planów wydawało się zależeć całe nasze życie, a dzisiaj już nic od nich nie zależy. A wystarczyłoby odejść na chwilę na bok. Zastanowić się. Pomodlić się. Być może uchwycilibyśmy tę perspektywę, w której widać całe nasze życie. Widać sens całości. Widać to, czemu naprawdę warto poświęcić swój czas. Być może dostrzeglibyśmy kochającego i tęskniącego za nami Boga.

——————————-

ks. Marcin Ciunel MS – Rektor WSD Księży Saletynów, Kraków

——————————-

 

 

Nadchodzące wydarzenia

3-5 luty - Kurs Nowe życie z Bogiem

10–12 luty - Rekolekcje dla porzuconych

10-12 luty - Rekolekcje Trzeźwościowe

16-19 luty - Rekolekcje o spowiedzi z możliwością spowiedzi generalnej

3-5 marzec - Rekolekcje o miłosiernym Ojcu

21-23 kwiecień - Rekolekcje dla małżeństw niesakramentalnych


pokaż wszystkie


„Nikt nie wierzył w Sokratesa do tego stopnia, by oddać życie za jego naukę; ale dla Chrystusa nawet ludzie prości i niewykształceni nie tylko gardzili opinią tego świata, lecz i odrzucali lęk przed śmiercią.”
(św. Justyn)
    "