Widziałam Pana Centrum Pojednania La Salette, Dębowiec
Aktualności   ❯   Widziałam Pana
22 lipca 2020

Widziałam Pana

Środa, XVI Tydzień zwykły, Rok A, II

Święto św. Marii Magdaleny

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień od niego odsunięty.
Maria stała przed grobem płacząc. A kiedy tak płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa: jednego w miejscu głowy, a drugiego w miejscu nóg.
I rzekli do niej: «Niewiasto, czemu płaczesz?».
Odpowiedziała im: «Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono».
Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus.
Rzekł do niej Jezus: «Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?».
Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: «Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę».
Jezus rzekł do niej: «Mario!».
A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: «Rabbuni», to znaczy: «Nauczycielu».
Rzekł do niej Jezus: «Nie zatrzymuj Mnie; jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: „Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego”».
Poszła Maria Magdalena oznajmiając uczniom: «Widziałam Pana i to mi powiedział».

(J 20, 1. 11-18)


Pragnę na wstępie przywołać świadectwo abpa Fultona Sheena: „Ten srebrny krucyfiks, który noszę, noszę w ramach zadośćuczynienia. Pewnego dnia byłem w żydowskim sklepie jubilerskim w Nowym Jorku; znałem tego jubilera od dwudziestu lub dwudziestu pięciu lat. Powiedział do mnie: „Mam dla ciebie trochę srebrnych krucyfiksów.” Podał mi torbę wypełnioną srebrnymi krucyfiksami, było ich ponad sto. Spytałem: „Skąd je wziąłeś?” „Och” – odpowiedział – „od zakonnic, przyniosły je i powiedziały: nie będziemy już nosić krucyfiksu, za bardzo oddziela nas od świata. Ile nam za nie zapłacisz?”. Jubiler powiedział: „Odważyłem im trzydzieści srebrnych monet”. Później spytał mnie: „Co jest nie tak z twoim Kościołem? Myślałem, że krucyfiks coś dla was znaczy.” Opowiedziałem mu zatem, co było nie tak. Trzy miesiące później przyjąłem go na łono Kościoła”.

Jak zupełnie inna jest postawa Marii Magdaleny, która łzami miłości przywołuje Zmartwychwstałego Pana. Jej historia pokazuje nam drogę, którą trzeba przejść za Jezusem Ukrzyżowanym – od oczarowania, fascynacji poprzez śmierci własnego „ego” do Zmartwychwstania. Przyjrzyjmy się Marii Magdalenie: wczesny ranek, ból miłości wyrażony przez płacz, determinacja w poszukiwaniu Ukochanego, zabranie Go ze sobą etc.

Zatrzymajmy się na słowach Jezusa, skierowanych do Marii Magdaleny: „Nie zatrzymuj mnie…”. Jezus uczy ją trudnej miłości, wolnej od uzależnienia, umierania dla siebie, przejścia od zakochania, od skoncentrowania się na sobie – do miłości, do oddania siebie, do dyspozycji Bogu. Zakochanie w Bogu nie jest takim samym jak zakochanie ludzkie, które ze swej natury jest wyłączające, ale jest zakochaniem włączającym, to znaczy, że natychmiast gromadzi wokół siebie innych – „Udaj się do moich braci i powiedz im”.

Tak więc, serce osoby zakochanej w Bogu, rozszerza się na wzór serca Jezusa, wchodząc w taką samą logikę oddania się Ojcu i braciom, życiu i śmierci. Osoba zakochana w Bogu może tylko wyśpiewać całą swoja miłość w taki sposób, w jaki uczyniła to św. Tereska: „Serce moje przepełnione niezmiernymi pragnieniami… Teraz nie pragnę już niczego, jak tylko kochać GO do szaleństwa… Jedynym moim pragnieniem jest spełniać zawsze wolę Jezusa… Chciałam KOCHAĆ, KOCHAĆ JEZUSA Z PASJĄ i okazywać MU to na tysiące sposobów, dopóki mogę. Pociąga mnie tylko miłość”.

——————————-

ks. Wawrzyniec Skraba MS – duszpasterz w Domu rekolekcyjnym „Maleńka” w Zakopanem

——————————-