Umieć przyjąć posługę Centrum Pojednania La Salette, Dębowiec
Aktualności   ❯   Umieć przyjąć posługę
19 października 2021

Umieć przyjąć posługę

Wtorek, XXIX Tydzień zwykły, Rok B, I

Wspomnienie św. Pawła od Krzyża, prezbitera

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie. A wy bądźcie podobni do ludzi oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc, będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie».

(Łk 12, 35-38)


Słyszałem, że większość kobiet (może i wszystkie?) bardzo sobie ceni to, że przynajmniej raz na jakiś czas są obsługiwane przez innych. Szczególnie te, które codziennie przygotowują posiłki dla swojej rodziny lub pracują w restauracjach czy jadłodajniach. Odpoczywają i mają wielką radość, gdy małżonek lub chłopak zaprosi je na obiad do lokalu. Są wtedy obsługiwane i jakby z drugiej strony mogą popatrzeć na siebie, na swoją służbę lub pracę zawodową. Szkoda, że wielu mężczyzn (mężów czy narzeczonych o tym nie wie lub nie pamięta).

Dziś w Ewangelii sam Jezus zapewnia, że kiedyś On sam będzie nas obsługiwał i to wiecznie. Niesamowite. Ale aby to docenić, należy najpierw samemu uczyć się służyć innym z radością i bezinteresownie. Ale też, i to może jest jeszcze ważniejsze, umieć przyjmować posługę od innych. To wcale nie jest takie oczywiste, proste i łatwe. Wymaga bowiem pokory i zrozumienia, o co tak naprawdę chodzi.

Po pierwsze, posługa innym nie może być moim kaprysem, jednorazowym wydarzeniem, by uspokoić własne sumienie i powiedzieć sobie, jaki to ja jestem dobry. Nie może być „na pokaz”, nie może być zmuszaniem kogoś do jej przyjęcia. To nie „akcja” świąteczna i „ z okazji dnia…”.

Po drugie, do czynienia dobra, do tego, by pomóc innym trzeba być zawsze gotowym. To tak jak strażak. Zawsze musi czuwać, by móc wyruszyć jak tylko będzie pożar, powódź, lub inne niebezpieczeństwo. Nigdy nie może być napisu w moim sercu: „zamknięte, zaraz wracam, urlop, itp.”

Po trzecie, nie uważać się za samowystarczalnego, za tego, który nie potrzebuje pomocy od innych. „Ja sam sobie poradzę”. „nie chcę pomocy od innych”. To pycha. Nawet wtedy, gdy mógłbym sam coś zrobić, a ktoś inny proponuje pomoc, trzeba ją przyjąć i umieć się nią cieszyć. To świadczy o wielkości człowieka. Ale przede wszystkim taka postawa otwiera na Boga. Otwiera na to, że sam Bóg, Człowiek, Zbawiciel świata, Jezus Chrystus będzie mi usługiwał. A nie tylko to. On już teraz mi służy. Jest na każde zawołanie, obiecał każdą możliwą pomoc. Powiedział nawet, że bez Jego pomocy „nic nie możemy uczynić!”. A my wciąż to samo. Jak małe dzieci: „Mamusiu, Tatusiu: ja siam”.

Św. Piotr w Wieczerniku już to przerabiał. Nie powtarzajmy jego błędu. „Jeśli Ci nóg nie umyję, nie będziesz miał udziału ze mną”.

Lekcja jest prosta a skutek pewny. Czy z tego skorzystamy teraz, w tym czasie? Bo jak nie to i w wieczności zostaniemy sami.
Panie, naucz mnie służyć innym i cenić sobie ich pomoc. Ale nade wszystko Twoją wobec mnie posługę teraz i pragnąć jej w wieczności.

——————————-

ks. Henryk Kuman MS – duszpasterz, pracuje w Republice Czeskiej w Boskov, dom rekolekcyjny

——————————-