Tak ci się stanie, jak uwierzyłeś Centrum Pojednania La Salette, Dębowiec
Aktualności   ❯   Tak ci się stanie, jak uwierzyłeś
27 czerwca 2020

Tak ci się stanie, jak uwierzyłeś

Sobota, XII Tydzień zwykły, Rok A, II

Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: «Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi». Rzekł mu Jezus: «Przyjdę i uzdrowię go».
Lecz setnik odpowiedział: «Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: „Idź!” – a idzie; drugiemu: „Przyjdź!” – a przychodzi; a słudze: „Zrób to!” – a robi».
Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: «Zaprawdę, powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i z Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim. A synowie królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz – w ciemność; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów». Do setnika zaś Jezus rzekł: «Idź, niech ci się stanie, jak uwierzyłeś». I o tej godzinie jego sługa odzyskał zdrowie.
Gdy Jezus przyszedł do domu Piotra, ujrzał jego teściową, leżącą w gorączce. Ujął ją za rękę, a gorączka ją opuściła. Potem wstała i usługiwała Mu.
Z nastaniem wieczora przyprowadzono Mu wielu opętanych. On słowem wypędził złe duchy i wszystkich chorych uzdrowił. Tak oto spełniło się słowo proroka Izajasza: «On przyjął nasze słabości i dźwigał choroby».

(Mt 8, 5-17)


Nabuchodonozor najechał Judę i Izrael w roku 597 roku przed Narodzeniem Chrystusa i narzucił im swoje panowanie. Jednak niecałe 10 lat później, po rewolcie króla Sedecjasza, latem 586 roku chaldejski władca zniszczył doszczętnie świątynię w Jerozolimie, którą zbudował król Salomon niecałe 500 lat wcześniej i nastąpiła deportacja. Kolejna deportacja. Dla żydów była to katastrofa. Takie nastroje wyraża dzisiejsze pierwsze czytanie z księgi Lamentacji powstałej w tym czasie. Nastroje zrozumiałe, ale po ochłonięciu i spojrzeniu na tę historię z dystansu można powiedzieć, że lud Abrahama „zadomowił” się w swoim kulcie Boga i nie miał zamiaru zbytnio podjąć misji głoszenia Dobrej Nowiny o Bogu, który ma przyjść i odnowić oblicze ziemi. Spoczęli na laurach i przeświadczeniu o wybraństwie bez zobowiązań. Można powiedzieć, że Bóg upomniał się o zadanie powierzone ludowi wybranemu: zmusił ich do wyjścia przez kilkakrotne przymusowe deportacje daleko na wschód.

Taka interpretacja aż się prosi o potwierdzenie w Nowym Testamencie i dzisiejsza Ewangelia przyłącza słowa Jezusa do tego „przymusu” wyjścia do innych narodów: „Wielu przyjdzie ze Wschodu i z Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim. A synowie królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz – w ciemność; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. Synami królestwa byli Żydzi, nie przeskoczyli swoich własnych planów na przyszłość, które stały się dla nich ich wiarą. Ale nie była to wiara w Boga, który wybrał Izraela na głosiciela przyjścia Mesjasza, tylko była to wiara w Izraela, który „przyjął” na własność Boga i „zamknął” Go w świątyni. A ta została doszczętnie zburzona; nie o cześć na Ziemi Bogu chodzi, tylko o Jego dzieci, które nie mają nadziei, bo nikt im tej nadziei nie głosi. Nie dziwią więc słowa Jezusa: „U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary” – wiary w Boga, który przychodzi, aby uleczyć to, co chore, słabe, prawie umarłe – czyli nas wszystkich.

Do setnika w dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi: „Idź, niech ci się stanie, jak uwierzyłeś!” Setnik uwierzył w Jezusa, który daje życie, dlatego doświadczył cudownego uwolnienia z paraliżu swego sługi. Kto wierzy w swoje własne plany, doświadczy realizacji swoich własnych planów, ale może to już nie być plan Boga.

Na marginesie dodam, że w Polskiej mentalności ciągle tkwi oczekiwanie na Kordianowe Polska Winkelriedem narodów, i jest podsycana przez różnego rodzaje proroctwa o Jasnej Rzeczypospolitej – Liderce Narodów. Może my tak samo otrzymaliśmy od Boga dziejową misję, ale jeżeli i u nas zdarzały się prześladowania, rozbiory, masowe deportacje na Wschód i tyle masakr na Polakach, to czy nauczyliśmy się przez to tej lekcji, że może nie wypełnialiśmy misji głoszenia Chrystusa na świecie tylko dusiliśmy Boga wśród nas dumnie mówiąc „jesteśmy katolikami”. Czyli kim? Zadowolonymi z samych siebie czy też gotowymi być posłanymi na misję głoszenia Dobrej Nowiny o Zbawieniu do całego świata.
Ale tego dowiemy się chyba dopiero po ostatecznym przyjściu Pana.

——————————-

ks. Karol Porczak MS – posługuje w Peterborough, Anglia

——————————-