Prorokini Anna, czyli stałość w wierze Centrum Pojednania La Salette, Dębowiec
Aktualności   ❯   Prorokini Anna, czyli stałość w wierze
30 grudnia 2019

Prorokini Anna, czyli stałość w wierze

Poniedziałek, Oktawa Narodzenia Pańskiego, Rok A, II

Gdy Rodzice przynieśli dzieciątko Jezus do świątyni, była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już sobie osiemdziesiąt cztery lata. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jeruzalem.
A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta – Nazaretu. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.

(Łk 2, 36-40)


Osoby pojawiające się w Biblii wywołują w nas pewne skojarzenia. Słysząc o Abrahamie, od razu myślimy o bezpłodnej Sarze i narodzinach Izaaka. Mojżesza łączymy z wyjściem z niewoli egipskiej i przejściem przez Morze Czerwone. Apostoła Piotra wiążemy głównie ze skałą, zdradą oraz ze słowami: Ty wszystko wiesz…(J 21,17), natomiast Paweł kojarzy się nam z mieczem, będącym symbolem Słowa Bożego oraz z misją wśród pogan.

Występująca w dzisiejszej Ewangelii prorokini Anna jest rzadko obecna w liturgii Słowa. Słysząc o niej, powinniśmy spontanicznie myśleć o stałości w wierze.

Anna przeżyła krótki czas w małżeństwie, zaledwie siedem lat. Została wdową w młodym wieku. Mogła mieć wtedy około 20 lat. Żyła zatem bez męża ponad 60 lat. Nie miała żalu do Boga, że zabrał jej męża. Nie „umarła” wraz z nim.

Niekiedy słyszy się, jak żona/matka mówi po śmierci swego męża lub syna: „umarłam razem z moim mężem/synem”. Życie traci wówczas swoje kolorowe barwy i wypełnia się smutkiem. Nie widzi się wtedy jakiejś nowej perspektywy. Najbardziej wydeptaną ścieżką lub drogą jest ta, która wiedzie na cmentarz. Anna obrała inny kierunek. Nie oddalała się od świątyni. Służyła Bogu w postach i modlitwach. Wyrwę zrodzoną przez śmierć męża wypełniła Bogiem. W Nim zapewne spotykała się z nim. Jej życie stało się apostolstwem, ponieważ posty i modlitwy są służebne. Nie zatrzymują się w jedynie w poszczącym i modlącym się. Mają zdobywczy charakter. Pozyskują dla Boga błądzących i żyjących w grzechach ciężkich.

Anna zobaczyła na własne oczy zbawienie, czyli Dzieciątko Jezus. Zapewne wielu ludzi było wtedy w świątyni. Jednak tylko ona (wcześniej jedynie Symeon) rozpoznała Je. Ewangelia wprawdzie tego nie opisuje, jak w przypadku Symeona, skoro jednak te postacie wymienione są imiennie, należy przypuszczać, że razem dostąpili tego niezwykłego przywileju.

Wiara, której wyrazem są posty, modlitwy, oczekiwanie gwarantuje spotkanie się z Jezusem. Każdy z wierzących ma wyznaczony w tym celu czas, który zaskoczy nas tak, jak Annę. Stałość w wierze jest niewątpliwie łaską, która nas uprzedza. Kto ją podejmie, nie zostanie „złamany” przez żadne wydarzenie. Bóg, który dopuszcza jakiś życiowy wstrząs, nikogo nie pozostawia w martwym punkcie. Wychodzi z wyciągniętą dłonią. W Bożej perspektywie nie ma absolutnego końca, zawsze jest kolejny początek.

——————————-

ks. dr hab. Stanisław Witkowski MS – biblista, UJPII w Krakowie

——————————-