Spożywaj Chleb i kochaj! Centrum Pojednania La Salette, Dębowiec
Aktualności   ❯   Spożywaj Chleb i kochaj!
8 lutego 2022

Spożywaj Chleb i kochaj!

Wtorek, V Tydzień zwykły, Rok C, II

Wspomnienie św. Józefiny Bakhita, dziewicy

U Jezusa zebrali się faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nie obmytymi rękami. Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I gdy wrócą z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych zwyczajów, które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych.
Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: «Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami?»
Odpowiedział im: «Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: „Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi”. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie».
I mówił do nich: «Sprawnie uchylacie Boże przykazanie, aby swoją tradycję zachować. Mojżesz tak powiedział: „Czcij ojca swego i matkę swoją”, oraz: „Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie”. A wy mówicie: „Jeśli ktoś powie ojcu lub matce: Korban, to znaczy darem złożonym w ofierze jest to, co miało być ode mnie wsparciem dla ciebie” – to już nie pozwalacie mu nic uczynić dla ojca ani dla matki. I znosicie słowo Boże ze względu na waszą tradycję, którą sobie przekazaliście. Wiele też innych tym podobnych rzeczy czynicie».

(Mk 7, 1-13)


Czytając siódmy rozdział Ewangelii św. Marka wyczuwa się jeszcze napięcie związane z niezrozumieniem powstałym po rozmnożeniu chleba, które zostało opisane w poprzednim rozdziale. To, co nie pozwala nam „jeść Chleba” z pokojem i żyć Eucharystią w naszym codziennym życiu, to przestrzeganie przepisów, ale bez miłości; mnożenie praw, ale nie dla miłości i bez miłości. Nasze zatwardziałe serce, zniewolone egoizmem, może nawet tworzyć piękne liturgie, ale bez życia tym, co wyraża celebracja. Żyć Eucharystią w codziennym życiu oznacza kochać naszych nieprzyjaciół. Można tworzyć piękne pozory miłości bliźniego (jak piękne liturgie), ale ostatecznie pozostawać bezdusznym, zapatrzonym wyłącznie w siebie i we własne sprawy egoistą. Można tworzyć pozory, ale ostatecznie zaspokajać wyłącznie własne potrzeby sukcesu, władzy i pieniądza.

Tekst Ewangelii odczytywany dzisiaj w liturgii praktycznie porusza temat tradycji, to znaczy prawa, które odróżnia dobro od zła i jak wiele oszustw jest w tradycji i w prawie, które nie pozwalają nam spożywać chleba, ponieważ jedynym liczącym się prawem dla nas, ochrzczonych i uczniów Chrystusa, jest prawo chleba: bierzcie i jedzcie, to jest moje ciało wydane za was, czyńcie to na moją pamiątkę, to znaczy czyńcie tak, jak Ja uczyniłem. Jedynym prawem jest łamanie chleba, czyli miłość bliźniego, miłowanie bliźniego. Wszystkie inne prawa zostały wymyślone, aby nie kochać bliźniego, dla przywilejów grup, kast, ludzi, wszystkie one są w przeciwieństwie do miłości bliźniego.

Dobroć całego stworzenia oraz dobro i zło tam, gdzie są? Wejdź w swoje serce: tam jest źródło dobra i zła. Są to bardzo ważne kwestie i niezwykle aktualne, również dlatego, że człowiek na ogół uważa, że jest dobry, ponieważ przestrzega wszystkich praw, stosuje się do wszystkich zasad.

Pierwszą rzeczą jest to, że jeśli prawo jest słuszne, a nie zawsze tak jest, wskazuje na dobro i potępia zło, więc samo w sobie jest dobre. Ale co jest złego w prawie? Istnieje błędne rozumienie prawa, które polega na taki myśleniu: przestrzegałem prawa, więc jestem w porządku. Jakby prawo było celem samym w sobie, zamiast tego prawo ma tylko jeden cel: jedynym prawem jest miłość bliźniego, więc patrz, czy kochasz bliźniego, a nie czy przestrzegasz prawa. Wielu religijnych ludzi mówi: modliłem się, czyniłem dobro, chodziłem na mszę i wypełniałem swoje obowiązki, spłaciłem swój dług, więc zasłużyłem na niebo. To jest grzech, który oddala nas od Boga, bo Bóg jest miłością, a na miłość nie można zasłużyć.

Ewangelia opowiada o spotkaniu faryzeuszy i uczonych w Piśmie. Uczeni w Piśmie dobrze znają prawo, faryzeusze przestrzegają je i chlubią się jego przestrzeganiem. Dla nas, którzy słuchamy tego fragmentu Ewangelii, jest to zaproszenie do utożsamienia się, na ile potrafimy, z tymi ludźmi, z tą częścią nas, którą oni mogą reprezentować i idą do Jezusa. Przychodzą do Niego i widzą coś, co robią Jego uczniowie. Widzą, że niektórzy z Jego uczniów jedzą chleby nieczystymi, tzn. nieumytymi rękami. Tutaj od razu pojawia się temat jedzenia chleba. Uczeni w Piśmie i faryzeusze obserwują uczniów i zauważają, że coś jest nie tak. To nie jest zwykła obserwacja, to jest wyrok: biorą chleb nieczystymi rękami. To jest coś, czego nie powinno się robić. W tym obrazie chleb jest miłością. Uczniowie biorą chleb nieczystymi rękami. Co czynią faryzeusze, którzy mają czyste ręce? Potępiają miłość! Zamiast spożywać chleb i kochać, to potępiają!

Nieczyste dłonie podkreślają może jeszcze bardziej darmowość tego daru, tego chleba, który jest. Faryzeusze i uczeni w Piśmie osądzają wszystkich, osądzają uczniów, ale jeśli potępiają uczniów, to znaczy, że nauczyciel wydaje się podejrzany. Jeśli to są uczniowie, to znaczy, że mistrz nie uczy dobrze. Potępiają uczniów i potępiają Jezusa!

I zawsze używają dziwnego mechanizmu: nigdy nie zwracają się do osoby, która ich zdaniem się myli. Jeśli Jezus popełnia błąd, oni kwestionują uczniów, jeśli uczniowie popełniają błąd, oni kwestionują Jezusa. Coś w tych ludziach „nie gra”, tak jakby wpajali jednym ludziom wątpliwości dotyczące innych ludzi.

Nie myślmy teraz o faryzeuszach, pomyślmy o nas: te kilka razy, kiedy wydaje nam się, że jesteśmy dobrzy, jak zachowujemy się wobec innych? „Ten właśnie, on nie jest wiele wart! Nauczę go, jak to należy robić”! Nie oczekuję, że będzie w stanie to zrobić, więc muszę być cierpliwy…”

Panie, pokorny sługo, oddal ode mnie przekonanie, że jestem lepszy! Pomóż, abym nie osądzał i nie potępiał!
Umacniaj mnie nieustannie Twoim Ciałem, aby mógł kochać, prawdziwie kochać… i nie patrz na moje nieczyste dłonie…

——————————-

ks. Marcin Sitek MS – student pedagogiki formacji na Papieskim Uniwersytecie Salezjańskim w Rzymie

——————————-