Słuchanie słowa Centrum Pojednania La Salette, Dębowiec
Aktualności   ❯   Słuchanie słowa
23 września 2019

Słuchanie słowa

Poniedziałek, XXV Tydzień zwykły, Rok C, I

Wspomnienie św. Pio z Pietrelciny, prezbitera

Jezus powiedział do tłumów:
«Nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej garncem ani nie stawia pod łóżkiem; lecz umieszcza na świeczniku, aby widzieli światło ci, którzy wchodzą. Nie ma bowiem nic skrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło.
Uważajcie więc, jak słuchacie. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, temu zabiorą nawet to, co mu się wydaje, że ma».

(Mt 9, 9-13)


Rozdziały 7-8 Ewangelii według św. Łukasza skupione są na końcowym okresie pobytu Jezusa w Galilei. Razem ze swoimi uczniami Jezus przemierza swoje rodzinne strony i zanim Apostołowie wyruszą z Nim w drogę do Jerozolimy uczy ich słuchania słowa. Wcześniejsza perykopa (Łk 8,4-15) mówiła o hojności Boga rozsiewającego ziarna słowa. Owocność tego zasiewu uzależniona jest od przyjmującej je gleby. Owocność słowa Bożego zależy od naszej otwartości. Dlaczego jednak w ogóle zamykamy się na słowo?

Dzisiejszy krótki fragment rozpoczyna się od stwierdzenia konieczności nieukrywania światła. Jego rolą jest oświetlać rzeczywistość i drogi tych, którzy są w jego zasięgu. Temat ukrywania i wydobywania na jaw jest dosyć często wykorzystywany w nauczaniu Jezusa. Wystarczy chociażby wspomnieć przypowieść o skarbie ukrytym w roli (Mt 13,44-52) czy wezwanie do modlitwy, postu i jałmużny w ukryciu (Mt 6,1-18). Okazuje się, że to właśnie nasze wnętrze jest tajemniczą przestrzenią relacji z Ojcem. Tam można odkrywać skarby i tam należy się chronić, by spotkać kochającego nas Ojca. Z jednej strony jesteśmy więc zaproszeni, by spotykać się z Bogiem ukrytym w naszym sercu z drugiej owoce tego spotkania mają służyć innym. Przypomina to pracę poszukiwacza złota, który zagłębia się w ziemię, by wydobywać z niej skarby.

Oczywiście w takim spotkaniu z Bogiem ukrytym jest wiele trudności. Nie jest łatwo zejść w głębiny swojego życia. To, co spotykamy w otchłaniach wspomnień i przeżyć dosyć często nas przeraża. Boimy się trudnych wspomnień i swoich nieuporządkowanych emocji. Wszystko to nie przypomina skarbu, ale jakiś beznadziejny chaos. Trzeba ogromnej wiary w miłosierdzie Boże, by powoli, kawałek po kawałku, przywoływać wspomnienia i emocje. Trzeba wiary, by pokazywać je naszemu Ojcu. W takich momentach dzieje się jednak coś cudownego. Bolesne i budzące strach wspomnienia stają się światłem. Przestają straszyć, gdy rozpoznajemy w nich obecność miłości Boga. Z perspektywy wiary okazują się ziarnami słowa, których nie chcieliśmy przyjmować, i które z tego powodu nie mogły owocować. Często okazuje się, że nic nie rozumiemy ze swojego życia właśnie dlatego, że nie zaryzykowaliśmy nigdy tej pracy w ukryciu.

Słowa Jezusa: „Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło” można więc odczytywać jako groźbę ujawnienia tego wszystkiego, co nas w naszym życiu zawstydza i przestrasza. Można jednak spojrzeć na nie z wiarą i wtedy przekonamy się, że celem naszego potajemnego spotkania z Bogiem jest otwarty dialog. Wszystkie słowa Boga mają stać się jawne. We wszystkich objawi się Jego miłość. Uciekanie więc przed tym spotkaniem w ukryciu okrada nas ze słów Boga. Każdy jednak, kto zdecydował się podjąć ryzyko spojrzenia w siebie będzie się czuł obdarowany skarbami Bożych słów.

—————–————–

ks. Marcin Ciunel MS – Rektor WSD Księży Saletynów, Kraków

——————————-