Przyjmować dary Boga… Centrum Pojednania La Salette, Dębowiec
Aktualności   ❯   Przyjmować dary Boga…
8 września 2021

Przyjmować dary Boga…

Środa, XXIII Tydzień zwykły, Rok B, I

Święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny

Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie.
Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów».
A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: «Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel», to znaczy: «Bóg z nami».

(Mt 1, 18-23)


Liturgia prowadzi nas dzisiaj do świętowania narodzin Maryi. Ewangelie nic nie mówią o tym wydarzeniu. Bóg przygotowywał misję Maryi, Jej Boże macierzyństwo, w tajemnicy aż do chwili zwiastowania. Maryja była gotowa na wypełnienie planów Bożych, „ustrzeżona” przed grzechem i jego konsekwencjami. Ale i tak przybycie Anioła, Jego pozdrowienie sprawia, że „zmieszała się na te słowa” (Łk 1,29). Sama Maryja jest tą, która jako pierwsza jest zaskoczona, że przyjęła Słowo Boże, ale nie z własnej inicjatywy; przyjęła Słowo dzięki działaniu Ducha Świętego, to znaczy, że jest to inicjatywa Boga, jest to absolutna miłość Boga, która wychodzi na spotkanie człowieka. A Maryja jest pierwszą, która przyjmuje absolutny dar Boga. Przyjmuje dar Boga w całkowitej wolności. Maryja czekała na wypełnienie woli Bożej, była gotowa na podjęcie misji a mimo to wydarzenia w Jej życiu są zaskakujące dla Niej i dla Józefa, któremu była poślubiona.

Możemy czekać jeszcze tysiące lat na Mesjasza, ale On nigdy nie przyjdzie, bo On już przyszedł! Problem polega na tym, aby przyjąć Go takim, jakim przyszedł: poprzez ciało Jezusa, ciało Maryi, ciało Kościoła. Maryja przyjmuje Mesjasza w ludzkim zaskoczeniu i jednocześnie to, nie odbiera Jej pewności, iż to Bóg prowadzi historię ludzkiego życia. Droga Maryi jest inna aniżeli droga Józefa, o którym dzisiaj słyszymy.

W Józefie widzimy dramat każdego wierzącego, niepewność, drogę, którą musi przebyć, aby przyjąć dar. „Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie” (Mt 1,19). W tym wersecie wyrażony jest dramat Józefa, jest to dramat każdego człowieka sprawiedliwego. Człowiek sprawiedliwy to ten, który otrzymuje należne uznanie za swoje dzieła, który nie chce więcej niż to, co mu się należy. A Józef, będąc sprawiedliwym, mówi: to mi się nie należy; nie pochodzi to ode mnie. Nie chodzi o to, że chce odesłać Maryję, ponieważ jest podejrzliwy, to byłoby dziwne. Józef chce tak uczynić po prostu z szacunku: mnie to nie dotyczy, otrzymany dar jest za wielki, nie jest dla mnie. To znaczy, że dar, który Bóg nam daje, przewyższa wszelką naszą sprawiedliwość: jest czystym darem.

Musimy być ostrożni, aby nie wpaść w pułapkę naszej własnej sprawiedliwości; to wciąż jest pułapka prawa przeciwko ewangelii. To znaczy, że musimy otwierać się na coś znacznie większego niż to, co możemy zrobić, niż to, na co możemy zasłużyć. Musimy mieć pragnienia, które są większe niż nasze możliwości. Natomiast my, którzy jesteśmy dumni z siebie i własnych zdolności, na ogół pragniemy tylko tych rzeczy, które umiemy robić, które pragniemy. Nie zasługujemy na Boga i Jego dary. On jednak oczekuje, że przyjmiemy to, na co nie zasługujemy. Maryja, Józef… byli otwarci na nieskończoność.

Dlaczego Maryja poczęła Słowo Boże? Po prostu dlatego, że będąc pokorną, wiedząc, że na to nie zasługuje, nie powiedziała: nie zasługuję i dlatego odmawiam, ale będąc pokorną powiedziała: wszystko przyjmuję jako dar. Tak więc pokora jest zawsze połączona z wielkodusznością. Człowiek pokorny nosi w sobie pragnienie Boga; człowiek pyszny pragnie czegoś, co może zrobić sam.

Paradoksalnie, to dumny jest sprawiedliwy, bo zna swoje granice, swoje obowiązki, swoje zobowiązania; skoro jest sprawiedliwy, to na tym poprzestaje: znam siebie, wiem, jakie są moje ograniczenia i zatrzymuje się. I Józef wysuwa ten argument. To prawda, czasem jest tak: to nie jest wszystko moje, to pochodzi od Ducha Świętego: nie zasługuję na to, więc pozostaję poza darem Boga. To nie dla mnie! Ostatecznie Józef „wziął swoją Małżonkę do siebie” (Mt 1,24), przyjął dar, na który nie zasługiwał.

Panie, czyń moje serce pokornym, abym przyjmował Twoje dary!

——————————-

ks. Jacek Pawłowski MS – wikariusz generalny Zgromadzenia Misjonarzy Saletynów, mieszka w Rzymie.

——————————-