Prawdziwa wielkość Centrum Pojednania La Salette, Dębowiec
Aktualności   ❯   Prawdziwa wielkość
11 sierpnia 2020

Prawdziwa wielkość

Wtorek, XIX Tydzień zwykły, Rok A, II

Wspomnienie św. Klary, dziewicy

Uczniowie przystąpili do Jezusa, pytając: «Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?» On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł:
«Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. A kto by jedno takie dziecko przyjął w imię moje, Mnie przyjmuje.
Baczcie, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie.
Jak wam się zdaje? Jeśli ktoś posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich, to czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się błąka? A jeśli mu się uda ją odnaleźć, zaprawdę, powiadam wam: cieszy się nią bardziej niż dziewięćdziesięciu dziewięciu tymi, które się nie zabłąkały.
Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło nawet jedno z tych małych».

(Mt 18, 1-5. 10. 12-14)


Zacznę nietypowo. Większość z nas oglądała program pt. Mam talent. Spotykamy tam ludzi, z jednej strony zwyczajnych, często niezamożnych, nikomu nieznanych, a jednak obdarzonych niezwykłymi talentami, dorównującymi a nawet przewyższającymi sławnych piosenkarzy, atletów, cyrkowców, itp. I razem z jurorami przecieramy oczy, nawet płaczemy, mówiąc sobie, jak to możliwe. A jednak.

Dzisiejsza Ewangelia w moim odczuciu dotyka także i tych sytuacji. Nie gardzić tymi zwykłymi ludźmi, podziwiać ich za to, że swój talent wykorzystują tak prosto, zwyczajnie, naturalnie, dla często nielicznych osób, znajomych, rodziny. Nikt o nich nie wie, a robią to za darmo, z pasji i tak naturalnie. Jak małe dzieci. Cieszą się po prostu tym, że są, że mogę dzielić radość i uszczęśliwiać innych.

To zadanie nas, wszystkich, uczniów i uczennic Chrystusa. Iść w świat, dzieląc się bezinteresownie swoimi talentami, tak by realizowało się Królestwo Boże na ziemi. By być solą ziemi i światłością świata. By być gotowym poświęcić się dla tej jednej zagubionej, nikomu nieznanej owcy, szukającej, często bezwiednie sensu życia i tej jedynej Prawdy.

Nie gardzić tym, co małe, ubogie, nieznane, bezbronne, stając się tym samym wielkim i cennym w oczach Tego, który widzi wszystko, bada serce i wie najlepiej na czym polega prawdziwa wielkość. Oby mój Anioł Stróż mógł się zawsze wpatrywać w oblicze najlepszego Ojca, Boga. Oby nigdy nie musiał spuszczać oczu.

——————————-

ks. Henryk Kuman MS – duszpasterz, pracuje w Rzeszowie

——————————-