Panie, kiedy widzieliśmy Cię… Centrum Pojednania La Salette, Dębowiec
Aktualności   ❯   Panie, kiedy widzieliśmy Cię…
22 listopada 2020

Panie, kiedy widzieliśmy Cię…

XXXIV Niedziela zwykła, Rok A, II

roczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale, a z Nim wszyscy aniołowie, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych ludzi od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie.
Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: „Pójdźcie, błogosławieni u Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane dla was od założenia świata!
Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść;
byłem spragniony, a daliście Mi pić;
byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie;
byłem nagi, a przyodzialiście Mnie;
byłem chory, a odwiedziliście Mnie;
byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie”.
Wówczas zapytają sprawiedliwi: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? Albo spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię, lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?”
A Król im odpowie: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnie uczyniliście”.
Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!
Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść;
byłem spragniony, a nie daliście Mi pić;
byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie;
byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie;
byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie”.
Wówczas zapytają i ci: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?”
Wtedy odpowie im: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tego i Mnie nie uczyniliście”.
I pójdą ci na wieczną karę, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego».

(Mt 25, 31-46)


Kim jest Ten, który mówi do mnie: „Wszystko, co zrobiłeś dla drugiego, zrobiłeś dla Mnie, a czego nie uczyniłeś dla drugiego, nie uczyniłeś dla Mnie!”.
Bardzo lubię wpatrywać się w obraz św. Brata Alberta „Ecce Homo”. Kiedy wpatrujemy się w to znieważone Oblicze – widzimy zamkniętą ogromem cierpienia twarz, boleśnie znieruchomiała głowa, wielkie jasne serce utworzone przez fałdy spływającego z poranionych ramion czerwonego łachmanu, powrozy jak głębokie blizny, trzcina wciśnięta w skrępowane dłonie. Wszechmoc uwięziona, wyszydzona, bezradna w swej miłości do człowieka, twarz pogrążona w cieniu, lecz z postaci Chrystusa bije światło. On sam jest światłem. Cały Chrystus zmienia się w jedno wielkie serce.

Kontemplacja oblicza Chrystusa doprowadziła artystę Adama Chmielowskiego do świętości. W miłosiernej Twarzy Jezusa zobaczył odbicie twarzy drugiego człowieka. „Ecce Homo” to jedyne jego dzieło, z którym nie rozstawał się przez całe dziesięć lat. Wszędzie woził go ze sobą. Godzinami przesiadywał przed obrazem, więcej się w niego wpatrując niż malując. Przez całe lata widniała na płótnie jedynie głowa cierpiącego Chrystusa. Dopiero dziesięć lat od rozpoczęcia, kiedy mieszkał u paulinów na Skałce, domalował brakujące elementy, tzn. balustradę i tło. Ostatecznie wykończył go w pośpiechu w przytulisku dla nędzarzy. Stopniowo przechodził drogę od malowania do patrzenia, a następnie od patrzenia do modlitwy. Może nawet, mówił do wymalowanego Jezusa: „Ale się natrudziłeś, Panie Jezu, zmęczyłeś się śmiertelnie, wyniszczyli Cię, zbili aż do krwi. Ale przy tym pozostałeś piękny, najpiękniejszy ze wszystkich ludzi”.

Dziesięć lat pracy i kontemplacji przemieniło malarza Adama Chmielowskiego w opiekuna żebraków – Brata Alberta. Kiedy w umęczonej twarzy Chrystusa zobaczył ostatnich nędzarzy, nie mógł już wrócić do normalnego życia, do malowania. Zajął się inną sztuką – odnawianiem oblicza Bożego w nędzarzach. Z obrazem rozstał się bez żalu. Nie był mu już potrzebny. Miał setki innych. Każdy oryginalny, żadnej kopii. W twarzy każdego człowieka widział Chrystusa.

Brat Albert uczy nas kontemplacji Jezusa Chrystusa. Patrząc na twarz Jezusa uczymy się ją odnaleźć w drugim człowieku. Nie wystarczy tylko wołać: „Panie, Panie!”, ale kochać jak On nas ukochał. Jego dzieckiem jest ten, kto jest do Niego podobny. Przykazanie miłości jest drogą życia, kto nie przestrzega go, gotuje sobie śmierć.
Módlmy się wspólnie słowami św. Brata Alberta:
Królu Niebios cierniem ukoronowany, ubiczowany, w purpurę odziany, Królu znieważony, oplwany, bądź Królem i Panem naszym, tu i na wieki. Amen

——————————-

ks. Wawrzyniec Skraba MS – mistrz nowicjatu, mieszka w Dębowcu

——————————-

 

 

Nadchodzące wydarzenia

3-5 luty - Kurs Nowe życie z Bogiem

10–12 luty - Rekolekcje dla porzuconych

10-12 luty - Rekolekcje Trzeźwościowe

16-19 luty - Rekolekcje o spowiedzi z możliwością spowiedzi generalnej

3-5 marzec - Rekolekcje o miłosiernym Ojcu

21-23 kwiecień - Rekolekcje dla małżeństw niesakramentalnych


pokaż wszystkie


„Nikt nie wierzył w Sokratesa do tego stopnia, by oddać życie za jego naukę; ale dla Chrystusa nawet ludzie prości i niewykształceni nie tylko gardzili opinią tego świata, lecz i odrzucali lęk przed śmiercią.”
(św. Justyn)
    "