O co tu chodzi? Centrum Pojednania La Salette, Dębowiec
Aktualności   ❯   O co tu chodzi?
29 października 2022

O co tu chodzi?

Sobota, XXX Tydzień zwykły, Rok C, II

Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. Potem opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie pierwsze miejsca wybierali. Tak mówił do nich:
«Jeśli cię ktoś zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by przypadkiem ktoś znamienitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: „Ustąp temu miejsca”, a wtedy musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce.
Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. A gdy przyjdzie ten, który cię zaprosił, powie ci: „Przyjacielu, przesiądź się wyżej”. I spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników.
Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony».

(Łk 14, 1. 7-11)


Dostajemy dziś Słowo, które wydaje się być niemożliwe do wykonania, nie realne. Sytuacja, o której mówi Jezus wygląda na patową. Cokolwiek byśmy zrobili, i tak będzie źle. Próbuję iść śladem tych wskazań.

Idziesz na przyjęcie, bo jesteś zaproszony. Wiesz kto tam będzie i wiesz w jakiej roli ty jesteś zaproszony. Na przykład obiad dla ofiarodawców i sponsorów jakiegoś dzieła miłosierdzia. Jesteś proboszczem parafii lub szefem jakiejś fundacji dobroczynnej. I co? Jesteś pewien, że masz miejsce przy głównym stole, może nawet to pierwsze, ze względu na godność, funkcję lub zwyczaj. Co robisz? Idziesz i zajmujesz to miejsce? Siadasz na ostatnim? Czekasz i spodziewasz się, że zaraz ktoś przyjdzie i zaprosi Cię do głównego stołu? Każde rozwiązanie wydaje się nie na miejscu. Albo pycha, że Ci się należy. Albo „garbata pokora”, czyli siadam na ostatnim a wiem, że zaraz ktoś przyjdzie i mnie „wyciągnie” wyżej. Będę się opierał? Udawał, że nie rozumiem dlaczego nie mogę siedzieć na ostatnim? Albo będę pokazywał, że siądę na rogu, w kąciku i będę z tzw. „ludem”?

Przykłady można mnożyć. Wiemy w jakich realiach żyjemy. Weźmy papieża, biskupa, prowincjała, proboszcza czy nawet księdza wikarego na spotkaniu opłatkowym dla koła gospodyń wiejskich czy straży pożarnej.

A więc co? Przede wszystkim trzeba znać kontekst urządzania uczt za czasów Jezusa. Nie podejmuję się odpowiedzi na to pytanie. Przywołuję tutaj słowa Jezusa z innego wydarzenia, kiedy to słyszymy wezwanie, by nie zapraszać tych, którzy mnie zaproszą, ale zapraszać ubogich, bezdomnych. Słowem, wezwanie, by urządzać przyjęcia charytatywne. A więc co z uroczystościami rodzinnymi, imieninami, urodzinami, rocznicami ślubu, itp. Przecież wiadomo, że dziś ja, jutro ty. Dziś wesele mojej córki, jutro twojej. Normalne i nic w tym złego. Więzy rodzinne, przyjaźnie, koleżeństwo. Co w tym złego?

Czujemy „przez skórę”, że po prostu chodzi o pokorę, czyli o prawdę o sobie i o innych. Chodzi o normalność, autentyczność, szczerość, bliskość, serdeczność, bycie razem, wzajemny szacunek, respekt dla wieku, urzędu, godności, zwyczaju. A wszystko w duchu najważniejszych przykazań: Miłości Boga nade wszystko, a bliźniego swego jak siebie samego.

Tak rozumiem dzisiejszą Ewangelię. I tym się dzielę.

Zakończę zdaniem z listu św. Pawła do Filipian, (Flp 3,15): „Wszyscy więc tak to odczuwajmy: a jeśli odczuwacie coś inaczej, i to Bóg wam objawi”.

——————————-

ks. Henryk Kuman MS – duszpasterz w Czechach, Bozkov

——————————-