Nie znacie dnia ani godziny Centrum Pojednania La Salette, Dębowiec
Aktualności   ❯   Nie znacie dnia ani godziny
30 sierpnia 2019

Nie znacie dnia ani godziny

Piątek, XXI Tydzień zwykły, Rok C, I

Jezus opowiedział swoim uczniom tę przypowieść:
«Podobne będzie królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w swoich naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, senność ogarnęła wszystkie i posnęły.
Lecz o północy rozległo się wołanie: „Oto pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!” Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: „Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną”. Odpowiedziały roztropne: „Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie”.
Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. Nadchodzą w końcu i pozostałe panny, prosząc: „Panie, panie, otwórz nam!” Lecz on odpowiedział: „Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was”.
Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny».

(Mt 25, 1-13)


Dzisiejsza Ewangelia nawiązuje do sytuacji związanej ze ślubem w Izraelu. Po pierwszym etapie małżeństwa, czyli po rok zazwyczaj trwających zaręczynach, nadchodził czas przeniesienia się panny młodej do domu oblubieńca. Młodzi nie mieszkali razem w czasie poprzedzającym właściwy ślub. Z chwilą zakończenia zaręczyn pan młody przychodził po swoją oblubienicę. Należało wówczas wyjść mu naprzeciw. Czyniły to panny należące do orszaku oblubienicy.

Niestety ewangeliczny pan młody poważnie opóźnił swe przybycie. Przyszedł o porze najmniej spodziewanej, o północy. Pewnie nawet oblubienica zwątpiła w jego pojawienie się. Nie trzeba się więc dziwić, że jej przyjaciółki przestały czuwać i wszystkie zasnęły. Pan młody był oczekiwany wcześniej, później już nie. Jednak nie oszukał swej wybranki. Dotrzymał słowa.

Ten przypowieściowy obraz świetnie oddaje przyjście Chrystusa zarówno w czasie paruzji jak i w godzinie naszej śmierci. Nikt nie wie, kiedy te wydarzenia nastąpią. Mimo to pewne znaki powinny budzić nasze serca. Odstępstwo od Boga, pojawienie się człowieka grzechu (por. 2Tes 2,3-4), poważna choroba są przypomnieniem z Jego strony, że kres zbliża się. Ewangeliczny pan młody wyobrażający Chrystusa nadaje naszemu końcowi wymiar święta, ostatecznych zaślubin.

Jest też druga strona tego wydarzenia. Komuś może zabraknąć oliwy, czyli gotowości na spotkanie z Nim. Przed kimś mogą się nagle zamknąć drzwi. Rzeczywiście Słowa Jezusa „nie znam was” brzmią przerażająco. Jezus zna przecież każdego z nas po imieniu. W decydującym jednak momencie ludzkiego życia, może do kogoś się nie przyznać. Czyjś żal może być spóźniony.

Ewangelia jest w stu procentach Dobrą Nowiną i tak ją odczytujmy. Niemniej ostrzega, że jest odpowiedzialność za jakość więzi z Bogiem oraz za całe swoje życie. Wydaje się, że nic się nie zmienia, dzień następuje po dniu, rok po roku, wszystko wydaje się być takie same. A jednak rozstrzygający moment zbliża się. Można pójść do pracy, szpitala, kościoła, szkoły, odwiedzić znajomych i już nie wrócić do domu…

Dlatego pełna troski zachęta „czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny” nie jest przesadą, ale realizmem. Obyśmy nie wpadli w pokusę, że to inni umierają, albo żyli tak jakby Boga nie było.

——————————-

ks. dr hab. Stanisław Witkowski MS – biblista, UJPII w Krakowie

——————————-