Na jaki pokój liczymy? Centrum Pojednania La Salette, Dębowiec
Aktualności   ❯   Na jaki pokój liczymy?
13 lipca 2020

Na jaki pokój liczymy?

Poniedziałek, XV Tydzień zwykły, Rok A, II

Wspomnienie świętych pustelników Andrzeja Świerada i Benedykta

Jezus powiedział do swoich apostołów:
«Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; „i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy”.
Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je.
Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał.
Kto przyjmuje proroka jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma.
Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody».
Gdy Jezus skończył dawać te wskazania dwunastu swoim uczniom, odszedł stamtąd, aby nauczać i głosić Ewangelię w ich miastach.

(Mt 10, 34 – 11, 1)


Proroctwo zapisane przez Izajasza nazywa oczekiwanego Mesjasza Księciem Pokoju (Iz 9, 5). Przy narodzinach Jezusa oczom zdumionych pasterzy ukazali się aniołowie wielbiący Boga słowami: Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom, w których sobie upodobał (Łk 2, 14). Niewątpliwie Jezus był oczekiwanym Księciem Pokoju, a jednak wysyłając swoich uczniów na misję oznajmia im: Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz (Mt 10, 14). Jest to tym bardziej dziwnie, że dosłownie kilka zdań wcześniej nakazywał im, by wchodząc do domów oznajmiali mieszkańcom nadejście oczekiwanego mesjańskiego pokoju (por. Mt 10, 12-13). Próbując rozwikłać ten paradoks św. Jan Chryzostom wskazał na różne rodzaje pokoju, które mogą nam towarzyszyć. Aby zilustrować tę prawdę przywołał scenę interwencji Boga w czasie budowy wieży Babel.

Na jaki więc pokój liczymy?

Może więc istnieć pokój, który polega na tym, by za wszelką cenę nie wywoływać napięć. Poprawność polityczna każe nam w obecności ludzi, z którymi się nie zgadzamy nie wspominać o dzielących nas różnicach. Takie rozwiązanie zapewnia nam święty spokój, ale tylko pozornie. Jezus nie ma najmniejszych wątpliwości, że świat do którego posyła swoich uczniów nie przyjmie ich z otwartymi rękami. Nawet jeśli uczniowie liczyli na takie przyjęcie to szybko przekonali się, że to nieprawda. Pójście za Jezusem jest fundamentalnym życiowym wyborem. Jego nauczanie i życie ukazało, że wszyscy podążaliśmy drogą egoizmu i grzechu. Aby się do Niego przyłączyć potrzebujemy odrzucić dotychczasowy styl życia. I to jest właśnie moment niepokoju, który rozdarł zanurzony w grzechu i w błogim letargu świat. Bóg nie zgodził się na drogę, którą podążaliśmy.

W tym momencie możemy przywołać scenę z jedenastego rozdziału Księgi Rodzaju. Gdy ludzie zaczęli budować wieżę dotykającą swym wierzchołkiem nieba Bóg pomieszał im języki. W ten sposób wprowadził między nich podział, który nie pozwolił im dokończyć rozpoczętego dzieła. Swoją interwencję uzasadnił słowami: «Są oni jednym ludem i wszyscy mają jedną mowę, i to jest przyczyną, że zaczęli budować. A zatem w przyszłości nic nie będzie dla nich niemożliwe, cokolwiek zamierzą uczynić. Zejdźmy więc i pomieszajmy tam ich język, aby jeden nie rozumiał drugiego!» (Rdz 11, 6-7). Słowa Boga wydają się niezrozumiałe, gdyż w zamyśle budowniczych nie widać nic złego. Mądrość tej interwencji można zrozumieć dopiero wówczas, gdy uświadomimy sobie siłę grzechu zżerającego ludzkie serce. Kiedy Ewa zerwała owoc z drzewa poznania dobra i zła nie wydawało się to jakimś strasznym występkiem. Kolejne pokolenia ludzi udoskonalały jednak sposoby czynienia zła.

W życiu często nie wybieramy dobra, ale zło. Wzrastające możliwości pozwalają nam czynić to zło na coraz większą skalę. Mieszając języki budowniczych wieży Babel Bóg ukazał jak powierzchowna była zgoda między nimi. Dopóki nie doświadczali różnic byli w stanie wspólnie budować. Odkrycie, że są różni odebrało im pokój.

Wróćmy raz jeszcze do uczniów wyruszających na swą pierwszą misję ewangelizacyjną. Orędzie, które mieli ogłosić światu nie jest przesłaniem politycznym. Nie chodzi w nim o stworzenie królestwa, w którym ludzie będą udawali, że są jednakowi. Jezus nie boi się różnic. Nie boi się pokazać nam naszej niedoskonałości. Nie boi się wydobycia na światło dzienne całej naszej nędzy. I choć jest to operacja bolesna to jednak może ona przywrócić nam zdolność kochania. Kochania ludzi, którzy różnią się od nas pod wieloma względami, a jednak w Jezusie stają się naszymi braćmi.

——————————-

ks. Marcin Ciunel MS – Rektor WSD Księży Saletynów, Kraków

——————————-