Modlitwa – miecz o podwójnym ostrzu Centrum Pojednania La Salette, Dębowiec
Aktualności   ❯   Modlitwa – miecz o podwójnym ostrzu
16 października 2022

Modlitwa – miecz o podwójnym ostrzu

Niedziela, XXIX Tydzień zwykły, Rok C, II

Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać: «W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi.
W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: „Obroń mnie przed moim przeciwnikiem!” Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: „Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie nachodziła mnie bez końca i nie zadręczała mnie”».
I Pan dodał: «Słuchajcie, co mówi ten niesprawiedliwy sędzia. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?»

(Łk 18, 1-8)


Gdy Izraelici pod wodzą Jozuego walczyli z Amalekitami, Mojżesz na wzgórzu – w towarzystwie Aarona i Hura – modlił się z rękami podniesionymi w górę. Gdy ręce Mojżesza były wzniesione – szala zwycięstwa przechylała się na stronę izraelską; a gdy ręce Mojżesza opadały w dół – przewagę zdobywali amalekiccy wojownicy. Znamy tę historię. A obecni tam Aaron i Hur przydali się Mojżeszowi, bo pomogli mu trzymać jego ręce w górze aż do zachodu słońca. Pamiętajmy: to były ręce modlącego się człowieka.

Tak, tylko że ten człowiek to Mojżesz, który już był sławny z powodu wyprowadzenia hebrajczyków z Egiptu i otworzenia  przejścia przez morze. Wszystkie okoliczne narody wiedziały o tym. Wiedzieli to także Amalekici, których nie wiadomo jakie natchnienia i przekonania doprowadziły do starcia z Izraelitami. Nie wiemy także, dlaczego ta walka trwała tak długo, bo aż cały dzień. Chyba chodziło o wzajemne wyczerpywanie sił, czyli potocznie walka do upadłego. No i ten Mojżesz ze wzniesionymi rękami był widziany przez cały czas bitwy przez obie walczące strony. Wszyscy go widzieli, ale jakże odmienny był odbiór tej postawy u Izraelitów i u Amalekitów.

Mojżesz był mieczem obosiecznym modlitwy:
– dla Izraelitów był przypomnieniem, że NASZ przywódca jest na gorącej linii w kontakcie z Bogiem. Ten Bóg już uczynił wielkie rzeczy za pośrednictwem Mojżesza i dzisiaj potwierdzi swoje wsparcie w kolejnym wielkim wydarzeniu z uczestnictwem Mojżesza;
– dla Amalekitów był ostrzeżeniem, że przywódca ICH przeciwników modli się do „ichniego” Boga, który daje IM zwycięstwo i wydaje się, że od postawy Mojżesza zależy klęska Amalekitów.

Jedna modlitwa, dwa skutki przeciwne. A może jeden skutek wspólny… Izraelici umacniają się w wierze w Jedynego Boga, a Amalekici osłabiają się w ich wierze do bóstw, którym służyli. Może w momencie śmierci przeklinali bożki, które czcili do tej pory na próżno, i ostatnim oddechem wzywali Boga Izraelitów wyznając wiarę w Niego.

Modlitwa jest obosiecznym mieczem. Kto się modli zbliża się do Boga albo jest blisko Boga, ale równocześnie, jeżeli ma odwagę oficjalnie powiedzieć, że idzie się modlić, to jest wyrzutem sumienia dla tych, którzy się nie modlą, albo robią to za rzadko. I dlatego dzisiejsze drugie czytanie przypomina, że trzeba się modlić za siebie, za innych, i „nastawać w porę i nie w porę” w modlitwie. Modlitwa ma zawsze podwójny skutek: osobisty i społeczny.

Sędzia z dzisiejszej Ewangelii już zaczął się wdowy zwyczajnie bać. W języku oryginalnym bowiem tu nie chodziło o „zadręczenie go” przez wdowę, ale o obawę, że wdowa go „spotwarzy” albo po prostu „przyłoży mu z liścia w twarz”, za to, że nie robi tego, co do niego należy. Jak to się ma do naszej modlitwy do Boga? Czy mamy być aż tak bezczelni w nagabywaniu Jego Boskiego Majestatu i niepokojeniu na każdym kroku?

Dlaczego nie, … skoro sam Jezus to sugeruje.

——————————-

ks. Karol Porczak MS – duszpasterz w parafii pw św. Piotra i Wszystkich Świętych w Peterborough (Wielka Brytania)

——————————-