Mniejszość czy tłum Centrum Pojednania La Salette, Dębowiec
Aktualności   ❯   Mniejszość czy tłum
19 lipca 2022

Mniejszość czy tłum

Wtorek, XVI Tydzień zwykły, Rok C, II

Gdy Jezus przemawiał do tłumów, oto Jego Matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z Nim rozmawiać. Ktoś rzekł do Niego: «Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą pomówić z Tobą».
Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: «Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?»
I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten jest Mi bratem, siostrą i matką».

(Mt 12, 46-50)


Tłum jest nieprawdą. Prawda jest zawsze w mniejszości.

(Søren Kierkegaard)

Do Jezusa przychodziły tłumy. Za Jezusem szły tłumy. Jezus przemawiał do tłumów. Przyglądał się tłumom i litował się nad tłumem. Jednak Jezus pomyślał swój Kościół jako wspólnotę, a nie jako anonimowy tłum.

Przeszkoda
Naszym problemem duszpasterskim nie jest to, aby w Kościele były tłumy, lecz to, aby ci, którzy są, dawali znak miłości i jedności, które przywołują innych do wiary. Aby naprawdę żyli inaczej, niż żyje świat. Bo trudno, aby anonimowy tłum pełnił taką misję. Konieczna jest wspólnota!

Są jednak tacy – świeccy i duchowni – którzy na słowo „wspólnota” reagują alergicznie. Dla nich najlepszy jest tłum! W tłumie czują się komfortowo.

Tymczasem Ewangelia podkreśla, że nawet najbliżsi – z powodu tłumu – nie mogli dostać się do Jezusa! Tłum był przeszkodą dla paralityka z Kafarnaum czy Zacheusza z Jerycha.

Wspólnota
Mój współbrat, były student Biblicum w Rzymie, przez kilka lat posługiwał małej wspólnocie, stworzonej przez osoby – mówiąc oględnie – drugiej kategorii. Pamiętam Maurizia – przygarniętego przez przybranych rodziców… Była pośród nich Ada – pobożna kobieta, ta z kruchty klasztornej – budząca, w innych ogólny śmiech… Właśnie ten współbrat podzielił się własnym świadectwem, mówiąc, że właśnie ta mała wspólnota o wiele bardziej nauczyła go słuchać i rozumieć Słowo Boże niż studia biblijne na najsłynniejszym uniwersytecie! To dzięki tym – mówiąc po ludzku – nic nie znaczącym osobom, mógł spotkać Jezusa!

My księża, kochamy przemawiać do tłumu. Czujemy się wtedy, jak przysłowiowa ryba w wodzie – przynajmniej mam na myśli siebie. Przemawiać na wysokich tonach, z odpowiednim patosem… Ale czy to kogoś uzdrawia, czy ktoś czuje się wezwany po imieniu?

Mówić do kilku czy kilkunastu osób i dzielić się z nimi słowem Bożym, to dla jednych strata czasu, a dla drugich jakieś „kuczki”…

Poważnie
Mamy coś wspólnego z Jezusem, gdy słuchamy Słowa Bożego i żyjemy nim. Są takie osoby, dla których słuchanie Słowa Bożego i życie według niego określa ich tożsamość. Trwanie przy Słowie, to dla nich najważniejszy czas dnia, tygodnia czy miesiąca. Nie ulegają pokusie działania. Dlaczego tak się dzieje?

Odpowiedź możemy znaleźć w pewnym midraszu. Prorok Eliasz zapytał napotkanego rybaka: „Czy uczysz się Tory?” „Nie” – odpowiedział rybak – „Jestem tylko prostym człowiekiem i w żadnej mierze nie zostałem obdarzony talentem lub inteligencją”.
Wtedy Eliasz odrzekł: „Powiedz mi, jak przygotowujesz swoją sieć?” Rybak odparł: „Jest to rzecz skomplikowana. Najpierw muszę wybrać linę pomiarową, a potem wyplatać sieć tak, by mieć pewność, że jej wytrzymałość i elastyczność równoważą się”.
Eliasz dociekał: „A jak postępujesz przy samym łowieniu? „O, to też jest dość skomplikowane” – odpowiedział rybak. „Trzeba brać pod uwagę porę roku i dnia, rodzaj ryb, głębokość wody, temperaturę i prędkość nurtu”.
Prorok odrzekł: „Czy kiedy pójdziesz do nieba, zaświadczysz, że nie uczyłeś się Tory, ponieważ jesteś tylko prostym człowiekiem nie obdarzonym talentem albo inteligencją? Czy uważasz, że On dał ci zdolności umysłowe potrzebne do bycia rybakiem, ale nie do studiowania Tory?”

Rybak uświadomił sobie, że Eliasz miał rację. Zmartwił się i zaczął żałośnie płakać. Eliasz rzekł: „Nie smuć się tak. Powiem ci mały sekret. Każdy z nas spodziewa się, że wejdzie do góry po schodach i powie: «O Wszechmogący, chciałem zmieniać świat, chciałem poznać całą Torę, chciałem kochać ludzi, ale nie dałeś mi wystarczająco wiele inteligencji, siły czy osobowości». Bóg zwróci się wtedy do każdego z nas i powie: «Twoje czyny przeczą temu, co mówisz. Gdy chodziło o coś, na czym ci zależało – jak zarabianie pieniędzy lub budowanie domu – wiedziałeś, jak to zrobić, zostawałeś znawcą. Ale Tora oczywiście nie obchodziła cię wystarczająco»”.

Oto nasz problem. Nie bierzemy Słowa Bożego poważnie. Nam na Słowie Bożym za bardzo nie zależy!

Panie, daj mi głód i pragnienie Słowa oraz miłość do Słowa!

——————————-

ks. Bohdan Dutko MS – dyrektor Centrum Pojednania ” La Salette”

——————————-