Być otwartym na tajemnicę Centrum Pojednania La Salette, Dębowiec
Aktualności   ❯   Być otwartym na tajemnicę
19 grudnia 2022

Być otwartym na tajemnicę

Poniedziałek, IV Tydzień Adwentu, Rok A, I

Za czasów Heroda, króla Judei, żył pewien kapłan, imieniem Zachariasz, z oddziału Abiasza. Miał on żonę z rodu Aarona, a na imię było jej Elżbieta. Oboje byli sprawiedliwi wobec Boga i postępowali nienagannie według wszystkich przykazań i przepisów Pańskich. Nie mieli jednak dziecka, ponieważ Elżbieta była niepłodna; oboje zaś już posunęli się w latach.
Kiedy Zachariasz według wyznaczonej dla swego oddziału kolei pełnił służbę kapłańską przed Bogiem, jemu zgodnie ze zwyczajem kapłańskim przypadł w udziale los, żeby wejść do przybytku Pańskiego i złożyć ofiarę kadzenia. A cały lud modlił się na zewnątrz w czasie ofiary kadzenia.
Wtedy ukazał mu się anioł Pański, stojący po prawej stronie ołtarza kadzenia. Przeraził się na ten widok Zachariasz i strach padł na niego. Lecz anioł rzekł do niego: «Nie bój się, Zachariaszu! Twoja prośba została wysłuchana: żona twoja, Elżbieta, urodzi ci syna i nadasz mu imię Jan. Będzie to dla ciebie radość i wesele; i wielu cieszyć się będzie z jego narodzin. Będzie bowiem wielki w oczach Pana; wina i sycery pić nie będzie i już w łonie matki napełniony zostanie Duchem Świętym. Wielu spośród synów Izraela nawróci do Pana, ich Boga; on sam pójdzie przed Nim w duchu i z mocą Eliasza, żeby serca ojców nakłonić ku dzieciom, a nieposłusznych do rozwagi sprawiedliwych, by przygotować Panu lud doskonały». Na to rzekł Zachariasz do Anioła: «Po czym to poznam? Bo sam jestem już stary i moja żona jest w podeszłym wieku».
Odpowiedział mu Anioł: «Ja jestem Gabriel, stojący przed Bogiem. I zostałem posłany, aby mówić z tobą i oznajmić ci tę radosną nowinę. A oto będziesz niemy i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, w którym się to stanie, bo nie uwierzyłeś moim słowom, które się spełnią w swoim czasie».
Lud tymczasem czekał na Zachariasza i dziwił się, że tak długo zatrzymuje się w przybytku. Kiedy wyszedł, nie mógł do nich mówić, zrozumieli więc, że miał widzenie w przybytku. On zaś dawał im znaki i pozostał niemy.
A gdy upłynęły dni jego posługi kapłańskiej, powrócił do swego domu. Potem żona jego, Elżbieta, poczęła i kryła się z tym przez pięć miesięcy, mówiąc: «Tak uczynił mi Pan wówczas, kiedy wejrzał łaskawie, by zdjąć ze mnie hańbę wśród ludzi».

(Łk 1, 5-25)


Jesteśmy dziwnymi istotami. Z jednej strony oczekujemy tak wiele, marzymy i planujemy, z drugiej zaś jesteśmy nieufni, podejrzliwi, pragniemy wciąż dowodów. Jednym słowem, jesteśmy ludźmi spod znaku „szkiełko i oko”. A Mickiewicz w balladzie „Romantyczność” tak to ujął: „Czucie i wiara silniej mówią do mnie niż mędrca szkiełko i oko

Postawa bohatera dzisiejszej Ewangelii, Zachariasza jest tego przykładem. Dobry, mądry, uczciwy, zachowujący przepisy prawa, wysoko w hierarchii kapłanów w Izraelu. A jednak w spotkaniu z aniołem, posłańcem Bożym nie stanął na wysokości zadania. Postawił na ludzką, naturalną, eksperymentalną metodę. To on chciał poddać próbie Pana Boga, a sam był poddawany próbie wiary przez Najwyższego. Nie zdał egzaminu.

Ile w tej historii jest każdego z nas? Ile takich sytuacji w naszym życiu już było? Policzmy je, przyznajmy się, że byliśmy „zachariaszami”.

Bóg nie odwołał obietnicy, ale poddał próbie Zachariasza, by ten, uznawszy swój błąd, jeszcze mocniej przylgnął wiarą co Boga. Po narodzeniu Jana, usta Zachariasza się otworzyły i „wyśpiewał” swój kantyk, który wszyscy odmawiający brewiarz powtarzają odtąd codziennie rano.

Przyznaję się, że w wielu wypadkach jestem jak Zachariasz, ale też chcę z wiarą na jaką mnie teraz stać, wdzięczny Bogu za wszystkie Jego dary powtórzyć za nim:
Błogosławiony Pan Bóg Izraela, bo lud swój nawiedził i wyzwolił”…
By oświecić tych, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają, aby nasze kroki skierować na drogę pokoju”.

——————————-

ks. Henryk Kuman MS – duszpasterz w Czechach, Bozkov

——————————-