Aktualności Centrum Pojednania La Salette, Dębowiec
Aktualności
8 maja 2021

JA JESTEM… misja pasterza

Sobota, V Tydzień Wielkanocny, Rok B, I

Uroczystość św. Stanisława, biskupa i męczennika, Głównego Patrona Polski

Jezus powiedział:
«Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, do którego owce nie należą, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza. Najemnik ucieka dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach.
Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia i jeden pasterz».

(J 10, 11-16)


W ostatnich tygodniach, od niedzieli nazywanej Niedzielą Dobrego Pasterza, podczas liturgii, gdy odczytywana jest Ewangelia według św. Jana słyszymy słowa Jezusa: Ja jestem dobrym pasterzem. Słuchałem wiele homilii, kazań, konferencji na temat tego, jaki pasterz jest, co czyni, jak się poświęca; co więcej, jaki powinien być, aby nie stać się w jakimś momencie najemnikiem i złodziejem, ale być pasterzem oddającym swe życie za i dla drugiego…. Słyszałem wiele o pracy pasterza, jak to owce słuchają i rozpoznają jego głos; jak idą za nim; jak pasterz ryzykuje, aby żadna z nich nie zaginęła… To oczywiście niedoskonałe obrazy tego, jakim Pasterzem dla nas jest Jezus Chrystus.

Jezus w Ewangelii św. Jana wiele razy mówi o sobie ja jestem… dobrym pasterzem, drogą, życiem, światłem. Przedstawia się tym imieniem Boga, które Mojżesz poznał patrząc na krzew gorejący (por. Wj 3). Bóg wyjawił Mojżeszowi swoje imię, ale nie po to, by zaspokoić jego ciekawość. Bóg, JA JESTEM, wyjawił mu swe imię i natychmiast oznajmił swoją wolę. Mojżesz otrzymał misję wyprowadzenia ludu wybranego z niewoli: postanowiłem więc wywieść was z ucisku w Egipcie i zaprowadzić do ziemi… (por. Wj 3,17). Bóg objawia swe imię, a człowiek otrzymuje misję. Słaby, niedoskonały człowiek otrzymuje misję od Boga!

Jezus wobec swoich uczniów mówi o sobie: Ja jestem dobrym pasterzem i jednocześnie oni otrzymują misję, mają stać się pasterzami, takimi jak On i wyłącznie dzięki jedności z Nim.

Bardzo często odnosimy te słowa do tych, którzy nazywani są pasterzami w Kościele: kapłani, biskupi. Jezus jednak posyła każdego ochrzczonego, aby wypełniał misję pasterza.

Dzisiaj obchodzimy uroczystość św. Stanisława, biskupa i męczennika. Postać odległa historycznie, którą jednak pamiętamy poprzez liturgię, ponieważ wypełnił misję dobrego pasterza do końca, do oddania własnego życia w obronie Ewangelii. Przez całe dzieje Kościoła było wielu, którzy tę misję spełnili zgodnie z wolą Jezusa; byli też tacy, którzy nie udźwignęli jej ciężaru.

Pokornie prośmy Boga, aby umacniał wszystkich ochrzczonych w wypełnianiu misji miłości i miłosierdzia wobec ubogich, zagubionych, oddalonych. Pokornie prośmy Boga, aby diakoni, kapłani i biskupi oddawali swe życie dla głoszenia Ewangelii poprzez wierną i wytrwałą służbę.

——————————-

ks. Jacek Pawłowski MS – wikariusz generalny Zgromadzenia Misjonarzy Saletynów, mieszka w Rzymie.

——————————-

 

 

7 maja 2021

Chodzi o taką miłość

Piątek, V Tydzień Wielkanocny, Rok B, I

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.
Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego.
Nie wy Mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby Ojciec dał wam wszystko, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali».

(J 15, 12-17)


Jezus powiedział do swoich uczniów: <<To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”. Tymi słowami Jezusa o przykazaniu miłości dzisiejsza Ewangelia się zaczyna i też słowami o miłości się kończy: „To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali”.

W dzisiejszych czasach dużo, czy bardzo dużo mówi się o miłości. Nie znam na tyle historii starożytnej, aby powiedzieć, że w czasach Jezusa było podobnie, być może że ludzie nie mówili o miłości tak dużo jak teraz się mówi. Jakkolwiek było, Jezus postanowił wyraźnie podkreślić o jaki rodzaj miłości Mu chodzi, kiedy powiedział: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”.

Wiemy, że nie były to tylko teoretyczne słowa. On sam dał przykład takie miłości, gdy oddał za nas swoje życie na krzyżu. W przypadku Jezusa poprzeczka została podniesiona jeszcze wyżej, bo On nie tylko umarł na krzyżu za swoich przyjaciół, czyli tych, którzy wypełniają Jego przykazania, ale także za tych, którzy nie wypełniają Jego przykazań i nie są jego przyjaciółmi.  Wręcz przeciwnie, są Jego wrogami. Do takiej miłości Jezus zachęca swoich uczniów, aby kochali i byli dobrzy nie tylko dla tych, co są dobrzy dla nich, ale także dla tych, którzy mają złe intencje wobec nich.

Myślę, że o takiej miłości „miłości nieprzyjaciół” nie usłyszymy wiele w dzisiejszym świecie, jedynie w Ewangelii i żywotach świętych.

——————————-

ks. Waldemar Śmiałek MS

——————————-

 

 

6 maja 2021

Pokaż nam, Jezu!

Czwartek, V Tydzień Wielkanocny, Rok B, I

Święto świętych Apostołów Filipa i Jakuba

Jezus powiedział do Tomasza:
«Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście».
Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy».
Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: „Pokaż nam Ojca?” Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie, wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła.
Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię.

(J 14, 6-14)


Jeżeli Pan Filipowi wypominał ze smutkiem, że tak długo był z nim i pozostałymi Apostołami (niecałe trzy lata) to co dopiero powiedziałby nam, którzy dziesiątki lat z Jezusem obcujemy w postaci sakramentalnej? Trudna to była lekcja dla Apostołów do przyjęcia. Byli całe lata – jeszcze zanim poznali Jezusa – karmieni opowieściami o objawieniu się Boga Abrahamowi, Mojżeszowi i prorokom, więc spodziewali się, że podobne objawienie Boga-Ojca im się też należy. Ale Jezus tego dla nich nie chciał i nawet na górze Tabor był objawiony nie Bóg Ojciec tylko majestat Jego Syna w obecności Eliasza i Mojżesza.

Jezus objawia nam Ojca w sobie. Jest w Jego własnej Krwi i Ciele pomostem, który łączy Bóstwo Trójcy z człowiekiem. Oto Bóg staje się Ciałem, aby Cielesny człowiek stał się Dzieckiem Bożym. W Komunii świętej, przyjmowanej w postaci Pokarmu i Napoju ustanowionego przez Jezusa aż do skończenia czasów, mamy bezpośredni przystęp do Boga. I tylko to się liczy.

Jezus wie, że jesteśmy przywiązani do namacalnych znaków kontaktu z Bogiem: chcemy słyszeć, widzieć i dotykać Boga. Zmysły, które posiadamy mają swój użytek tylko w tym środowisku, które Bóg stworzył na czas bieżący. Ale potem ma nastąpić Nowa Ziemia i Nowe Niebo (czytaj: Inna Ziemia i Inne Niebo). A jeżeli inne to będą wymagały innego, może zupełnie niepodobnego do znanego nam, sposobu życia i przystosowania się do niego.

Czy nie lepiej więc inwestować w tę rzeczywistość, która jest ponad wszelką fizycznością i materialnością, bo jest duchowa i jako taka przekracza wszelkie prawa jakiejkolwiek stworzonej natury.

Dusza ludzka jest nieśmiertelna, a ciało – jeżeli nie umiera – to musi ulec przemianie, aby dostosować się do Nowej Rzeczywistości, którą Bóg już dla wszystkich przygotował.

Uczmy się więc od Jezusa jak obcować z Ojcem posługując się bieżącymi prawami przyrody aby, gdy przyjdzie koniec czasu, można było przejść do nowej rzeczywistości w spokoju ducha, który może „widzieć” Ojca w dowolnej przestrzeni życiowej zorganizowanej nam przez Jego Opatrzność.

W tym świecie, w przyszłym świecie, w jakimkolwiek świecie. Wszystko jedno… W każdym z tych nowych możliwości był, jest i będzie Bóg Ojciec, Bóg Syn i Bóg Duch Święty. Ważne jest, aby tam się dostać bez kurczowego trzymania się tego, co już znamy, tylko z mocnym uchwyceniem się TEGO, który zna wszystko to, co my teraz posiadamy i co jeszcze możemy mieć.

——————————-

ks. Karol Porczak MS – posługuje w Peterborough, Anglia

——————————-

 

 

5 maja 2021

Równoważnik zdania

Środa, V Tydzień Wielkanocny, Rok B, I

Wspomnienie św. Stanisława Kazimierczyka, prezbitera

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który go uprawia. Każdą latorośl, która nie przynosi we Mnie owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Trwajcie we Mnie, a Ja w was będę trwać. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – jeżeli nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie.
Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto nie trwa we Mnie, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. Potem ją zbierają i wrzucają w ogień, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, to proście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami».

(J 15, 1-8)


Pewien człowiek otrzymał w spadku wspaniały dom. Był on bardzo korzystnie położony, zachwycał niekonwencjonalną architekturą – choć wielu krytykowało ten styl. Wewnątrz był funkcjonalny, z pięknie wykończonymi pokojami i wieloma drogocennymi obrazami i przedmiotami. Dumny z posiadania takiego domu godzinami przechadzał się przed nim lub przesiadywał na werandzie, by sąsiedzi lub przechodnie mogli go zobaczyć jakim to jest szczęśliwcem, wybrankiem losu i usłyszeć od niego kilka informacji o wspaniałości tej budowli. Mając taki dom z rzadka jednak wchodził do niego. Od czasu do czasu, sprawdzał tylko, czy całe wyposażenie jest na swoim miejscu. Mieszkał nadal w ciasnym, dusznym mieszkanku na poddaszu, które zajmował od wielu lat.

Niemal każdy z nas słysząc o takim osobniku stwierdziłby, że „ma on trochę nierówno pod sufitem”.

Dziś – już drugi raz w tym tygodniu – czytamy fragment Ewangelii św. Jana, w którym Jezus kilkakrotnie mówi, by trwać w Nim, tak jak latorośl w winnym krzewie.

Jak wielu z nas chrześcijan, ludzi Kościoła przypomina gałąź oderwaną od pnia drzewa, lub kogoś, kto posiada najwspanialszy dom, a w nim nie mieszka? Trwajcie we Mnie, zrośnijcie się ze Mną, stańcie się żywą częścią wyposażenia Mojego Domu – naucza nas Jezus tym tekstem. Tak wielu jest pośród wierzących, którzy chętnie opowiadają o Jezusie, o Jego wielkości i mądrości a tak niewielu, którzy całkowicie zanurzyli się w Jego nauce i nią codziennie żyją. Może to my chcemy wystawiać się na pokaz i podziw z Jezusem, jako pięknym tłem. Krótko mówiąc – chodzi o właściwe rozumienie przyimka: „w”. Nie z, nie obok, nie równolegle – ale w! Pozornie to takie proste jak napisanie litery w. A w praktyce schodzi na to całe nasze życie – a i tak nam często nie wychodzi.

Uczniowie w Emaus proszą Jezusa, by został z nimi. Ten sam czasownik „zostać” występuje prawdopodobnie w wielu innych tłumaczeniach tekstu dzisiejszej Ewangelii – ale nie w polskim. Słowo trwać jest, dla mnie, o wiele mocniejsze niż zostać. Podobną różnicę widzę między czuwaniem a spotkaniem. Trwaj – jest przynagleniem do wypełnienia jakiegoś zadania, jest nacechowane determinacją, trudem, przeciwnościami. Słowo „zostań” jest neutralne, zakłada pewną pasywność, dowolność. Tak, Jezus szanuje naszą wolność, ale nasz los, nasze dobro nie jest Mu obojętne. On jest dla nas jak rodzic i dlatego nalega na nas, by w Nim trwać. Trwanie w Jezusie – to równoważnik zdania, którym można zatytułować dzisiejszą Ewangelię – warto często się nad nim zastanawiać.

——————————-

ks. Witold Kuman MS – przełożony wspólnoty Saletynów w Balzers (Lichtenstein)

——————————-

 

 

3 maja 2021

Znak Nadziei

Poniedziałek, V Tydzień Wielkanocny, Rok B, I

Uroczystość Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski

Obok krzyża Jezusa stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena.
Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja».
I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.

(J 19, 25-27)


Mrok ogarnął całą ziemię. Także odczucia i myśli ukochanego ucznia i pozostałych świadków śmierci Jezusa. Mrok, który odbiera nadzieję, nie pozwala zobaczyć kolejnego dnia. Mrok, który zapowiada osamotnienie nie do pokonania. W taki mrok śmierci wszedł Jezus. Ale nawet pośrodku tego wydarzenia odbierającego życie i sens, Jego oczy wciąż troskliwie spoglądają na tych, których kocha. I kolejny raz Jego miłosierne spojrzenie spoczęło na Pokornej Służebnicy. Kolejny raz Bóg zaprosił Maryję by stała się Matką. Tym razem Matką dla zagubionego ale kochanego ucznia, który staje się przybranym synem Boga. Ma on stać się podobnym do Jezusa, Chrystus ma się w nim ukształtować. W swoim dojrzewaniu, w stawaniu się jak jego Mistrz, uczeń będzie potrzebował pomocy, wsparcia, światła nadziei które poprowadzi go przez niepewną codzienność aż w ramiona Ojca.

Takim światłem, Znakiem Nadziei, od momentu Paschy Jezusa jest także Maryja. Już sama Jej obecność przy uczniu będzie dla niego znakiem, że Bóg nie zasnął, że swoim kochającym spojrzeniem ogarnia ucznia mocniej niż jakikolwiek mrok. Mocą testamentu Jezusa, umiłowany uczeń nigdy nie będzie skazany na obezwładniającą izolację. Może wprowadzić Maryję -Matkę Pana i swoją – we wszystko, co stanowi jego życie. Poddany Jej opiece będzie coraz bardziej poddany Jezusowi.

Niech Pan będzie uwielbiony za Maryję – znak swojej troski o nas. Za Jej trwanie przy każdym uczniu Jezusa, aż zrodzi się w nim Chrystus. Niech będzie uwielbiony za królowanie Maryi przejawiające się w Jej służbie.

——————————-

ks. Krzysztof Kowal MS – socjusz nowicjatu, mieszka w Dębowcu

——————————-

 

 

Nadchodzące wydarzenia
21
MAJ
Pojednanie z samym sobą

Sesja "Pojednanie z samym sobą" prowadzona jest w ramach cyklu... czytaj więcej

osoby dorosłe

Godzina rozpoczęcia 18:00

28
MAJ
Różańcowe Dni Skupienia

Różańcowe Dni Skupienia Termin:  28 - 30  maja... czytaj więcej

Godzina rozpoczęcia 18:00

11
CZE
Rekolekcje trzeźwościowe – 2

REKOLEKCJE TRZEŹWOŚCIOWE Na comiesięczne spotkanie zapraszamy... czytaj więcej

Osoby dorosłe

Godzina rozpoczęcia 18:00

„Miejmy wielkie pragnienia, bo z nich wyniknie nasze dobro.”
(św. Teresa)

 

 
"