Chaos
Żyjemy w czasach wielkiego zamętu. Człowiek słyszy dziś z każdej strony: „Wierz sobie w co chcesz.” „Wszystkie religie są równe.” „Nie ma jednej prawdy.” I w tym chaosie rodzi się w sercu pytanie: Czy ja naprawdę jestem w tym Kościele, który założył Chrystus? Czy to nie jest tylko jedna z wielu ludzkich dróg? Dzisiejsza Ewangelia daje na to odpowiedź: „Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości…Błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was z mego powodu…”
To nie jest tylko pociecha. To jest znak rozpoznawczy.
Najpierw był Chrystus
Popatrzmy na Jezusa. Czynił dobro — a nazwano Go opętanym. Uzdrawiał — a mówiono, że działa mocą złego ducha. Głosił miłość — a skazano Go na śmierć. Był niewinny — a potraktowano Go jak zbrodniarza.
I co było potem? Nagroda Ojca. Chrystus po męce krzyżowej zmartwychwstał w tym samym umęczonym ciele, ale to ciało było już: nieśmiertelne, niecierpiące, pełne chwały, niepodlegające prawom natury, jaśniejące światłem jak na górze Tabor. Rany pozostały — ale już nie bolały, stały się dowodem, że to ten sam Chrytsus. Śmierć przegrała. Cierpienie przegrało. Świat który chciał Jezusa zabić – przegrał. Droga prześladowania okazała się drogą do chwały – „Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie”.
Potem byli Apostołowie
Jezus zapowiedział: „Jeśli Mnie prześladowali, i was będą prześladować.” (J 15, 20) I tak się stało. Apostołowie byli więzieni, bici, wyszydzani, zabijani. A jednak nie przestali głosić Ewangelii. Dlaczego? Bo wierzyli, że za posłuszeństwo Chrystusowi zmartwychwstaną tak jak On, więc chcieli być takim jak On.
Dalej Historia Kościoła
Spójrzmy teraz na dzieje Kościoła Katolickiego. Pierwsze wieki — areny na których ginęli pierwsi chrześcijanie, więzienia, tortury. A Kościół rósł.
Późniejsze czasy – najazdy obcych ludów, muzułmanów, wojny, herezje rozdzierające wspólnotę od środka, naciski władzy świeckiej próbującej wykorzystać Kościół dla swoich celów. A Kościół trwał.
Czasy średniowiecza, gdy wyśmiewano świętych jako dziwaków, np. św. Franciszka z Asyżu. Czasy oświecenia, gdy oskarżano Kościół Katolicki o zabobon i brak rozumu. Czasy Kulturkampfu i totalitaryzmów, gdy próbowano go uciszyć, osłabić, podporządkować. A on wciąż rodził świętych, rodził męczenników, rodził wielkich uczonych, coraz głębiej wyjaśniał wiarę.
Św. John Henry Newman
W XIX wieku pewien anglikanin zauważył coś niezwykłego: Kościół Katolicki przez wieki zachowuje ten sam „typ” co na początku, ten sam charakter: kochany przez wiernych, niezrozumiany przez świat, oskarżany, atakowany, a jednak żywy – zupełnie jak Chrystus. Jakby to wciąż był ten sam organizm, to samo Ciało, które żyło dwa tysiące lat temu. Gdy odkrył to zjawisko i inne które wykazują, że Kościół Katolicki to ten sam, który założył Chrystus, nawrócił się, został świętym, a w zeszłym roku został ogłoszony Doktorem Kościoła.
No i dzisiejsze czasy
Czy dziś z Kościołem jest inaczej? Chrześcijaństwo jest religią najbardziej prześladowaną na świecie. Wiara jest wyśmiewana. Ewangelia nazywana jest nietolerancją. Prawda traktowana jest jak „opinia”. A Kościół? Wciąż mówi to samo: że grzech jest grzechem, że nie wszystko wolno, że prawda istnieje i Bóg ją objawił, że Chrystus jest jedynym Zbawicielem, który może dać szczęśliwe życie wieczne. I dlatego świat się niepokoi — a to nie jest znak klęski. To jest znak ciągłości. Gdy Kościół jest naprawdę sobą, świat przy nim czuje się nieswojo.
Pytanie: a co z nami?
Może czujesz czasem: że wstydzisz się przyznać do wiary, że inni patrzą na ciebie jak na zacofanego, że musisz tłumaczyć się z Ewangelii. Posłuchaj słów Jezusa: „Cieszcie się i radujcie!” Dlaczego? Bo to znaczy, że jesteś w tej samej historii, co: Apostołowie, męczennicy, święci. Jesteś w tym samym Kościele Powszechnym założonym przez Jezusa.
Jaka jest nagroda?
A jaka jest nagroda za wytrwanie w tym Kościele? Taka jak Chrystusa. Zmartwychwstanie. To samo ciało — ale przemienione: bez bólu, bez ułomności, bez chorób, śmierci. Ciało pełne światła, odczuwające samą rozkosz i radość, jakiej tu nigdy nie zaznamy. Każde cierpienie zniesione dla Ewangelii stanie się światłem w twojej chwale. Im większe twoje podobieństwo do Jezusa, tym większa nagroda w niebie cię czeka. Krzyż nie jest końcem. Krzyż jest drogą do przemiany.
Zakończenie
Zatem jeśli widzisz, że Kościół: jest atakowany, jest oczerniany, ma w sobie także słabych i zdrajców, a jednak wciąż rodzi świętych i trwa — to nie uciekaj. To znaczy, że jesteś w tym samym Kościele, który założył Chrystus. A więc słowa Jezusa są do ciebie: Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe o was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie. Amen.

ks. Franciszek Sikora MS


