Ewangelia jest rzeczywiście Dobrą Nowiną. Przekazuje nam słowo pełne mocy i autorytetu. Widać to w scenie uwolnienia człowieka, opanowanego przez ducha nieczystego, czyli przez złego ducha. Demon miał nad nim władzę, niemniej ów nieszczęśnik nie zrezygnował z modlitwy. Znalazł się w synagodze (por. Mk 1, 23). Synagoga uchodziła za miejsce, w której oddaje się publiczny hołd Bogu. Z tego wynika jasno, że nawet najbardziej poranieni, zniewoleni nie powinni rozstawać się ze świątynią. W niej bowiem rozbrzmiewa także w naszych czasach głos Boży. Jezus naucza w Kościele, nadal dysponuje słowem przed którym drżą demony.
Zły duch od razu wyczuwa obecność Bożą. Jego słowa: „Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku?” (w. 24) nie są zwykłym pytaniem. Wyrażają wrogość. Między nim a Bogiem nie ma żadnej wspólnoty. Jezus jest samym pięknem, natomiast szatan samą brzydotą. W Jezusie jest darmowa miłość, w szatanie zaś zamierzona nienawiść. Poza tym z omawianego fragmentu wynika, że zły nigdy nie jest sam, zawsze towarzyszą mu inne demony, jego sojusznicy w aktywnym czynieniu zła. Stąd też pojawia się liczba mnoga „od nas”. Mimo swej agresywnej postawy Zły musi się ugiąć przed Bożym majestatem i uznać w Jezusie absolutną przynależność do Boga, jedność z Nim, podkreśloną przez wyrażenie „Święty Boga” (w. 24).
Jezus uczy nas, że ze złym duchem nie można wchodzić dialog. Nie przyjmuje od niego żadnego słowa. Stosuje jedynie rozkaz „milcz i wyjdź z niego” (w. 25). Jak słowo Jezusa musi być potężne, skoro duch nieczysty od razu opuszcza zniewolonego. Jest to znów lekcja dla nas. Gdy słowo Boże mieszka w nas, wówczas zły nie wyrządzi nam żadnej krzywdy. Ma respekt nie wobec nas, lecz względem właśnie tego słowa. Gdyby była w nas pustka, wówczas miałby ułatwiony dostęp do naszego wnętrza. Stawalibyśmy do walki bez żadnej zbroi, ochrony. Słowo Pana jest dla nas jak ostry miecz odstraszający przeciwnika.
Żyjemy w czasach, w których zły wzmaga swą aktywność. Apokalipsa dopowie, że jest świadom, iż ma mało czasu do dyspozycji (por. Ap 12, 12). Dlatego też atakuje z większą agresją. Bóg w swej pokorze pozwala mu na to (por. Ap 11, 11). Jednak zwycięstwo Pana jest już przesądzone. Dokonało się raz na zawsze w krzyżu i zmartwychwstaniu Jezusa. Teraz rozgrywa się jedynie walka o rozmiary tego triumfu. Wszystko zależy od naszej więzi z Jezusem. Jeśli jest żywa, nie dopuszcza podszeptów złego, wówczas możemy być bezpieczni. Jezus obroni nas i zwycięży w nas. Obyśmy tylko nie pozostali na poziomie zdziwienia, jak ci, którzy na własne oczy widzieli cud uwolnienia z kajdan złego ale nie doszli do wniosku, że w Jezusie objawia się Syn Boży. Każde miłosierne działanie Chrystusa – niech doprowadza nas do tej zbawczej konkluzji będącej fundamentem naszej wiary.
Czasy biblijne nie ulegają przedawnieniu. Owszem zmieniły się warunki życia, niektóre narody zniknęły z powierzchni ziemi, niemniej walka dobra ze złem trwa nadal. Zły duch nie przestaje atakować.



