Biada, biada…

Biada tobie Korozain, biada tobie Batsaido! Gdyby w Tyrze i Sydonie działy się te cuda, które u was się dokonały już dawno by pokutowały, siedząc w worze pokutnym i popiele, i nawróciłyby się. Dlatego Tyrowi i Sydonowi lżej będzie na sądzie niż wam. A ty Kafarnaum? Czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do otchłani zstąpisz! Kto was słucha, Mnie słucha. Kto was odrzuca, Mnie odrzuca, a kto Mnie odrzuca,  odrzuca Tego, który Mnie posłał.

Dzisiejsza perykopa ewangeliczna wydaje się być bardzo osobistą wypowiedzią Jezusa. „Tyle dla was zrobiłem” – zdaje się On mówić – „tak bardzo zabiegam o twoje zaufanie, żeby poruszyć was do działania a i tak Mnie odrzucasz!”

Obdarowanie przez Jezusa zawsze zostawia człowieka wolnym – nadal nic on nie musi ale jest pociągany przez Bożą hojność do decyzji o zmianie myślenia i swojego postępowania. Ale Bogu nie jest obojętne jakiej odpowiedzi udzieli człowiek. Jeśli zamyka się na inicjatywę Zbawiciela, szkodzi przede wszystkim sobie samemu ale także zasmuca swego Dobroczyńcę. Być może to „biada”, które wypowiada dziś Jezus ma odsłonić przed nami Jego troskę. Ma przekonać nas o Jezusowym osobistym, troskliwym zaangażowaniu; o tym że nie jest On zimnym zarządcą świata, któremu wszystko jedno co się dzieje z Jego stworzeniem.

To odsłonięcie Jezusowego serca połączone jest z posłaniem jego uczniów. Mają być oni świadomi, że tak jak ich Mistrz mogą spotkać się z zamknięciem i odrzuceniem. Ale mimo to –  tak jak posyłający ich Nauczyciel – mają ogłaszać obecność Boga z troską i zaangażowaniem.

ks. Krzysztof Kowal MS