Znowu wbrew przepisom!

Większość przekazów Ewangelii notuje wydarzenia, które ukazywały Jezusa przekraczającego granice ludzkich zasad. Zasad ustanowionych przez ludzi – dodajmy. We wszystkich tych przypadkach Jezus motywuje swoje postępowanie dobrymi rezultatami swoich decyzji. Także dzisiejszy fragment Ewangelii św. Łukasza opisuje wydarzenie, w którym Zbawiciel ociera się o publiczny skandal, ale zamiast tego doprowadza otaczające Go tłumy do przerażenia i równocześnie do radości wyrażonej w wychwalaniu Boga.

Ciało zmarłego młodzieńca, którego odprowadzała na cmentarz jego matka, będąca już wdową, zostaje przywrócone do życia. Nie to jest jednak powodem do oskarżenia o wywołanie skandalu: Jezus dobrowolnie i z premedytacją „dotyka mar”. Robi to tak ostentacyjnie, tak zdecydowanie, że niosący ciało nagle się zatrzymują. W tym geście Jezus z przekonaniem poddaje się natychmiastowemu zaciągnięciu zanieczyszczenia rytualnego, które nie pozwala mu – bez rytualnego oczyszczenia – być legalnym członkiem wspólnoty. Takim gestem oficjalnie się ekskomunikuje wyrażając w ten sposób lekceważenie dla prawa i drwinę z uczuć wpólnoty religijnej. Po prostu prawie że pluje na zasady. Już samo przypadkowe dotknięcie zmarłego powodowało rytualne zaciągnięcie nieczystości religijnej. A Jezus robi to ostentacyjnie, publicznie i bez cienia wahania.

Jak śmie!!! – takie myśli prawdopodobnie nurtowały obecnych tam ludzi: tych, którzy tworzyli orszak pogrzebowy i tych, którzy podążali tłumnie za Jezusem.

A dlaczego nie?

Przecież dla Jezusa ten chłopak miał być przywrócony cały i zdrowy jego matce. Motywem działania Jezusa jest wzruszenie i litość nad losem tej kobiety, której sytuacja bez męża i syna stawała się praktycznym wykluczeniem z wszelkiego uposażenia i pomocy. Litość, która poruszyła serce Jezusa, to bardzo ludzkie uczucie, ale wprawiające w działanie łaski udzielonej Jezusowi do wskrzeszenia zmarłego. Widocznie Jezus uznał, że w tym momencie należy przekazać jednoznaczny komunikat wszystkim obserwującym, że w kwestii przywracania życia – czy to fizycznego czy też duchowego – nie liczą się konwenanse, ale skutek. Oczywiście, zasada „cel uświęca środki” działa tylko wtedy, gdy dotyczy środków obojętnych. W tym wypadku należy objąć wyjątkową obojętnością fakt, że dotknięcie zmarłego nie ma w sobie żadnego złego podtekstu, szczególnie jeżeli chodzi o szacunek dla ciała, oddanie mu należnej posługi przygotowania do trumny oraz stosownego obrzędu pogrzebowego. Taka postawa stanowi sedno idei uczynku miłosiernego co do ciała: umarłych grzebać.

Jak widać, łatwo budujemy „ułatwienia” życiowe, tworzone przez nasz praktyczny umysł, ale trudno nam „przeskoczyć” nawet swoje własne zasady, gdy chodzi o dobro bliźniego, a szczególnie jego, a nie moje, powodzenie życiowe.

Jakoś bliższa naszemu sercu jest pokusa „nic tak nie cieszy jak krzywda bliźniego” zamiast inspirującej postawy „potrzeba abym ja się umniejszał aby bliźni wzrastał”.

ks. Karol Porczak MS