Gehenna to Dolina Hinnom, która w czasach starożytnych wyznaczała granice Jerozolimy. Znajdowała się za bramą miasta i była wysypiskiem smieci oraz miejscem kremacji zwłok wszelkiego rodzaju odstępców. Dlatego utrzymywano tam stale palący się ogień, który nie był w stanie spalić zgnilizny i robactwa. Takim to obrazem piekła kończy się dzisiejsza Ewangelia. Jeszcze mocniejsze obrazy podaje Jezus, gdy mówi o tym, jak bardzo należy się sprzeciwiać złu – mówi o kamieniu młyńskim u szyi, o odcinaniu ręki, nogi czy wyłupywaniu sobie oka, byle tylko nie stać się „powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą”.
Takimi obrazami chciał Chrystus wstrząsnąć słuchaczem i skłonić go do radykalizmu ewangelicznego. Jak bardzo stoją one w sprzeczności do powszechnie panoszącego się w naszych czasach relatywizmu, który był głównym przedmiotem troski w nauczaniu papieża Benedykta XVI – jeszcze jako kardynała. Tuż przed konklawe mającym wybrać następcę Jana Pawła II mówił w homili do kardynałów: Wiele nurtów ideowych „…popychało myślenie chrześcijan niczym małą łódkę z jednej skrajności w drugą: od marksizmu do liberalizmu, aż po libertynizm; od kolektywizmu po radykalny indywidualizm; od ateizmu do mglistego mistycyzmu religijnego; od agnostycyzmu do synkretyzmu i tak dalej. Każdego dnia (…) urzeczywistnia się to, co mówi św. Paweł na temat «oszustwa ze strony ludzi i przebiegłości w sprowadzaniu na manowce fałszu» (Ef. 4,14). Wyznawanie jasno określonej wiary, zgodnej z Credo Kościoła, jest często określane jako fundamentalizm. Natomiast relatywizm, to znaczy poddawanie się «każdemu powiewowi nauki», jawi się jako jedyna postawa godna współczesnej epoki. Tworzy się swoista dyktatura relatywizmu, który niczego nie uznaje za ostateczne i jako jedyną miarę rzeczy pozostawia tylko własne ja i jego zachcianki”.
Relatywizm – zdaniem Benedykta – zajął dziś miejsce marksizmu i jest głównym zagrożeniem dla wiary Kościoła – jest rezygnacją ludzkiego umysłu z poznania ogromu prawdy. A w sensie pozytywnym relatywizm jest absolutnym warunkiem i podstawą wszelkiej tolerancji i wolności.
Słowa Jezusa w dzisiejszej Ewangelii są dla nas przestrogą do wciskającego się w bardzo wiele wymiarów naszej wiary relatywizmu. Są one również wezwaniem do czujności byśmy sami nie stali się powodem zgorszenia dla innych. Amen.



