Kohelet aż 64 razy w swojej księdze użył słowa „marność”, ale głównym zadaniem tego słowa – poprzez różne porównania – było przekazanie informacji, że cała egzystencja człowieka i jego środowiska, jest przemijająca, ulotna, nietrwała. Coraz więcej rzeczy odkrywamy we wszechświecie, ale ciągle zdajemy sobie sprawę z tego, że te prawa, rządzące naturą ziemi i wszechświata, nie stanowią całości, tylko część czegoś znaczenie większego i bogatszego. W filozofii tę całość stanowi absolut boski. Dla nas – wierzących – jest to Bóg Trójjedyny, który objawił się „w nasz sposób” w Jezusie Chrystusie. Ten Bóg jest niezmienny, trwały w swoim „Jestem-Który-Jestem”. Wszystko poza Nim jest częścią, fragmentem, etapem, obrazem, drogą do…
Bóg traktuje nas bardzo poważnie bo w całej tej naszej marności (czytaj: ulotności, przemijalności, itp.) od zawsze ukierunkowuje nas na pełnię i całość, którą obiecał nam po zakończeniu próby czasu. Nigdy nas nie oszukiwał w swoich obietnicach i przypieczętował je zapewnieniem Jezusa, że każdy poczęty człowiek ma przygotowane miejsce w wieczności w Boskim Towarzystwie.
Przeciwstawia się takiemu postrzeganiu relacji z Bogiem postawa Heroda. Herod nie zagłębia się w to, co może stanowić przełom w jego życiu. Traktuje Jezusa tak, jak wszystko wokoło siebie – przemijająco i powierzchownie, jako ciekawostkę. Ma żonę, ale nie swoją, tylko swojego brata. Bawi się cały czas i swoją zabawą zaraża innych. Jest ciekawski, ale nie na długo. Chce kolejnej rozrywki i nie dba o to, kto mu ją dostarczy. Może to być nawet ten „domniemany” prorok. Gdy doszło do spotkania okazało się, że milcząca stałość Jezusa wobec tego dużego dziecka – Heroda – zakończyła się wyszydzeniem z jego strony: zabawka-Jezus okazała się „zepsuta”!
Można tak długo egzystować w nieustannej zabawie i „pląsaniu” wokół istoty życia, jeżeli ma się do tego władzę i środki. Ale gdy bodźce muszą być coraz silniejsze a efekt pobudzania coraz bardziej zanikający, dochodzi się do braku sensu życia. A sensu życia nie można kupić, zorganizować, stworzyć.
Sens życiu nadaje tylko kontakt z Tym, który jest stały i niezmienny – Bóg.
Trzeba po prostu Boga uznać za Boga. A przynajmniej zacząć od uznania Tego, który jest Jego Synem i daje nam okazję do spotkania się z Nim w Słowie i Eucharystii.
Spotkania na bardzo, bardzo serio.



