Twarz Jezusa na kostce Rubika Centrum Pojednania La Salette, Dębowiec
Varia   ❯   Twarz Jezusa na kostce Rubika
28 października 2019

Twarz Jezusa na kostce Rubika

Z Adamem Polkowskim, zwycięzcą programu The Brain rozmawia ks. Bohdan Dutko MS

Talent to dar, umiejętność, zdolność, pasja?

Zdecydowanie dar, który trzeba przepracować. Powiedziałbym, że talent to jest taki balon, który trzeba nadmuchać, włożyć mnóstwo pracy, żeby on pięknie wyglądał. Każdy ma taki balonik, tylko trzeba go odkryć. Przez jakiś czas tłumiłem swój talent, bo moi rodzice byli takiej karierze bardzo przeciwni. Dzisiaj mama i tata są największymi moimi fanami, ale musiałem się wiele razy z nimi pokłócić, były łzy, były nerwy. Jednak poszedłem za głosem serca. To jest też dla mnie świadectwo mojego uporu i męskiej konsekwencji.

Od kogo ten dar?

Od Boga! To Pan Bóg ten balon cały czas koloruje i jest on całkiem fajny.

A dlaczego kostka Rubika?

Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta. Mój kolega w liceum napisał do mnie na gadu-gadu, że ma w domu kostkę Rubika i brakuje mu jednego klocka, aby ułożyć wszystkie kolory. Poszedłem do niego, pyk, pyk, pyk i ułożyłem. Później kupiłem kostkę przez Internet i nauczyłem się układać całą. Kiedyś poszedłem z kostką do szkoły i zrobiłem furorę. Pomyślałem, no dobrze, a gdybym układał szybciej… Wszedłem w Internet i okazało się, że takich ludzi, którzy chcą szybciej układać kostkę jest kilkudziesięciu. Po roku ćwiczeń okazało się, że jestem pierwszy. Pojechałem na pierwsze zawody. Miałem wtedy 19 lat.

Mówiłeś, że rodzice cię zniechęcali. A czy był taki moment, że powiedziałeś – ach, rzucę to, po co mi to.

Tak. Było to po pierwszych zawodach. Jechałem jako faworyt. Wygrana była na wyciągnięcie ręki, ale się zestresowałem w finale i byłem drugi. Wróciłem z paczką kosmetyków. Muszę dodać, że ojciec miał zastrzeżenia do tego, co robię. Pomyślałem więc, że przed ojcem muszę przyznać się do porażki. Tymczasem ojciec powiedział: – ale emocje. Oglądałem w Internecie. Po tygodniu zaś dodał: Adam, w Czechach są jeszcze zawody, może byś pojechał. Tak się zaczęło i trwa do dziś.

Codziennie pracuję z kostką i zarabiam na tym dobre, uczciwe pieniądze. Utrzymuję rodzinę i już nikt z najbliższych nie ma co do tego wątpliwości.

Są psychologowie, którzy twierdzą, że nie ma żadnego talentu, jest tylko ciężka praca. Inni mówią, że talent to jest 10%, a reszta to praca. A ty jak myślisz?

Zawsze uwielbiałem rywalizację. Jeżeli ktoś zaproponował: kto z nas rzuci dalej kamieniem, to ja rzuciłem i byłem czwarty. Pomyślałem, nie odpuszczę. Wieczorami ciskałem kamieniami w parku i po tygodniu byłem pierwszy. Z kostką było podobnie. Bardzo lubię bić rekordy. Mam taką naturę, że jak już ustalę, że coś będę robił, to muszę to doprowadzić do perfekcji. Tak jest z układaniem kostki.

To układanie przerodziło się w sztukę…

Pochodzę z artystycznej rodziny. U mnie z dziada pradziada, wszyscy: wujek, tata są artystami: dobrzy malarze i rzeźbiarze. Wychowałem się w zapachu drewna, w zapachu farb w pracowni malarskiej, ale nigdy nie było mi dane pójść tą drogą. W pewnym momencie pomyślałem, że przecież na kostce jest dziewięć kwadratów, każdy z tych kwadratów można wykorzystać jak piksel w monitorze. Jakbym wziął więcej tych kostek, to byłoby więcej pikseli. Zacząłem robić symulację i okazało się, że można ułożyć twarz Pana Jezusa. Na mojej stronie rubiart.pl można zobaczyć portrety z czterech tysiące kostek.

Jak długo układałeś obraz z twarzą Jezusa?

Przez pełne trzy dni. Wszystko zależy od umiejętności. Układam kostkę do stanu, który jest mi potrzebny, w 10 sekund. Osoba, która robi to w minutę, układałaby ten obraz przez miesiąc, a kto nie umie ułożyć kostki Rubika, nie zrobiłby tego nigdy. Im ktoś jest lepszy w sportowej wersji, tym szybciej potrafi zrobić taki portret. Układanie kostki przez osiem godzin jest dużym wysiłkiem; mózg musi odpocząć, ręce potrzebują odpoczynku. Trzeba robić przerwy, odejść na chwilę, zobaczyć z perspektywy, czy robię dobrze, czy się nie pomyliłem, zwłaszcza w oczach. Kiedy robię postaciom oczy, to wystarczy jeden piksel nie tak ustawiony i oko wygląda nienaturalnie. Jest to bardzo misterna robota.

Patrzysz na zdjęcie i…

Przy tak dużych portretach muszę wesprzeć się technologią komputerową, która pomaga mi przygotować obraz, co nie zmienia faktu, że kostki trzeba wziąć we własne ręce i każdą z nich ułożyć w taki sposób, jaki potrzeba.

Twoja rodzina, żona, dzieci, jak przyjmują tę twoją pasję, bo ona bardzo Cię pochłania, a do tego dochodzą wyjazdy. Twoja praca jest czasochłonna i absorbująca…

Był to duży problem do czasu, kiedy kostka nie była jeszcze moją pracą. Od kiedy poświęcam czas na kostkę zawodowo, jestem dużo więcej w domu, z rodziną.

Mówisz, że żona jest pierwszą fanką tego, co robisz. A jak dzieci?

Najstarsza córka ma siedem lat. Mając pięć i pół roku została najmłodszą Polką, która na turnieju ułożyła kostkę w osiem minut. Druga córka ma pięć lat i dwa miesiące i będzie próbowała pobić ten rekord. Czy się uda, zobaczymy…

Po co przyjechałeś do Dębowca na spotkanie z młodymi?

Przyjechałem brać, a nie dać. Oczywiście starałem się dać z siebie jak najwięcej, ale wyjeżdżam i mam wrażenie, że unoszę się w powietrzu. Jestem pod wrażeniem atmosfery nie tylko pośród młodych, ale i kapłanów, którzy wkładają tyle serca. Zobaczyłem żywą wiarę, inny świat. Poczułem, że jestem w Kościele, a Kościół to jest mój dom.

Odniosłeś sukces, także medialny. Ponad dwa miliony odsłon na YouTube. Trudno żyć sukcesem, bo kusi pycha… Jak sobie radzisz z sukcesem?

Faktycznie, jest ten problem, ale mam nadzieję, że jeszcze palma mi nie odbiła.

Jakie marzenia ma człowiek tak utalentowany?

Chciałbym mieć dom z ogrodem, gdzie mógłbym siedzieć z żoną i widzieć nasze bawiące się dzieci. To jest moje marzenie. Dzięki żonie nasz dom jest ciepły, czysty, schludny, pogodny. Każdą wolną chwilę, kiedy nie pracuję, chcę spędzać w domu. Nie mam potrzeby jechać do Grecji, Londynu czy innej metropolii. Wolę wziąć dzieciaki i pojechać na biwak nad rzekę. Po prostu być z nimi. To daje mi największą satysfakcję. O tym marzę.

Bóg jest marzycielem. A jakie marzenie masz wobec Adama Polkowskiego?

Jako chrześcijanin, który się formuje, to marzę, żebym był blisko Niego z moją rodziną i poprzez moje świadectwo nawracał swoją rodzinę, a cała nasza rodzina żeby nawracała naszych przyjaciół, żeby świadczyła, żeby ten krąg wiary się rozszerzał.

Powiedziałeś, że formujesz swoją wiarę…

Jako dzieciak wiele razy przez 15 dni pielgrzymowałem pieszo z Mazur na Jasną Górę. Dziś wszystkie najważniejsze relacje jakie mam – żona, dzieci, chrzestni naszych dzieci, my jako chrzestni dla dzieci naszych przyjaciół – są z czasów pielgrzymowania, kiedy miałem 16, 17 lat. Wszystkie inne relacje: ze szkoły, liceum, studiów, jakoś się rozeszły, a ci, których poznałem na pielgrzymkach, trwają do dziś.

Miejscem naszej formacji z żoną jest Domowy Kościół, Ruch Światło Życie, formacja ks. Blachnickiego.

Widziałem, że z kilkoma moimi współbraćmi saletynami witałeś się, jak ze starymi znajomymi…

Pochodzę z Mrągowa i tam na parafii poznałem saletynów. Dziś kilku z nich podeszło do mnie i przypomnieliśmy sobie dawne czasy. W 2006 roku wyjechałem z Mrągowa na studia i osiedliłem się w Gdańsku. Nie uczestniczę w społeczności mrągowskiej, stąd kontakt z saletynami osłabł. Chcę dodać, że jestem pod dużym wrażeniem tutejszego sanktuarium. Tu czuje się ducha.

 


 

Nadchodzące wydarzenia
18
LIS
Rekolekcje kapłańskie IV tura 2019

Zapraszamy na IV turę Rekolekcji Kapłańskich w dniach 18-21... czytaj więcej

kapłani

Godzina rozpoczęcia 18:00

21
LIS
Msza św. katecheza i modlitwa o uzdrowienie i uwolnienie

Zapraszamy na cykl Msza św. katecheza i modlitwa o uzdrowienie i... czytaj więcej

Godzina rozpoczęcia 18:00

22
LIS
Pojednanie z własnym lękiem

  Sesja "Pojednanie z własnym lękiem" prowadzona jest w... czytaj więcej

osoby dorosłe

Godzina rozpoczęcia 18:45

Droga życia

„Nie staraj się być człowiekiem sukcesu, lecz człowiekiem wartościowym.”
(Albert Einstein)

 

"