Piękno i makijaż Centrum Pojednania La Salette, Dębowiec
Varia   ❯   Piękno i makijaż
11 lipca 2019

Piękno i makijaż

Z biskupem pomocniczym archidiecezji warszawskiej Michałem Janochą rozmawia ks. Bohdan Dutko MS

„Kiedy jest cierpienie, to opadają z człowieka wszystkie maski i zostaje to, co jest pod spodem. Cierpienie odziera człowieka z tego makijażu, który na siebie nakłada.”

„To Maryja jest tą, która jest piękna.”

Czy Księdzu Biskupowi podobają się wizerunki Matki Bożej Saletyńskiej? To nie jest prowokacja, ale odwołanie się do książki pt. A piękno świeci w ciemności, w której Ksiądz Biskup przytacza wypowiedź Matki Teresy z Kalkuty, która zapytana o wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej, odpowiedziała, że oryginał jest dużo piękniejszy.

Sztuka rzadko potrafi dosięgnąć piękna pierwowzoru. Matka Teresa z Kalkuty miała prawo tak powiedzieć, bo zapewne duchowo oglądała Pierwowzór. Żaden wizerunek nie udźwignie piękna, które chce przedstawić. Wizerunek Matki Bożej z La Salette jest poruszający. Nie znam żadnego innego wizerunku Maryi Płaczącej w takim ujęciu. Daje dużo do myślenia. On przełamuje całą tradycję ikonograficzną ukazywania Maryi.

To, że pierwowzór zawsze jest piękniejszy, wystarczy wspomnieć św. siostrę Faustynę i jej reakcję, gdy zobaczyła obraz Jezusa Miłosiernego.

Doświadczenie mistyków jest nie do przekazania ani w słowach, ani w obrazach, a z drugiej strony, oni nie mogą tego nie pokazać innym i zawsze boli ich, że to, co pokazują, zawsze jest nie tak.

Jan od Krzyża miał świadomość, że jego doświadczenie mistyczne jest właściwie zupełnie poza słowami. Możliwość werbalizacji jest znacznie uboższa niż doświadczenie. Podobnie jest w wielu objawieniach prywatnych. Wizjonerzy, widząc wizerunek wykonany według ich opisu, stwierdzają, że to nie to…

Jan Paweł w Tryptyku Rzymskim napisał, że słowo czeka na obraz. Obraz jest niejako wpisany w strukturę chrześcijaństwa. Obraz w znaczeniu szerokim, w każdej technice, w malarstwie i rzeźbie.

 

To jest bardzo ciekawe, bo pomyślałem o wizjonerach z La Salette, że nigdzie nie natknąłem się na ich ewentualne uwagi, co do wizerunków Maryi Płaczącej, tworzonych przez artystów… Co Księdzu Biskupowi jest bliższe, obraz, ikona czy rzeźba?

 Zajmuję się sztuką wschodnią, więc obraz jest mi bliższy. Bizantyńczycy (myślę o pokoleniach ochrzczonych Greków, którzy jeszcze pamiętali tradycję starożytną) nie lubili rzeźby, bo ona im się kojarzyła z bożkami pogańskimi, w kulturze greckiej i rzymskiej. Widać wyraźnie, że tradycja bizantyjska, a za nią później ruska, dąży do eliminacji rzeźby. Początkowo jeszcze rzeźba się pojawia, potem jest płaskorzeźba, która w późnym Bizancjum właściwie zanika i idzie w kierunku dominacji ikony, bo ona jest bardziej symboliczna. Już sam proces przeniesienia przestrzeni na płaską powierzchnię jest procesem abstrakcyjnym, natomiast rzeźba jest czymś bardziej dotykalnym, bardziej dosłownym.

Maryja Płacząca w La Salette przez świadków objawienia Maksymina i Melanię nazwana została Piękną Panią. Co takiego pięknego jest w Matce Bożej z La Salette?

Orędzie pobudza wyobraźnię. Piękno jest jednym z imion Bożych. Bóg jest piękny. Sięgamy tutaj po estetykę Pieśni nad Pieśniami, czyli księgi napisanej językiem miłości zmysłowej, która próbuje mówić o doświadczeniu duchowym. Kościół tę księgę interpretował w kluczu maryjnym. To Maryja jest tą, która jest piękna. Maryja w liturgii jest nazwana Tota Pulchra. To jest ciekawe, że w historii pobożności, jak i w historii sztuki, mamy zjawisko Pięknych Madonn, więc nie dziwi, że Madonna z La Salette jest nazywana Piękną Panią, bo Maryja jest najpiękniejszą z niewiast. I ta Piękna Pani wybrała na swoje objawienie piękne miejsce.

Co takiego pięknego jest we łzach kobiety płaczącej?

Nigdy nad tym się nie zastanawiałem. Trudno mi to wyrazić, bo rzeczywiście jest w tym jakieś piękno bólu, które jest,  powiedziałbym, teologicznie oczyszczone przez Paschę. Maryja płacze w scenach Piety, w scenach pogrzebu Jezusa, natomiast nie spotykamy, albo rzadko spotykamy Ją płaczącą poza tym kontekstem. Łzy są obrazem bólu duszy. Ból przeżywany w czystości serca, w bliskości Boga objawia jeszcze jakąś inną tajemniczą twarz piękna…

Czas postawić pytanie, co to jest piękno?

Powiem za Norwidem, że piękno to jest kształt miłości… Norwid wypowiada te słowa w Promethidionie. Utwór ma postać dialogu o trzech najwyższych wartościach, na których zbudowana jest nasza kultura, czyli o prawdzie, dobru i pięknie. Te wartości znalazły swoje ucieleśnienie we wcielonym Synu Bożym, w Chrystusie. Myślę, że nikt głębiej niż Norwid tego nie ujął. Z drugiej strony jest to tak tajemnicze, że chciałoby się powiedzieć za Michałem Aniołem, ale też i Albrechtem Dürerem, którzy tworzyli rzeczy piękne i zapytani, co to jest piękno, niezależnie od siebie odpowiedzieli to samo – nie wiem.

W Idiocie Dostojewskiego książę Myszkin mówi o pięknie, które zbawi świat…

Książę Myszkin jest figurą Chrystusa, i w tym kontekście trzeba to piękno widzieć. Nie chodzi o piękno estetyczne, tak jak my to dzisiaj rozumiemy, ale chodzi o piękno znacznie głębsze, piękno, które się wiąże z prawdą i dobrem. Co więcej, to piękno wcale nie musi być estetycznie pociągające. Myślę o pooranej zmarszczkami twarzy Matki Teresy czy Jana Pawła przed śmiercią – to nie jest to piękno w kategoriach estetycznych, ale dla każdego choć trochę wrażliwego na prawdę i dobro, przez twarze tych świętych jakoś prześwieca Piękno  najwyższe, i to potwierdza intuicję Norwida.

Kształtem miłości piękno jest – i tyle,

Ile ją człowiek oglądał na świecie,

W ogromnym Bogu albo w sobie-pyle,

Na tego Boga wystrojonym dziecię;

Tyle o pięknem człowiek wie i głosi –

Choć każdy w sobie cień pięknego nosi

I każdy – każdy z nas – tym piękna pyłem.

W Promithedionie to piękno ukazane jest w swoim źródle – w Bogu. Jest ono pięknem kosmicznym, pięknem wszechogarniającym, a jednocześnie pięknem konkretnym, niepowtarzalnym, unikalnym – ujawnia się w tym pyle, którym jest człowiek. I to piękno mówi o Bogu.

Co to za piękno, które zbawia?

Dotykamy tego piękna, które w kategoriach średniowiecznych teologów określamy jako piękno duchowe. Kiedy Chrystus mówi, że jest Dobrym Pasterzem, to w tekście greckim użyte jest wyrażenie poimen ho kalos. Po łacinie to będzie pastor bonus. Należałoby oczekiwać, że po grecku będziemy mieli poimen ho agathos, bo przecież dobry to agathos. Tymczasem jest kalos, czyli właściwie „piękny pasterz”, piękny i dobry. Tak to rozumiała sztuka wczesnochrześcijańska, która pokazywała Chrystusa z owcą na ramionach jako pięknego pasterza. Ten młodzieniec, oczywiście na miarę talentu pędzla czy dłuta artysty, miał być ucieleśnieniem greckiej idei piękna, której opisu nie znajdziemy nigdzie w Ewangelii. W ten sposób sztuka wczesnochrześcijańska wyraża tę intuicję piękna Chrystusa za pomocą form sobie właściwych, ale nawet tam, gdzie ta sztuka nie istniała – myślę o  niektórych kościołach wschodnich, gdzie nie mamy takich przedstawień – to piękno Chrystusa objawia się w Jego prawdzie. Prawda jest piękna sama w sobie. Dopiero w Chrystusie te wartości greckie: prawda, dobro i piękno osiągają swój szczyt i swoje źródło i w związku z tym chrześcijanin może jednocześnie powiedzieć, że prawda, dobro i piękno to są trzy imiona miłości.

W Kościele objawia się to piękno. Jesteśmy w szczególnym czasie, kiedy Kościół w Polsce przez pedofilię niektórych duchownych ukazał brzydkie oblicze…

Poruszył ojciec bardzo ważny temat, bo dotykający grzechu, czyli tej rzeczywistości, która jest właśnie brzydotą, zaprzeczeniem piękna, która to piękno przesłania, a może nawet niszczy. Przy okazji tych smutnych historii, o których dzisiaj wszyscy mówią, i których z pewnością nie należy usprawiedliwiać, dotykamy też szerszego problemu ułomności percepcji człowieka. Kiedy wchodzę do pięknego ogrodu, w którym kwitną wspaniałe kwiaty i widzę zdeptaną różę, to moja uwaga skupi się na tej jednej zdeptanej róży, i być może wychodząc z tego ogrodu, właśnie ją zapamiętam bardziej niż piękno całego ogrodu. Taki jest człowiek i takie jest nasze postrzeganie po grzechu pierworodnym. To nie jest przypadek, że w sztuce sceny Sądu Ostatecznego, sceny piekła zawsze bardziej przerażały niż niebo zachwycało, i że znacznie łatwiej jest pokazać grzech i brzydotę aniżeli piękno.

Z jednej strony potrzebujemy wiary, bo bez wiary można widzieć tylko zło. Z drugiej strony potrzebna jest prawda. „Niepodobna, żeby przyszły zgorszenia, ale biada temu, przez kogo one przychodzą”. Bardzo mocne słowa Jezusa, które po dwóch tysiącach lat nie straciły aktualności. Więc problem jest właściwie stary jak Kościół, nawet bym powiedział stary jak człowiek, stary jak grzech pierworodny.

Ale pomimo grzechów wspólnota Kościoła jednak ma w sobie ten blask piękna i miłości Chrystusa.

Gdyby Chrystusa w nim nie było, to i nas by nie było w Kościele, i Kościoła by nie było. Myślę, że to piękno, które często jest pięknem ukrytym, prześwieca przez ludzi, zwłaszcza przez ludzi świętych. Papież Benedykt XVI powiedział, że w dzisiejszych czasach, kiedy klasyczne dowody na istnienie Boga stały się mało przekonujące, pozostają dwa argumenty: święci i sztuka sakralna.

A jaka jest współczesna sztuka sakralna?

Z bólem muszę stwierdzić, że mało w niej piękna. Artysta współczesny lubi cierpieć i ta sztuka jest pełna bólu. Ale nie zawsze są to łzy piękne, o jakich mówiliśmy w przypadku Matki Bożej z La Salette. Są różne kategorie łez. Są łzy, które mogą być łzami złości, gniewu i bezradności, i są łzy, które są czyste i, jak mówi święta Katarzyna ze Sieny, które płyną do środka i oczyszczają serce.

W sztuce współczesnej mało jest tej ostatniej kategorii łez. Oczywiście, jak wszędzie, zdarzają się wyjątki. Niemniej myślę, że taka trudna sytuacja sztuki współczesnej, a w tym również sztuki sakralnej, jest symptomem głębokiego kryzysu cywilizacyjnego, który nas dotknął. Zatraciliśmy sztukę zachwytu i umiejętność wielbienia. Popatrzmy na dawne modlitwy i pieśni, one są absolutnie bezinteresowne. Kiedy ranne wstają zorze, Wszystkie nasze dzienne sprawy, Cześć Maryi czy Chwalcie łąki umajone. Właściwie zanika podmiot liryczny, jest po prostu czyste uwielbienie Boga. W naszych dzisiejszych modlitwach często gdzieś pośrodku jest to moje chore ja. I sztuka jest taka sama, co nie znaczy, że nie ma sztuki wielkiej.

W książce Otwieranie drzwi papieża Franciszka znalazłem taką myśl: „żyjemy dzisiaj w świecie makijażu, a nie piękna, że piękno nie jest w sobie dzisiaj”. Dlaczego nas pociąga makijaż, a nie piękno?

Bo lubimy chować się za maskami. Tacy jesteśmy po grzechu pierworodnym. Proszę zwrócić uwagę, ile dzisiaj w języku publicznym mówi się na temat wizerunku. Mnie osobiście bardzo boli, kiedy to samo mówi się o Kościele: „Kościół dba o swój wizerunek, musimy zadbać o wizerunek, coś zaszkodziło wizerunkowi Kościoła” itp. To jest absolutnie antyewangeliczne. Wizerunek jest maską, a Jezus mówi coś dokładnie przeciwnego, mówi o faryzeuszach, że są grobami pobielanymi i dbają o zewnętrzną stronę kubka czy misy. Wizerunek to jest właśnie ta zewnętrzna strona, którą ludzie postrzegają, a to nie ma żadnego znaczenia. Bóg nie zbawi żadnego wizerunku, żadnej maski, tylko tego biednego człowieka, który jest pod spodem, może poranionego. Prawda nas wyzwoli!

Ja bym odróżniał kategorię piękna i ładności. Modelka na bilbordzie może być bardzo ładna, może być nawet śliczna – to jest lepsze słowo! – natomiast może nie mieć w sobie za grosz piękna, o jakim  tutaj mówimy. Znowu zacytuję Bierdiajewa, bo on miał dużo takich ciekawych intuicji: „nawet najbardziej bezmyślna twarz modelki (ja bym dodał, nawet ślicznej czy ładnej modelki) staje się prawdziwa, kiedy dotyka ją cierpienie”. Może to jest troszkę nawiązanie do tych łez, o których tutaj mówiliśmy, do tej kategorii piękna, która się nagle wyłania przez te łzy, ponieważ kiedy jest cierpienie, to opadają z człowieka wszystkie maski i zostaje to, co jest pod spodem. Cierpienie odziera człowieka z tego makijażu, który na siebie nakłada.

Nadchodzące wydarzenia
23
WRZ
Rekolekcje kapłańskie I tura 2019

Zapraszamy na I turę Rekolekcji Kapłańskich w dniach 23-26... czytaj więcej

kapłani

Godzina rozpoczęcia 18:00

28
WRZ
Pielgrzymka do Niepokalanowa

  Zapraszamy na pielgrzymkę do Niepokalanowa, która... czytaj więcej

Godzina rozpoczęcia 06:00

29
WRZ
Zakończenie sezonu motocyklowego

Zapraszamy na uroczyste zakończenie sezonu motocyklowego roku 2019... czytaj więcej

Godzina rozpoczęcia 12:00

Droga życia


„Znajdowałem lud zbuntowany przeciwko Ewangelii za każdym razem, kiedy obok krzyża Zbawiciela nie pokazywałem Jego Matki.”
(św. Franciszek Ksawery)

 


Galerie Foto Centrum Pojednania – Warto zobaczyć


" "
" "
" "
" "