Homilie Centrum Pojednania La Salette, Dębowiec
Homilie
18 kwietnia 2019

2018-04-18 Wielki Czwartek

Czwartek Wielkiego Tygodnia, Rok C, I

(J 13, 1-15)


OBECNI I ZDUMIENI

Dzisiaj zaczynamy przeżywać największe tajemnice naszej wiary. Dzisiaj Ostatnia Wieczerza i pierwsza służba – Eucharystia. Chrystus gromadzi swoich apostołów. Jest tylko z nimi. Jest też w pierwszej części Judasz. Prześladowcy się przybliżają. Nowy początek, nowa jakość.

Poprzez oderwanie się od swego Stwórcy, człowiek, ludzkość zmierzała do wiecznego smutku, do wiecznej samotności. Człowiek musiał kontemplować swój egoizm, swoje zamknięcie się w sobie, swoją niezdolność do tego, by naprawdę kochać. Człowiek oderwał się od Stwórcy, a to oderwanie oznaczało śmierć. Potrzeba było Zbawiciela, by pokonał tę śmierć.

On, Jezus, Człowiek, umierając jak my, ufał Ojcu – Bogu. Pokonał śmierć. Jego dzieło zbawienia będziemy przeżywać w te dni.

Dziś Eucharystia – Ostatnia Wieczerza. Jesteśmy jak apostołowie nie rozumiejący do końca, co się dzieje, ale obecni, zdumieni… Bo oto On daje się w ofierze, w swoim Ciele i w swojej Krwi. Jeśli przyjmą tę miłość, zjednoczą się z Nim, to wówczas cierpienie i śmierć nie będą mieć nad nimi władzy, bo są z Nim, a On będzie w nich. On jest Życiem! Nie muszą się już bać.

Teraz chce być ze swoimi. Chce im dać coś, co pozostanie na zawsze, a co zrozumieją dopiero później.

Eucharystia – to już nie będzie pascha żydowska. Teraz ma ona nowe znaczenie. Już nie chleb udręczenia w Egipcie, ale Ciało, które będzie wydane. Już twoje cierpienie nie będzie tylko cierpieniem, męką, powolnym umieraniem, czymś przeklętym, ale jeśli z wiarą przyjmiesz ten pokarm, Jego Ciało – to i twoje życie będzie dawaniem, będzie kochaniem, będzie w tobie wieczne życie od Boga. Tylko uwierz, przyjmij ten dar!

Teraz to wino już nie będzie oznaczało szczęścia w Ziemi Obiecanej, ale Jego Krew wylaną za ciebie i dla ciebie. Jeśli ty z wiarą przyjmiesz tę Krew, to będziesz wolny od grzechów.

Oto On umywa im nogi. Służy im jak niewolnik. Oni się jeszcze kłócą o lepsze miejsce. Ale jeśli przyjmą tę posługę, to będą wyzwoleni z egoizmu, z walki o lepsze miejsce. Ich życie stanie się radosną służbą.

On wyjdzie, by się modlić. Będzie drżeć, bać się…

Zapraszam cię – bo idzie o życie – abyś razem z apostołami przeszedł przez swój lęk, strach i niepewność życia, miłości i radości. Oby te wydarzenia dotknęły nas, bo wówczas będą źródłem siły i nadziei na cały rok!

——————————-

bp Radosław Zmitrowicz OMI – sufragan diecezji kamieniecko-podolskiej na Ukrainie

——————————-

 

17 kwietnia 2019

2019-04-17 Środa Wielkiego Tygodnia

Środa Wielkiego Tygodnia, Rok C, I

(Mt 26, 14-25)


Droga Judasza

Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził” – to bardzo gorzkie słowa! Bo przecież, życie, które każdy z nas otrzymał w darze, jest bezcenne! To wszystko, co mamy! Co sprawia, że możemy kochać, rozwijać się, tworzyć, działać, służyć innym…

A jednak można wybrać inaczej. Można zdecydować się na antywartości, które w gruncie rzeczy stanowią zaprzeczenie życia w różnych jego aspektach. Taką drogą poszedł Judasz. Mimo fizycznej bliskości z Jezusem i zanurzania dłoni w tej samej misie co Mistrz, oddalił się duchowo. Potrzeba srebrników i poczucia własnego szczególnego znaczenia uwiodły go. Stały się dla niego ważniejsze niż miłość, lojalność i twórcze zaangażowanie po stronie dobra. I nie jest to niestety tylko problem Judasza sprzed dwóch tysięcy lat…

Nam też się niekiedy zdarza, że nasze „agresywne ja” domaga się nieuczciwego zarobku i szczególnego uznania. Jeśli dopuścimy do siebie te pokusy nazbyt blisko, i my możemy być gotowi przekreślić miłość, relacje z innymi, własny rozwój i gotowość do służby. Przestaniemy bowiem postrzegać rzeczy takie, jakie są, a zaczniemy upierać się przy naszym subiektywnym osądzie, który jest nam wygodny.

Obyśmy potrafili dostrzec moment, kiedy podobne, jak w przypadku Judasza, wewnętrzne głody dochodzą do naszej świadomości i próbują nas zdominować. Tylko wtedy bowiem będziemy potrafili stawić im czoło i zatrzymać się w drodze ku przepaści. Będzie to wymagało wysiłku i podjęcia duchowej walki. Ona jednak może uchronić nas przed działaniem, które może sprawić, że nasze życie nagle utraci sens.

——————————-

Cezary Sękalski – teolog, dziennikarz, redaktor, fotograf, wykładowca i psychoterapeuta, żonaty, mieszka w Krakowie

——————————-

 

16 kwietnia 2019

2019-04-16 Wtorek Wielkiego Tygodnia

Wtorek Wielkiego Tygodnia, Rok C, I

(J 13, 21-33. 36-38)


foto from www.fronda.pl

Mandatum

Owo „głębokie wzruszenie” Jezusa, o którym wspomina św. Jan Ewangelista, następuje w kontekście dwóch znamiennych wydarzeń, jakie miały miejsce podczas paschalnej wieczerzy. Najpierw Jezus obmył nogi swoim uczniom (J 13, 3-11), udzielając tym samym poruszającej katechezy dla nich, ale i dla nas: miłość Boga do grzesznika kompletnie wywraca nasz zwykły porządek rzeczy.

Tę pokorną posługę obmywania nóg zwykł pełnić ten z domowników, który zajmował najniższe miejsce w społecznej hierarchii. To doprawdy wstrząsające dla nas, którzy z kultu dla tytułów, stanowisk i zasług uczyniliśmy niemal osobną religię. Tymczasem Jezus wyraźnie utożsamia się z tymi swoimi uczniami, których posyła, by postępowali tak, jak tego sami doświadczyli od Nauczyciela, gdy im obmywał nogi – aby kochali tą samą miłością, która przecież wyraża naturę Boga samego, i która jest światłem dla naszego życia. Aby kochali zarówno przyjaciół jak i nieprzyjaciół.

Ale jest też drugie wydarzenie, towarzyszące wzruszeniu Jezusa. To zapowiedź zdrady, dokonanej przez jednego z najbliższych, przez ucznia z grona apostołów. To z kolei odsłania moją kondycję, człowieka. Wprawdzie Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo, ale nie odebrał mu wolności do tego, by odwrócić się od swego Stwórcy. Kiedy Judasz opuszcza Wieczernik, św. Jan zauważa: „A była noc”. Noc to brak światła, to miejsce bez Boga-Światłości.

Ile razy dzisiaj „wyszedłem” od przebywania z Panem, wybierając to, co wydawało mi się słuszne, właściwe, i wszedłem „w noc” swojej wyniosłości, pychy, urażonej dumy, pragnienia bycia docenionym, uznanym, pochwalonym? Zapewne wiele razy… I dlatego dzisiaj jeszcze nie mogę pójść za Chrystusem (w. 36), bo nie znam siebie. Wydaje mi się, że jestem lepszy, niż to jest w rzeczywistości. Piotr dopiero wtedy poszedł za Jezusem, również i dosłownie, na krzyż, gdy zobaczył swoją nędzę i zaakceptował to. Judasz też widział swoją nędzę, ale nie mógł się pogodzić z tym, że Bóg miłuje nędzników.

——————————-

dr hab. Andrzej Porębski – żonaty, ojciec dziewięciorga dzieci, nauczyciel akademicki Uniwersytetu Jagielońskiego, mieszka w Krakowie

——————————-

 

15 kwietnia 2019

2019-04-15 Poniedziałek Wielkiego Tygodnia

Poniedziałek Wielkiego Tygodnia, Rok C, I

(J 12, 1-11)


To miłość

Na pierwszy rzut oka cała sytuacja wygląda na emocjonalną reakcję Jezusa biorącego w obronę źle potraktowaną kobietę. Najpierw ona pod wpływem impulsu, chcąc okazać swoje przywiązanie i szacunek dla Jezusa, wylewa flakonik drogocennego olejku nardowego na Jego stopy. Będący świadkiem tej sceny Judasz, zachowując rezerwę do tego typu odruchów wdzięczności, stwierdza trzeźwo, że pieniądze w ten sposób utracone można było spożytkować dużo lepiej.

Do tego momentu można by nawet wyrazić uznanie dla dystansu jaki zachował. Zastanowienie budzi jednak fakt umieszczenia tej sceny w kontekście narastającego konfliktu z Żydami i zbliżającej się męki Jezusa. Ewangelista zaczyna więc ukazywać złudność pierwszego wrażenia. Okazuje się, że Judasz nie tak bardzo troszczył się o biednych, jak o własną korzyść, a słowa Jezusa ukazują, że cała sytuacja nie jest jedynie kaprysem rozemocjonowanej niewiasty, ale znakiem objawiającym najgłębszą tajemnicę Bożego planu zbawienia: Przechowała to, aby Mnie namaścić na dzień mojego pogrzebu.

Żaden z uczniów jeszcze nie przeczuwa tego, co za chwile ma się wydarzyć, ale Jezus ukazuje to, co może im pomóc w prawidłowej ocenie sytuacji: ubogich zawsze macie u siebie, ale Mnie nie zawsze macie. Rodzący się Kościół nie ma być jedynie instytucją charytatywną, choć miłosierdzie dla biednych będzie jednym z jego znaków rozpoznawczych. To jednak miłość do Pana ma inspirować wszystkiego jego dzieła i stanowić kryterium ich oceny. Ta miłość pozwoli uczniom odkrywać tajemnicę zbawienia obecną w prostych gestach. Ta miłość stanowi jednocześnie przestrzeń, w której Bóg może się objawiać i realizować swój plan zbawienia.

Być może w nadchodzącym tygodniu przyjdzie do nas wiele pokus „racjonalnego” myślenia, w którym będziemy się zastanawiać nad zyskami i stratami, płynącymi z poświęcenia czasu na adorację i uczestnictwo w liturgii. Oby wówczas towarzyszyła nam myśl o kobiecie, która nie kalkulując poświęciła coś bardzo cennego i dotknęła tajemnicy swojego zbawienia.

——————————-

ks. Marcin Ciunel MS – Rektor WSD Księży Misjonarzy Saletynów w Krakowie

——————————-

14 kwietnia 2019

2019-04-14 Niedziela Palmowa

Niedziela Palmowa, czyli Męki Pańskiej, Wielki Tydzień, Rok C, I

(Łk 23, 1-49)


Kamienie przepowiadają Dobrą Nowinę

Ewangelia dzisiejsza, podobnie jak każda lektura proklamowana w Kościele skierowana jest do nas. Ty i ja mamy się w niej odnaleźć. Kim jestem? Tym, który nic nie rozumiejąc ze słów Jezusa posłusznie idzie odwiązać oślę, gdyż jest przyzwyczajony do posłuszeństwa wobec nauczyciela? Czy też rozpoznajesz się raczej wśród tych, którzy z radością chwalą Boga za cuda, które oglądali? A może wreszcie jestem takim uczonym w Piśmie, który żąda od Jezusa, by nie pozwolił na tego rodzaju publicznie wyrażaną radość i wdzięczność, bo istota rzeczy gdzieś mu umyka?

Wydaje się jednak, że najważniejsze w tym Słowie przekazanym przez św. Łukasza jest coś innego. Gdy spoglądamy na dalszy bieg wydarzeń ukazuje się jakże jaskrawa i dojmująca sprzeczność między postawą tłumów witających Jezusa: „Błogosławiony Król, który przybywa w imię Pańskie”, a zachowaniem tłumu w procesie Jezusa Chrystusa. Sprzeczność ta ujawnia się nie tylko w wymiarze zbiorowym, ale przede wszystkim w indywidualnym. Widzimy ją nieraz na przykładzie uczniów: Piotra, który raz zapewnia, że gotów jest umrzeć wraz z Panem, by potem Go zdradzić; Jana i Jakuba, synów Zebedeusza chodzących wszędzie za Nim, ale spierających się o pierwszeństwo, nie mówiąc o Judaszu, który nie zgadza się na żadną niesprawiedliwość.

My właśnie jesteśmy przepełnieni tą sprzecznością między wiarą deklarowaną od święta i na co dzień, a naszymi konkretnymi postawami w życiu, które są zaprzeczeniem wyznawanej wiary. Hipokryzja ta bardzo mocno widoczna jest w relacjach, jakie mamy z innymi ludźmi, z „drugim” człowiekiem, zwłaszcza z bliskimi, ponieważ ich zachowania najbardziej nas uwierają. Jesteśmy anty świadkami miłości pełnej miłosierdzia Boga Ojca, której najmocniejszym wyrazem jest dobrowolna śmierć Jezusa na krzyżu za Ciebie i za mnie.

Procesja „palmowa” z Ewangelii nie jest jedynie opisem wydarzenia, ale proroctwem na nasze życie. Oby wraz z lekturami Triduum Paschalnego Jezusa Chrystusa mogła być przez nas uwewnętrzniona, czyli zrozumiana, przyjęta czyli zaakceptowana, a wreszcie głęboko przeżyta. Tylko bowiem wtedy kamienie, jakimi są ludzkie serca, będą zdolne na głos przepowiadać Dobrą Nowinę, która nie kończy się na Krzyżu, ani bez niego nie istnieje, ale ma zwieńczenie w Zmartwychwstaniu i zesłaniu Ducha Świętego ożywiającego nasze umarłe ciała.

Tylko dzięki tej łasce będziemy mogli kochać innych w sposób bezwarunkowy, za darmo tak jak darmowa jest nieograniczona miłość Ojca, który wprawdzie jest w niebie, lecz w sposób widoczny działa na ziemi.

——————————-

prof. Jan Grosfeld – ekonomista, politolog i działacz katolicki, profesor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Autor wielu książek i artykułów o tematyce teologiczno-społecznej. Mieszka w Warszawie.

——————————-

 

Nadchodzące wydarzenia
23
KWI
26
KWI
Życie w promieniach miłosierdzia

Zapraszamy na rekolekcje o Bożym miłosierdziu Zapisy: tel.... czytaj więcej

Godzina rozpoczęcia 18:00

14
CZE
Różańcowe dni skupienia

  Odmawiajcie Różaniec! - Wezwanie do modlitwy... czytaj więcej

Rodzina

Godzina rozpoczęcia 16:00

Śmierć na krzyżu

„Chrystus zajął ostatnie miejsce na świecie
– krzyż –
i właśnie z tą radykalną pokorą odkupił nas
i nieustannie nam pomaga.”
(Benedykt XVI)