Aktualności Centrum Pojednania La Salette, Dębowiec
Aktualności
19 listopada 2020

Medialna i biblijna interpretacja rzeczywistości

Czwartek, XXXIII Tydzień zwykły, Rok A, II

Gdy Jezus był już blisko Jerozolimy, na widok miasta zapłakał nad nim i rzekł: «O gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi! Ale teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami.
Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, oblegną cię i ścisną zewsząd. Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą, a nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia».

(Łk 19, 41-44)


Skomplikowana rzeczywistość świata

Współczesny świat charakteryzujący się ogromnym zamętem, chaosem politycznym, gospodarczym, społecznym i moralnym stawia przed każdym człowiekiem konieczność dokonywania ciągłych wyborów, rozeznawania sytuacji, działających sił i duchów. Tę konieczność dostrzegamy jeszcze wyraźniej w ostatnich tygodniach w naszej ojczyźnie, w Kościele w Polsce. Nie jest to łatwe i proste zadanie, zwłaszcza dla chrześcijanina pragnącego żyć i działać zgodnie z Ewangelią. “Aby takiemu zadaniu sprostać, Kościół zawsze ma obowiązek badać znaki czasu i wyjaśniać je w świetle Ewangelii, tak aby mógł w sposób dostosowany do mentalności każdego pokolenia, odpowiadać ludziom na ich odwieczne pytania dotyczące sensu życia obecnego i przyszłego oraz wzajemnego ich stosunku do siebie. Należy zatem poznawać i rozumieć świat, w którym żyjemy, a także jego nieraz dramatyczne oczekiwania, dążenia i własności.” (Gaudium et spes n. 4).

Potrzeba rozpoznawania „znaków czasu”

Znaki czasu” stały się przedmiotem zainteresowania Kościoła dopiero od papieża Jana XXIII, który użył tego określenia w bulli konwokacyjnej Soboru Humanae salutis z 25 XII 1961 r., a potem w encyklice Pacem in terris. Jego następca Paweł VI podjął tę myśl w swojej pierwszej encyklice Ecclesiam suam i wielokrotnie do niej powracał. Także Jan Paweł II często używał tego określenia przypominając chrześcijanom naukę Kościoła wzywając do odczytywania znaków czasu, które wymagają najpierw zidentyfikowania a następnie odczytywania.

“Wygląd nieba umiecie rozpoznawać, a znaków czasów nie możecie?”.

Na czym więc powinien opierać się współczesny chrześcijanin pragnący odczytywać znaki czasu? Najpierw na doświadczeniu Kościoła opierającego swoją wiedzę na ten temat na przekazie biblijnym i bogatej tradycji. Rozpoznawanie znaków czasu polega na odnajdywaniu działania Boga w historycznych wydarzeniach, rozważanych w świetle Słowa Bożego i ludzkich doświadczeń, na szukaniu ich związków z realizacja planu zbawczego człowieka i świata.

Wypełnienie proroctw

Jezus po opowiedzeniu przypowieści o minach, pełnej aluzji do znanych słuchaczom faktów, z płaczem wypowiada proroctwo dotyczące Jerozolimy, które się sprawdza kilkadziesiąt lat później, bo Córa Syjonu nie rozpoznała czasu swego nawiedzenia.

Dla nas słuchających słów Jezusa, Jerozolima to świat, Kościół, Polska, moje życie. Co mówią nam nadzwyczajne znaki w postaci ostatnich niespodziewanych wydarzeń? Czy potrafimy je czytać w perspektywie zbawczej?

——————————-

ks. Zbigniew Pałys MS – przełożony wspólnoty zakonnej i proboszcz parafii p.w. MB Saletyńskiej w Krakowie

——————————-

 

 

18 listopada 2020

Kościół w czasach ostatecznych

Środa, XXXIII Tydzień zwykły, Rok A, II

Wspomnienie bł. Karoliny Kózkówny, dziewicy i męczennicy

Jezus opowiedział przypowieść, ponieważ był blisko Jeruzalem, a oni myśleli, że królestwo Boże zaraz się zjawi.
Mówił więc: «Pewien człowiek szlachetnego rodu udał się do dalekiego kraju, aby uzyskać dla siebie godność królewską i wrócić. Przywołał więc dziesięciu sług swoich, dał im dziesięć min i rzekł do nich: „Obracajcie nimi, aż wrócę”. Ale jego współobywatele nienawidzili go i wysłali za nim poselstwo z oświadczeniem: „Nie chcemy, żeby ten królował nad nami”.
Gdy po otrzymaniu godności królewskiej wrócił, kazał przywołać do siebie te sługi, którym dał pieniądze, aby się dowiedzieć, co każdy zyskał.
Stawił się więc pierwszy i rzekł: „Panie, twoja mina przysporzyła dziesięć min”. Odpowiedział mu: „Dobrze, sługo dobry; ponieważ w drobnej rzeczy okazałeś się wierny, sprawuj władzę nad dziesięciu miastami”.
Także drugi przyszedł i rzekł: „Panie, twoja mina przyniosła pięć min”. Temu też powiedział: „I ty miej władzę nad pięciu miastami”.
Następny przyszedł i rzekł: „Panie, oto twoja mina, którą trzymałem zawiniętą w chustce. Lękałem się bowiem ciebie, bo jesteś człowiekiem surowym: bierzesz, czego nie położyłeś, i żniesz, czego nie posiałeś”. Odpowiedział mu: „Według słów twoich sądzę cię, zły sługo! Wiedziałeś, że jestem człowiekiem surowym: biorę, gdzie nie położyłem, i żnę, gdzie nie posiałem. Czemu więc nie dałeś moich pieniędzy do banku? A ja po powrocie byłbym je z zyskiem odebrał”.
Do obecnych zaś rzekł: „Zabierzcie mu minę i dajcie temu, który ma dziesięć min”.
Odpowiedzieli mu: „Panie, ma już dziesięć min”.
„Powiadam wam: Każdemu, kto ma, będzie dodane; a temu, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. Tych zaś przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu i pościnajcie w moich oczach”».
Po tych słowach szedł naprzód, zdążając do Jerozolimy.

(Łk 19, 11-28)


W dzisiejszej Ewangelii kontynuujemy myśl, która znajduje się we wczorajszym fragmencie dotyczącym Zacheusza – bogactwa, które pomnażamy powinniśmy rozdawać tym, którzy je potrzebują. Jest to znak Królestwa Bożego. Tak postępuje również Stwórca wobec nas – jest hojny.

Przypowieść o dziesięciu minach można odnieść do postawy jaką mogą przyjąć członkowie Kościoła Chrystusa. Każdy otrzymał jakiś dar (jakkolwiek on może być rozumiany). Bóg nakazuje być aktywnym i pomnażać dobro, które ma się w rękach. Jedni robotnicy ryzykują i puszczają w obieg otrzymany dar, który zostaje podwojony. Jeden z nich „zawija w chustę” otrzymaną kwotę. Dlaczego? Ewangelia wskazuje wyraźnie, że powodem jest jego lęk. Boi się zaryzykować. Woli być zachowawczy i nie robić nic dodatkowego. Czy nie jest to obraz braku płodności wielu wspólnot, parafii? – robić minimum i nie przemęczać się. Jest to postawa, z której w momencie ponownego przyjścia Jezusa Jego naśladowcy będą rozliczani. Chrześcijaństwo jest aktywne to znaczy wypełnia gorliwie te obowiązki (małe i duże), które zostały dane, ale również szuka aktywnie okazji do pomnażania dobra.

——————————-

ks. Piotr Grudzień MS – duszpasterz w Rzeszowie

——————————-

 

 

17 listopada 2020

Zacheusz

Wtorek, XXXIII Tydzień zwykły, Rok A, II

Wspomnienie św. Elżbiety Węgierskiej, zakonnicy

Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A pewien człowiek, imieniem Zacheusz, który był zwierzchnikiem celników i był bardzo bogaty, chciał koniecznie zobaczyć Jezusa, któż to jest, ale sam nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić.
Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: «Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu». Zszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: «Do grzesznika poszedł w gościnę».
Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: «Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogoś w czymś skrzywdziłem, zwracam poczwórnie».
Na to Jezus rzekł do niego: «Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł odszukać i zbawić to, co zginęło».

(Łk 19, 1-10)


Skieruj wzrok na siebie samego, a wszędzie,
gdzie siebie dostrzeżesz, tam się siebie wyrzeknij.

Mistrz Eckhart

Mówi się, że ludzie mali są zakompleksieni i proporcjonalnie do wzrostu mają także sposób patrzenia na świat. Jednak Zacheusz, gruba ryba z towarzystwa celników oszustów, zadaje kłam takiemu myśleniu. Zacheusz mimo prestiżu, władzy i pieniędzy – „zwierzchnik celników” i „bardzo bogaty” – odczuwał w sercu pustkę i osamotnienie.

Bóg sprowadził go do stanu głębokiego niezadowolenia. Wszystko to, co posiadał, nie uczyniło go szczęśliwym. Wychodząc na sykomorę dał dowód, że jest człowiekiem prawdziwym… on szukał!

Przechodzący pod sykomorą

Zachowanie Jezusa wobec publicznego grzesznika, jakim był Zacheusz, pokazuje nam prawdziwy obraz Boga, zmienia nasze fałszywe wyobrażenia o Nim. Jezus odsłania nam zachowanie Boga względem grzesznika – Bóg jest miłosierny… Zmyka oczy na grzechy ludzi, by się nawrócili. To jest postawa inna niż nasza. My wyostrzamy wzrok, aby lepiej widzieć grzechy innych, aby się nimi gorszyć. Tymczasem Bóg niczym się nie brzydzi i nikim nie gorszy – jak często my się brzydzimy sami sobą…

To miłosierdzie, ofiarowane Zacheuszowi, jest dla nas wszystkich. Bo Zacheusz jest postacią, w której każdy z nas może się odnaleźć. Bo któż z nas nie kocha pieniędzy, któż z nas nie szuka zabezpieczenia w dobrach tego świata, któż z nas nie wchodził w różnego rodzaju układy…

Wszedł na sykomorę

Jezus zawołał go po imieniu. Jego imię w ustach wielu współmieszkańców brzmiało pogardliwie. Z pewnością nieraz słyszał, jak mówili o nim z pogardą: „dorobił się majątku kosztem naszej krwi”.

Teraz usłyszał swoje imię wymawiane z miłością, jak do starego przyjaciela: „...zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu”.

Jezus zatrzymał się u Zacheusza nie dlatego, że znalazł u niego jakieś dobre uczynki, za które należy mu się nagroda, lecz dlatego, że był tu ktoś do zbawienia i do kochania.

Jezus nie głosił żadnego kazania o zabarwieniu moralizatorskim, nic mu nie wyrzucał! Objawiał miłość… i ona weszła w jego serce i rodzi się Zacheusz nowy: „daję połowę z moich dóbr ubogim…, jeśli kogoś skrzywdziłem, zwracam poczwórnie”. Skąd ta hojność? Z otrzymanej miłości!!! To miłość zbawia!!!

Dobra nowina dla nas

Historia Zacheusza ma moc zdarzyć się także w naszym życiu. Chrystus nieustannie szuka człowieka, by mu ofiarować zbawienie. W sytuacjach niezadowolenia, pustki życiowej, niezrozumienia lub wręcz pogardy okazywanej przez innych, przygotowuje nam grunt, byśmy zapragnęli spotkania z Jezusem – naszym Panem! Zacheuszu, zejdź prędko…

——————————-

ks. Bohdan Dutko MS – dyrektor Centrum Pojednania ” La Salette”

——————————-

 

 

16 listopada 2020

Wołanie niewidomego

Poniedziałek, XXXIII Tydzień zwykły, Rok A, II

Kiedy Jezus przybliżał się do Jerycha, jakiś niewidomy siedział przy drodze i żebrał. Gdy usłyszał przeciągający tłum, wypytywał się, co to się dzieje. Powiedzieli mu, że Jezus z Nazaretu przechodzi.
Wtedy zaczął wołać: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!» Ci, co szli na przedzie, nastawali na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!»
Jezus przystanął i kazał przyprowadzić go do siebie.
A gdy się przybliżył, zapytał go: «Co chcesz, abym ci uczynił?»
On odpowiedział: «Panie, żebym przejrzał».
Jezus mu odrzekł: «Przejrzyj, twoja wiara cię uzdrowiła».
Natychmiast przejrzał i szedł za Nim, wielbiąc Boga. Także cały lud, który to widział, oddał chwałę Bogu.

(Łk 18, 35-43)


Jerycho to jedno z najstarszych miast świata i prawdopodobnie najstarsze nieprzerwanie istniejące siedlisko ludzkie. Położone jest ok. 10 km od Morza Martwego i otoczone pustynią. Jest to również jedno z najniżej położonych miejscowości na świecie. Zaskakujące jest, że na tak niesprzyjającym terenie wyrosło miasto nazywane Miastem Drzew Palmowych.

Warto w tym kluczu odczytać dzisiejszą Ewangelię. Bóg wchodzi w największą trudność mojego życia, największą depresję i tam chce mnie uzdrowić. W miejsca, w których nadzieja umarła i jest już tylko udręka.

Zbawiennym dla niewidomego żebraka okazało się wołanie: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!”. Te słowa mają swoją ważną wymowę. Tytuł „Synu Dawida” wiąże się z oczekiwanym przez Izraela wybawcą narodu. Niewidomy wyznaje wiarę w Jezusa, uznaje w Nim Mesjasza. To bardzo ważne. Nie woła lekarza – Jezusa, czy uzdrowiciela, pragnie Zbawiciela. To dlatego „wiara go uzdrowiła”, zaufał bezgranicznie nie widząc i nawet nie mając się czym odpłacić.

Niewidomy żebrak niech nas trochę zawstydzi, że jeszcze tak głośno nie wołaliśmy do Boga, że nie mamy jeszcze takiego zaufania, takiej wiary w Niego, który z pustyni mojego serca chce uczynić rajski ogród.

——————————-

ks. Łukasz Soczek MS – dyrektor Postulatu, mieszka w Dębowcu

——————————-

 

 

15 listopada 2020

Nie „moje”, tylko „powierzono mi”

XXXIII Niedziela zwykła, Rok A, II

Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść:
«Podobnie jest z królestwem niebieskim jak z pewnym człowiekiem, który mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obieg i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i, rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana.
Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi.
Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: „Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem”. Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!”
Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: „Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem”. Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!”
Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: „Panie, wiedziałem, że jesteś człowiekiem twardym: żniesz tam, gdzie nie posiałeś, i zbierasz tam, gdzie nie rozsypałeś. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność!” Odrzekł mu pan jego: „Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że żnę tam, gdzie nie posiałem, i zbieram tam, gdzie nie rozsypałem. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz – w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”».

(Mt 25, 14-30)


Pierwsza refleksja, która narzuca się z dzisiejszej przypowieści zawarta jest w zdaniu: „pewien człowiek, mając udać się w podróż przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek”. Zatem nie jesteśmy właścicielami w takim znaczeniu, jak się to nam nieraz wydaje.

Kiedy wypowiadamy słowo: „moje” to powinniśmy według prawdy użyć stwierdzenia „powierzono mi”.

Niejednokrotnie wcale nie myślimy w taki sposób o tym, ponieważ nasza władza nad talentami jest nieograniczona i możemy nimi swobodnie rozporządzać, aż do marnotrawstwa i samozniszczenia, nie oglądając się na nikogo. Jednakże, wszystko co mamy, zostało nam dane przez Boga. O co Jezusowi chodzi w tej przypowieści?

Talent

Talent jeszcze raz pojawia się w Ewangelii według św. Mateusza w przypowieści o bezlitosnym dłużniku, któremu wszystko zostało podarowane. Otrzymał olbrzymią sumę – dziesięć tysięcy talentów. Dziś niebotyczne pieniądze zostały przekształcone w określenie bardziej ogólne: talent to dar, to zdolność, to umiejętność w dążeniu do celu.

Reasumując jest to wszystko, czym obdarzył nas Pan po to, abyśmy tutaj na ziemi żyli tym wszystkim, co jest nam niezbędne do życia, ale i tym wszystkim, co jest nam potrzebne do życia w Niebie.

Talentem, o którym mówi Jezus, i którym On sam nas obdarza jest miłość. Zostaliśmy zaproszeni, aby ten talent pomnażać. Można to czynić tylko w ten jedyny sposób – kochając tych ludzi, których spotykamy w życiu.

To nie jest teoria. Uczniowie Jezusa czynią to wpatrzeni w swojego Mistrza, a On udziela im Ducha Świętego i uzdalnia do kochania, do pomnażania talentu.

Ten ostatni człowiek zakopuje talent. Dlaczego? Dlatego, że boi się Pana. On nie rozpoznaje w Ojcu miłości. On nie rozpoznaje w Jezusie miłości Ojca, stąd nie jest zdolny do dawania. Nie jest zdolny do kochania. Przyjął dar Boży jak zimny głaz, a nie jako drogocenny kamień, czy jako ziarno na zasiew, które z miłości umiera, aby przynieść kłosy jeszcze większej miłości.

Powrót Pana

Pan wróci. Wróci na pewno. Zwróćmy uwagę, że na końcu wobec tych, którzy pomnożyli talent następuje stwierdzenie: „Wejdź do radości Twego Pana”.

Nagroda znacznie przewyższa, to co poszczególne osoby wysłużyły – dzięki łasce Pana – swoim działaniem i wysiłkiem.

Kiedy przyjdzie chwila rozliczania z otrzymanych talentów, Pan Bóg nie będzie szukał świadectwa naszych pomnożonych wartości w zakurzonych archiwach, w encyklopediach, w wycinkach z gazet. Nie będzie szukał naszych materialnych działań i dzieł, które po nas pozostaną. W oczach Boga będzie liczyć się talent, któremu na imię miłość. Talent, który tkwi w nas samych, albo talent, którym podzieliliśmy się w spotkaniu z innymi i dzięki temu, oni stali się Dziećmi Bożymi.

Pomnażajmy ten talent.

——————————-

ks. Zbigniew Wal MS – duszpasterz Centrum Pojednania w Dębowcu

——————————-

 

 

Nadchodzące wydarzenia

Droga życia

„Tylko ci, którzy posiadają w sobie nowe życie, mogą być narzędziem jego przekazywania innym.”
(ks. Franciszek Blachnicki)

 

 
"