MARYJA, PIERWSZA KATECHETKA Centrum Pojednania La Salette, Dębowiec
Aktualności   ❯   MARYJA, PIERWSZA KATECHETKA
20 listopada 2018

MARYJA, PIERWSZA KATECHETKA

Z Markiem Mendykiem, biskupem pomocniczym diecezji legnickiej, członkiem Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski i przewodniczącym Komisji Wychowania Katolickiego rozmawia ks. Bohdan Dutko MS.

 

Kiedy zadzwoniłem do Księdza Biskupa z prośbą o przyjazd do Dębowca, usłyszałem: „Moim pragnieniem jest pojechać do Dębowca”. Skąd to pragnienie?

Po pierwsze stąd, że nigdy nie byłem w Dębowcu, a po drugie, że wiele razy dostawałem od saletynów różne zaproszenia i uznałem, że jeśli tym razem powiem nie, to będę miał duży niepokój serca. Wolałem zdobyć się na pewne poświęcenie i wysiłek, którego wcale nie żałuję. Uznałem, że już najwyższy czas, żeby do Dębowca pojechać.

A jakie były początki poznania Matki Bożej z La Salette?

Pierwsze moje spotkania ze Zgromadzeniem Saletynów były przez księdza Piotra Jamioła MS. To były lata 80-e, kiedy jako kleryk przyjeżdżałem na wakacje do niewielkiej wioski na Podkarpaciu, do Kąkolówki, i tam spotykałem Piotra. Ponieważ jest historykiem, więc opowiadał mi dużo o historii Kościoła, a przede wszystkim o historii swojego Zgromadzenia. I tak zrodziło się pragnienie poznania historii saletynów i samego La Salette oraz przesłania i orędzia Matki Bożej.

A co z tego przesłania dotyka, porusza Księdza Biskupa najbardziej?

Łzy. Po raz pierwszy spotkałem Maryję, która płacze. Z czasem odkryłem, że to nie są łzy rozpaczy, ale bardziej łzy zatroskania, smutku, ale też nadziei, że człowiek z łaską Pana Boga może coś ze sobą zrobić. Płacz Maryi powoduje pragnienie przemiany, nawrócenia, skoncentrowania się na Słowie, które Bóg kieruje do człowieka.

La Salette jest dla mnie ciągle miejscem do odkrycia, do odczytania orędzia, które jest nie tyle do świata, do Kościoła w świecie, ile do mnie osobiście.

Maryja jest dla mnie pierwszą katechetką, która objaśnia sprawy Boże w sposób niezwykle prosty i konkretny. Orędzie postrzegam jako osobiste przesłanie Maryi do mnie, do mojego serca. Maryja zachęca, motywuje, a przede wszystkim przestrzega…

Faktycznie, Matka Boża często jest nazywana katechetką… 

Ale jest to katecheza nie tylko dla dzieci, lecz może przede wszystkim dla dorosłych.

Dzieci, świadkowie objawienia, wzrastały w środowisku bez wiary. Ich rodziny były niepraktykujące. Od tamtego czasu upłynęło wiele lat. Czy jednak możemy dostrzec pewne podobieństwo w przeżywaniu wiary przez współczesne dzieci?

Zdecydowanie tak. Od pewnego czasu koncentrujemy się na katechezie szkolnej, idziemy do dzieci, do młodzieży, trochę na uboczu pozostawiamy katechezę dorosłych. Nie chcę powiedzieć, że mamy zlekceważyć katechezę dzieci, zostawić młodych, a iść do rodziców, do dorosłych. Myślę że równolegle trzeba prowadzić ewangelizację czy katechizację osób na poszczególnych etapach dorastania.

Faktem jest, że dzieci katechizowane w szkole otrzymują pewną wiedzę katechizmową czy jakieś doświadczenie religijne, którego wcześniej nie otrzymali w domu. I w tym momencie zamieniają się role – dzieci stają się katechetami dla dorosłych.

Czy Ksiądz Biskup sugeruje, że rodzina nie jest już dziś pierwszym i podstawowym miejscem przekazu wiary?

 Bardzo bym chciał, żeby tak było, ale mam wrażenie, że dzisiaj rola rodziców została nadwątlona. W procesie wychowania i przekazie wiary rodzice stoją jakby z boku. Posyłając dzieci do szkoły, posyłając na katechezę, zostawiają ten ważny obszar szkole i Kościołowi.

Nie zagospodarowują sami?

Niestety nie. Musimy na nowo odbudować w rodzicach przekonanie, że to oni pierwsi wychowują, oni pierwsi są odpowiedzialni za przekazywanie wiary swoim dzieciom, a szkoła i Kościół tylko ich wspierają.

Czy Ksiądz Biskup nie ma wrażenia, że katecheza szkolna nie do końca  przynosi pokładaną w niej nadzieję?

Zdecydowanie mam takie wrażenie. Od 28 lat jesteśmy w szkole z katechezą, ale szeroki dostęp do dzieci i młodzieży nie przekłada się na ich zaangażowanie w życie Kościoła, w liturgię. Okazuje się, że to, co robimy przez lata, jest po prostu nieskuteczne.

Czym tak naprawdę jest katecheza szkolna: przekazem wiary, wiedzy religijnej, czy kolejną lekcją wychowania?

To jest katecheza integralna, w której jest wszystko: ewangelizacja, wiedza religijna i wychowanie. Jednak katechizacja szkolna nie przekłada się na życie wiarą. Wchodząc w środowisko szkolne, zrezygnowaliśmy z katechezy parafialnej. Wydaje się, że to był błąd. Dziś koniecznie trzeba w katechizowanych budzić na nowo wiarę. Dwie godziny katechezy szkolnej w tygodniu trzeba wykorzystać ewangelizacyjnie i kontynuować dalszy proces formacyjny w parafii.

Jest faktem, że katecheza moralna otrzymana przez młodych nie jest wstanie przeciwstawić się presji świata, współczesnym trendom, takim jak życie ze sobą bez sakramentu małżeństwa…

To pokazuje, że jest kryzys wiary, która nie jest na tyle mocna, aby poszerzała obszary dobra, przeciwstawiała się temu, co niesie świat. Świat przeżywa kryzys prawdy. Relatywizm moralny prowadzi do sytuacji, w której człowiek sam decyduje o tym, co jest dobre, a co złe, co warto wybrać, co mu się w życiu opłaca. Wielu nie ma zdolności stanąć w prawdzie i odpowiedzialnie postawić sobie pytanie, co będzie jutro. Nie potrafi od siebie wymagać.

Młody człowiek musi też zrozumieć słowa, które Jezus często mówił do swoich uczniów: „Jeśli chcesz iść za mną, bierz swój krzyż i naśladuj mnie”. Jezus nikomu nie obiecywał łatwego życia, bez problemów i bez kryzysów życiowych. Dlatego ciągle aktualne jest zawołanie św. Jana Pawła II do młodych: „Wymagajcie od siebie, nawet gdyby inni od was nie wymagali”.

Myślę, że w katechezie szkolnej muszą paść ważne pytania: po co żyję, jaki jest sens życia, dlaczego krzyż, dlaczego cierpienie, dlaczego czasem trzeba ciężko pracować, dlaczego się tak dzieje, że dobremu człowiekowi przydarzają się rzeczy złe. Młody człowiek musi te pytania sobie postawić i w świetle Ewangelii szukać na nie odpowiedzi.

Interesujący jest schemat katechezy Matki Bożej w La Salette skierowanej do dzieci. Ma trzy punkty: modlitwa – wewnętrzna relacja z Bogiem, widzenie, jak Bóg działa w życiu i misja, posłanie: „idźcie i ogłoście…”

Byłoby nieporozumieniem, gdyby katecheza do tego nie prowadziła, gdyby nie miała w sobie charakteru misyjnego. Doświadczyłeś, spotkałeś Jezusa na swojej drodze, doświadczyłeś radości spotkania, to teraz idź i innym to ogłoś, pokaż że Bóg jest, że jest dobry, że jest miłosierny.

Dwa spotkania w tygodniu  nie mogą, że tak powiem, wypełnić wszystkich zadań katechezy. Natomiast te dwa dobrze przeżyte spotkania wystarczają, żeby odkryć pragnienie czegoś większego, wspanialszego.

Jeśli dwie godziny katechezy szkolnej są niewystarczające, aby dzieci i młodzież  doświadczyły Dobrej Nowiny, to co powiedzieć o dorosłych, ich rodzicach, którzy – dobrze, jeśli są na Mszy św. w niedzielę – mają dosłownie dziesięć czy piętnaście minut formacji przez homilię czy kazanie…

Podstawa ramowa nauczania religii, która już została zatwierdzona przez Konferencję Episkopatu Polski, zakłada katechezę równoczesną. Oprócz tych dwóch godzin w tygodniu katechezy z dziećmi i młodzieżą, trzeba jednocześnie szukać kontaktu z rodzicami. Nazywamy to pedagogizacją rodziców, jest to pomoc w wypełnianiu przez rodziców roli wychowawców w sferze religijnej, a jednocześnie jest to też ewangelizacja dorosłych, polegająca na przekazie tych samych treści, które poznają dzieci, oczywiście na innym poziomie języka i metody.

Jeśli nasza katecheza ma być skuteczna, to nie rezygnujmy z dwóch godzin w szkole i jednocześnie róbmy wszystko, aby odpowiednią formacją objąć rodziców, żeby sami zobaczyli, jak to jest ważna pomoc wychowawcza. To jest ogromna misja, którą mamy do spełnienia.

Wspomniał Ksiądz Biskup o swoim pielgrzymowaniu do La Salette. Czy jeszcze coś zostało w pamięci?

To była pielgrzymka samolotowa do Lourdes z grupą niemiecką z Monachium. Byliśmy cały tydzień w Lourdes i na jeden dzień pojechaliśmy do La Salette. Wprawdzie to był maj, ale było jeszcze sporo śniegu w górach. Zapamiętałem jazdę autokarem. Wspinaliśmy się bardzo wysoko i pod względem emocjonalnym było to przeżycie o wiele większe niż samo spotkanie w Sanktuarium. Mam w sercu pragnienie, aby powrócić do La Salette, do źródła objawienia i tam na miejscu zaczerpnąć z tego orędzia i posmakować atmosfery tego miejsca, gdzie przyjeżdżają ludzie z całego świata, podejmując niemały wysiłek.

A jakie wrażenia Ksiądz Biskup wyniesie z Dębowca, polskiego La Salette?

Jestem ogromnie wdzięczny za zaproszenie do Dębowca, jestem pod wrażeniem ogromnej Maryjnej pobożności wiernego ludu, który tak licznie przybywa tutaj z całej Polski, okazuje się bowiem, że są aż z Warmii, Mazur, Kaszub. Mieszkańcy Podkarpacia są przywiązani do tradycji, do wspólnoty Kościoła o wiele bardziej niż mieszkańcy Dolnego Śląska czy zachodniej ściany Polski. Kiedy u siebie uczestniczymy w różnych uroczystościach odpustowych i przyjdzie dwa, cztery, może pięć tysięcy ludzi, to już jest ogromne wydarzenie, a tutaj w Dębowcu mówimy dzisiaj nawet o ośmiu tysiącach, jeżeli nie więcej…

Nadchodzące wydarzenia
28
LIS
Katechezy dla dorosłych

Zapraszamy na: KATECHEZY DLA DOROSŁYCH LITURGIĘ... czytaj więcej

osoby dorosłe

Godzina rozpoczęcia 18:45

19
GRU
Szczęśliwe małżeństwo

Katechezy przedmałżeńskie dla... czytaj więcej

Godzina rozpoczęcia 19:00

18
LUT
Pielgrzymujemy do Ziemi Świętej

Może to propozycja dla Ciebie? Pielgrzymujemy do Ziemi... czytaj więcej

osoby dorosłe

Godzina rozpoczęcia 00:00