Abym nie był obojętny! Centrum Pojednania La Salette, Dębowiec
Aktualności   ❯   Abym nie był obojętny!
13 kwietnia 2019

Abym nie był obojętny!

Sobota, V Tydzień Wielkiego Postu, Rok C, I

Wielu spośród Żydów przybyłych do Marii, ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego. Niektórzy z nich udali się do faryzeuszów i donieśli im, co Jezus uczynił.
Arcykapłani więc i faryzeusze zwołali Sanhedryn i rzekli: «Cóż zrobimy wobec tego, że ten człowiek czyni wiele znaków? Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego, a przyjdą Rzymianie i zniszczą nasze miejsce święte i nasz naród». Wówczas jeden z nich, Kajfasz, który w owym roku był najwyższym kapłanem, rzekł do nich: «Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod rozwagę, że lepiej jest dla was, aby jeden człowiek umarł za lud, niżby miał zginąć cały naród».
Tego jednak nie powiedział sam od siebie, ale jako najwyższy kapłan w owym roku wypowiedział proroctwo, że Jezus ma umrzeć za naród, i nie tylko za naród, ale także po to, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno. Tego więc dnia postanowili Go zabić.
Odtąd Jezus już nie występował otwarcie wśród Żydów, tylko odszedł stamtąd do krainy w pobliżu pustyni, do miasta zwanego Efraim, i tam przebywał ze swymi uczniami.
A była blisko Pascha żydowska. Wielu przed Paschą udawało się z tej okolicy do Jerozolimy, aby się oczyścić. Oni więc szukali Jezusa i gdy stanęli w świątyni, mówili jeden do drugiego: «Jak wam się zdaje? Czyżby nie miał przyjść na święto?»
Arcykapłani zaś i faryzeusze wydali polecenie, aby każdy, ktokolwiek będzie wiedział o miejscu Jego pobytu, doniósł o tym, by można było Go pojmać.

(J 11, 45-57)


Ewangelie ostatnich dni odsłaniają dwie postawy osób spotykających Jezusa. Jedni zaczynają wierzyć w Niego, a drudzy chcą ukamienować, pojmać lub donieść faryzeuszom o tym, co Jezus czyni. Jest to SŁOWO, które przygotowuje nas bezpośrednio na wydarzenia Wielkiego Tygodnia, które swoje apogeum osiągają w tajemnicy Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa.

A jeśli Bóg przez Słowo nas przygotowuje to zaprasza do zatrzymania i zapytania, co dzisiaj znaczy dla mnie wierzyć w Jezusa? Czy widzę dzieła, które dokonuje w moim życiu. Czy nie gorszę się przeciwnościami, sytuacjami, które mnie w jakiś sposób kamienują?

W Ewangelii wielu zaczyna wierzyć nie dlatego, że to się im opłaca. Więcej, podejmują ryzyko, wiedząc że zostaną odrzuceni, bo przecież wiedzą, że arcykapłani i starsi chcą zabić Jezusa. Czyli nie chodzi o opłacalność, o naszą tradycje, zwyczaje świąteczne…

Wierzyć to odkryć, że Jezus wskrzeszający z grobu Łazarza, może przywrócić do życia każdego z nas. Nie bać się zobaczyć swoich grzechów i słabości, jako grobu, z którego sam nie wyjdę, potrzebuję pomocy Zbawiciela. Wierzyć to usłyszeć głos Jezusa, który woła mnie po imieniu.

Benedykt XVI papież senior w opublikowanym tekście O przyczynach kryzysu Kościoła pokazuje, że „Spadające uczestnictwo w uroczystościach niedzielnej Eucharystii pokazuje, jak niewiele my, dzisiejsi chrześcijanie, wciąż wiemy o docenieniu wspaniałości daru, który polega na Jego rzeczywistej obecności. Eucharystia zostaje zdewaluowana do zwykłego ceremonialnego gestu, kiedy bierze się za oczywistość, że grzeczność wymaga, by ofiarować Go na rodzinnych uroczystościach czy przy okazjach takich jak śluby i pogrzeby wszystkim tym, którzy zostali zaproszeni z powodów rodzinnych. (…) To, czego potrzeba przede wszystkim, to odnowa wiary w rzeczywistość Jezusa Chrystusa danego nam w Najświętszym Sakramencie”.

Niewątpliwie te słowa przypominają łzy Maryi i Jej napomnienia wypowiedziane ponad 170 lat temu w La Salette. To nie chodzi o to, żeby tylko być na święta w kościele, żeby się wyspowiadać, bo zawsze tak było, ale spotkać się z wierną miłością Boga. Mocne są te słowa, ale w kontekście dzisiejszej Ewangelii pokazują, że albo odnajdziemy się w wezwaniu do nawrócenia i będziemy wołać o przejście Pana w naszym życiu, albo… pójdziemy szemrać, donosić, objawiać swoje niezadowolenie, bo przecież w życiu codziennym nie ma miejsca dla Boga. Liczy się to, co przynosi wymierną korzyść. Na pierwszym miejscu jestem JA, a nie Bóg!

Wówczas jeden z nich, Kajfasz, który w owym roku był najwyższym kapłanem, rzekł do nich: «Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod rozwagę, że lepiej jest dla was, aby jeden człowiek umarł za lud, niżby miał zginąć cały naród».

Nie chodzi o to, żebyśmy na siłę odnaleźli się wśród tych, którzy uwierzyli w Niego, bo może okazać się, że ani zimny, ani gorący nie jestem i znajdę się w trzeciej grupie, która zamknie się na przejście Pana. Ewangelia mówi: „a blisko była Pascha…Bóg bierze moje i Twoje grzechy na siebie. Niech nasz Zbawiciel przejdzie przez nasze życie.
Panie proszę, abym nie był obojętny.

——————————-

ks. Paweł Raczyński MS – przełożony wspólnoty zakonnej i kustosz Sanktuarium Matki Bożej Saletyńskiejw Dębowcu

——————————-

 

 

Nadchodzące wydarzenia
23
KWI
26
KWI
Życie w promieniach miłosierdzia

Zapraszamy na rekolekcje o Bożym miłosierdziu Zapisy: tel.... czytaj więcej

Godzina rozpoczęcia 18:00

14
CZE
Różańcowe dni skupienia

  Odmawiajcie Różaniec! - Wezwanie do modlitwy... czytaj więcej

Rodzina

Godzina rozpoczęcia 16:00

Śmierć na krzyżu

„Chrystus zajął ostatnie miejsce na świecie
– krzyż –
i właśnie z tą radykalną pokorą odkupił nas
i nieustannie nam pomaga.”
(Benedykt XVI)

 


Galerie Foto Centrum Pojednania – Warto zobaczyć


" "
" "
"
" "